
Ryanair chce ograniczyć rekrutację i mocniej postawić na AI. Algorytmy już zwiększyły wydajność floty o 4 proc.
Ryanair zamierza mocniej wykorzystać sztuczną inteligencję i ograniczyć tempo zatrudniania nowych pracowników. Największa tania linia lotnicza w Europie szuka oszczędności, ponieważ w przyszłym roku jej rachunki za paliwo mogą wzrosnąć aż o 2 mld euro. W grę wchodzą również zamrożenie wynagrodzeń i zmniejszenie zapotrzebowania na dodatkowe załogi.
Ryanair szuka oszczędności. AI ma pomóc ograniczyć koszty
2 listopada Ryanair przedstawił wyniki finansowe za pierwsze półrocze roku obrachunkowego 2027, zakończone 30 września. Choć linia przewiozła 125,8 mln pasażerów, o 6 proc. więcej niż rok wcześniej, jej zysk netto spadł o 15 proc., do 2,15 mld euro.
Największym problemem okazały się koszty paliwa. Konflikt na Bliskim Wschodzie doprowadził do gwałtownego wzrostu cen, a dotychczasowe umowy zabezpieczające przewoźnika przed podwyżkami zaczną stopniowo wygasać.
W oficjalnym komunikacie finansowym Ryanaira Michael O’Leary ostrzegł, iż w roku finansowym kończącym się w marcu 2028 r. rachunki za paliwo mogą wzrosnąć o około 2 mld euro. Przewoźnik spodziewa się wyższych cen biletów, ale nie ma pewności, czy pokryją one dodatkowe wydatki.
Firma rozpoczęła więc przegląd kosztów. Rozważa renegocjowanie umów z lotniskami, tymczasowe zamrożenie wynagrodzeń, ograniczenie zapotrzebowania na dodatkowe załogi oraz szersze wykorzystanie sztucznej inteligencji w organizacji pracy i obsłudze zaplecza administracyjnego.
Algorytmy już układają loty. Samoloty mają pracować wydajniej
Jedną z najbardziej interesujących informacji ujawnił sam O’Leary. Ryanair wykorzystuje już sztuczną inteligencję do optymalizowania rozkładów lotów i planowania wykorzystania samolotów. Według jego deklaracji pozwoliło to zwiększyć zdolności operacyjne przewoźnika o około 4 proc.
Przy flocie liczącej ponad 600 samolotów choćby niewielka poprawa efektywności oznacza poważne korzyści. Algorytmy mogą analizować ogromną liczbę zależności, uwzględniając godziny przylotów i odlotów, dostępność maszyn, ograniczenia lotniskowe oraz konieczność wykonywania przeglądów technicznych.
Odpowiednio ułożony harmonogram pozwala skrócić czas, w którym samolot nie zarabia pieniędzy, stojąc bezczynnie na lotnisku. Może także ułatwiać wykorzystanie maszyn na większej liczbie połączeń bez proporcjonalnego zwiększania liczby dostępnych samolotów.
To właśnie w takich zastosowaniach AI ma przewagę nad tradycyjnym, ręcznym planowaniem. Nie zastępuje pilota podczas lotu ani nie podejmuje samodzielnie decyzji o bezpieczeństwie operacji, ale pomaga wykorzystywać kosztowną flotę bardziej efektywnie.
Ryanair nie przedstawił szczegółowej metodologii obliczenia wspomnianych 4 proc., dlatego wynik należy traktować jako deklarację przewoźnika. Jest jednak jasne, iż firma zamierza rozszerzać wykorzystanie takich narzędzi również na zadania biurowe i administracyjne.
Mniej załóg nie oznacza lotów bez stewardes
Największe kontrowersje wzbudziła zapowiedź ograniczania wskaźników zatrudnienia załóg. Nie oznacza to jednak, iż Ryanair zamierza usuwać stewardesy z samolotów i zastępować je sztuczną inteligencją. Podczas rozmowy z analitykami O’Leary doprecyzował, iż zmniejszone zapotrzebowanie na personel wynika przede wszystkim ze spowolnienia dostaw nowych maszyn. Ryanair nie będzie więc potrzebował tylu nowych pilotów i członków personelu pokładowego, ilu wcześniej planował zatrudnić.
