Państwo Środka chce, aby generowane przez sztuczną inteligencję treści czarno na białym informowały potencjalnych odbiorców, z czym mają do czynienia.
Komunistyczna Parta Chin ogłosiła, iż wszystkie generowane przez sztuczną inteligencję treści będą musiały jasno informować o swoim pochodzeniu. Twórcy będą mogli zdecydować się na ostrzeżenie graficzne lub dźwiękowe, a dodatkowo stosowna informacja będzie również musiała pojawić się w metadanych. Bedą to więc zbliżone działania do tych, które wymaga Europejski Akt AI ustanowiony przez Unię Europejską jeszcze w 2024 roku.
Regulacje zaczną obowiązywać od 1 września 2025 roku

I chociaż zabronione będzie usuwanie, manipulowanie, fałszowanie lub ukrywanie tych oznaczeń, a także tworzenie narzędzi pomagających w tym, to Chiny przewidują również kary w drugą stronę. Nielegalne ma być dodawanie takich informacji do treści stworzonych ludzką ręką. Wydaje się to bardzo rozsądnym działaniem, ale rodzi jedno zasadnicze pytanie – czy korzystanie ze sztucznej inteligencji na każdym etapie tworzenia będzie skutkowało stosowną etykietą? Czy dozwolone będzie użycie jej w jednym z kroków? Wydaje się to sporym problemem, nad którym Chiny będą musiały jeszcze popracować.
Oficjalnie nowe zasady mają na celu zapobiegać rozpowszechnianiu dezinformacji, a przynajmniej oficjalnie. Pojawiają się bowiem obawy o to, iż jest to jedynie kolejny krok na drodze do całkowitej cenzury internetu na terenie Chin. Nie trudno bowiem wyobrazić sobie sytuację, kiedy autor nieprzychylnego władzy artykułu zostaje oskarżony o korzystanie z AI, przykładowo w pomocy w wymyśleniu tytułu. Regulacje wejdą w życie 1 września 2025 roku, a kary jakie będą grozić za ich łamanie nie zostały jeszcze podane do opinii publicznej.