Centra danych AI powodują skok cen prądu w USA – średnio o 6,5% w rok, a w stanach takich jak Maine choćby o 36%. Zużycie energii przez AI rośnie lawinowo, zmuszając do korzystania z starych elektrowni węglowych. Do 2028 r. centra danych mogą pochłonąć 12% całej energii w USA, co podnosi koszty dla zwykłych gospodarstw domowych.
Wzrost zapotrzebowania na energię przez centra danych AI staje się problemem dla amerykańskich gospodarstw domowych. Według raportów, ceny prądu wzrosły o 6,5% między majem 2024 a 2025, ze szczytami do 18,4% w Connecticut i 36,3% w Maine. To efekt boomu AI – firmy jak Google czy Microsoft budują ogromne farmy serwerów, które pochłaniają tyle prądu, ile całe miasta. W 2023 centra danych zużyły 4,4% energii USA, a do 2028 prognozy mówią o 6,7-12%.
Przykład? Trening modelu AI takiego jak GPT-4 wymaga 30 MW mocy, a codzienne zapytania do AI zużywają tyle, ile naładowanie telefona. Raport Lawrence Berkeley National Laboratory wskazuje na wzrost zużycia o 13-27% rocznie do 2028. Sieci energetyczne nie nadążają, więc powraca się choćby do starych elektrowni węglowych, co zwiększa emisje CO2 o 1,7 gigatony globalnie do 2030. W USA Dominion Energy żąda, by giganci tech płacili więcej za modernizację sieci, bo bez zmian ceny wzrosną o 25% do 2030.
Dla zwykłych Amerykanów oznacza to wyższe rachunki – AI, które doradza co ugotować czy ubrać, jest napędzane energią, za którą płacą wszyscy. Blisko centrów danych skracają się też żywotności urządzeń domowych przez zakłócenia w sieci, a generatory awaryjne grożą blackoutami. Eksperci ostrzegają, iż bez reform, jak podział kosztów, problem się pogłębi, zwłaszcza z rosnącym EV i elektryfikacją.