Firma ogranicza rekrutację oraz liczbę kursów szkoleniowych. Dotyczy to zarówno pilotów, jak i załóg kabinowych. Nie ogłoszono jednak programu masowych zwolnień ani konkretnego planu zastąpienia pracowników pokładowych przez algorytmy. Zresztą obowiązujące w Europie przepisy nie pozwalają przewoźnikom dowolnie zmniejszać obsady samolotu. Zgodnie z wymaganiami EASA na każde rozpoczęte 50 miejsc pasażerskich musi przypadać przynajmniej jeden członek personelu kabinowego, a ostateczna minimalna obsada zależy również od certyfikacji konkretnej konfiguracji.
Oznacza to, iż Boeing 737 z 189 miejscami wymaga co najmniej czterech osób personelu kabinowego. Nowy Boeing 737 MAX 10, który Ryanair zamierza wprowadzić do swojej floty, będzie miał aż 228 miejsc, a więc w typowej konfiguracji będzie wymagał co najmniej pięciu takich pracowników.
Na Spider’s Web opisywaliśmy już historię pomysłów Michaela O’Leary’ego na ograniczanie kosztów. Szef przewoźnika w przeszłości sugerował choćby możliwość latania z jednym pilotem, jednak nie doprowadziło to do zmiany obowiązujących standardów bezpieczeństwa.
Co z pracownikami Ryanaira w Polsce?
Najnowsze zapowiedzi są interesujące również dlatego, iż Polska pozostaje jednym z ważnych rynków zatrudnienia dla grupy Ryanair. Jeszcze w styczniu tego roku należąca do niej linia Buzz prowadziła rekrutację na 300 nowych stanowisk personelu pokładowego. Kandydatów poszukiwano między innymi w Warszawie, Krakowie, Katowicach, Wrocławiu i Poznaniu.
Wcześniej przewoźnik zapowiedział również uruchomienie warszawskiego centrum obsługi klienta za 45 mln zł. Inwestycja zakładała utworzenie około 200 miejsc pracy związanych z obsługą pasażerów, informatyką i administracją.
Co istotne, już wtedy zapowiadano wykorzystanie sztucznej inteligencji do komunikacji z klientami, obsługi zgłoszeń oraz wyszukiwania alternatywnych połączeń w przypadku zakłóceń lotów. Nie wiadomo, czy obecne plany oszczędnościowe wpłyną na zatrudnienie w polskich oddziałach. Ryanair nie zapowiedział zwolnień w Warszawie ani w Buzz, a jego najnowsze deklaracje dotyczą przede wszystkim ograniczenia przyszłych rekrutacji i zwiększania wydajności.
Ryanair szykuje się na trudny rok
Dla pasażerów ważniejszą konsekwencją mogą okazać się ceny biletów. Ryanair szacuje, iż aby całkowicie zrekompensować dodatkowy rachunek za paliwo, musiałby podnieść średnie taryfy o około 20 proc., czyli mniej więcej 10 euro na pasażera. O’Leary nie jest jednak przekonany, iż rynek zaakceptuje aż tak duże podwyżki. Dlatego linia chce ograniczać wydatki również w innych obszarach, a AI ma być jednym z narzędzi wspierających ten proces.
Na Spider’s Web informowaliśmy już o planowanych cięciach połączeń lotniczych związanych z kryzysem paliwowym. Teraz Ryanair obniżył prognozę liczby pasażerów w obecnym roku finansowym z 216 do 214 mln i przygotowuje się na znacznie wolniejszy wzrost floty. Przewoźnik zamierza również wprowadzić do użytku pierwsze Boeingi 737 MAX 10 wiosną 2027 r. Będą zabierać około 20 proc. więcej pasażerów niż starsze 737-800, przy deklarowanym przez producenta i linię niższym zużyciu paliwa w przeliczeniu na pasażera.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: page frederique, Shutterstock.com






