Bruksela reguluje rynek zamówień publicznych

pracodawcagodnyzaufania.pl 3 dni temu

Komisja Europejska właśnie zaprezentowała projekt gruntownej reformy systemu zamówień publicznych w UE.

Jak dalej napisał Warsaw Enterprise Institute (WEI) na podstawie informacji ec.europa.eu, trzy obowiązujące w tej chwili dyrektywy dotyczące zamówień i koncesji mają zostać zastąpione jednym rozporządzeniem, które ma być stosowane bezpośrednio we wszystkich państwach członkowskich. Reforma dotyczy rynku wartego około 2,5 bln euro rocznie, co stanowi mniej więcej 15 proc. unijnego PKB.

Zamawiający mają zyskać szersze możliwości preferowania produktów wytwarzanych w Europie

Komisja chce jednocześnie uprościć procedury i wykorzystać zamówienia publiczne jako narzędzie polityki przemysłowej. Jednym z najważniejszych elementów projektu są kryteria określane jako „Buy European”. Zamawiający mają zyskać szersze możliwości preferowania produktów wytwarzanych w Europie oraz ograniczania dostępu do zamówień podmiotom z państw trzecich, które nie zapewniają europejskim przedsiębiorstwom analogicznego dostępu do własnych rynków. W proponowanym systemie istotne znaczenie ma mieć próg 50 proc. unijnego pochodzenia produktu lub jego komponentów. Rozwiązanie ma przede wszystkim zmniejszać zależność UE od dostawców zewnętrznych w sektorach uznanych za strategiczne. Zmienić mają się również zasady oceny ofert, teraz cena nie będzie mogła być jedynym kryterium rozstrzygnięcia przetargu. Co najmniej 30 proc. oceny mają stanowić kryteria jakościowe, a w przypadku zamówień szczególnie pracochłonnych ich udział ma wzrosnąć do minimum 50 proc. Oceniane będą mogły być m.in. bezpieczeństwo i odporność łańcucha dostaw, cyberbezpieczeństwo czy ryzyka związane z nadmiernym uzależnieniem od państw trzecich.

Dla Polski bilans reformy nie jest jednoznaczny

Jak dalej zaznacza WEI, dla Polski bilans reformy nie jest jednoznaczny. Z jednej strony większa preferencja dla przedsiębiorstw i produkcji z UE może otworzyć dodatkowe możliwości polskim producentom przemysłowym, firmom budowlanym czy dostawcom usług i technologii. Polskie przedsiębiorstwo startujące w przetargu w Niemczech, Francji czy Holandii będzie traktowane jako dostawca europejski i może korzystać z ograniczenia konkurencji ze strony firm z Chin lub innych państw trzecich. Trzeba jednak pamiętać, iż Polska jest przez cały czas gospodarką nadrabiającą dystans infrastrukturalny do najbogatszych państw UE. W najbliższych latach potrzebuje dużych inwestycji w energetykę, transport, cyfryzację, obronność czy infrastrukturę samorządową. Ograniczenie możliwości zakupu tańszych komponentów i urządzeń spoza UE będzie więc oznaczać wzrost jednostkowych kosztów inwestycji. Tym samym spadnie ilość inwestycji w infrastrukturę publiczną.

Europa ma realny problem z konkurencyjnością. Ale nie wynika on z nadmiaru konkurencji. Wynika z drogich energii i kapitału, wysokich kosztów regulacyjnych, powolnych procedur inwestycyjnych i coraz większych obciążeń nakładanych na przedsiębiorców. Zamykanie rynku przed tańszymi dostawcami może poprawić wyniki części europejskich producentów, ale nie uczyni ich bardziej produktywnymi.

Więcej: www.wei.org.pl
Źródło: ec.europa.eu
Idź do oryginalnego materiału