Claude Cowork: Czy warto płacić 90 zł / miesiąc za pogromcę chatbotów?

homodigital.pl 6 godzin temu

Większość z nas przyzwyczaiła się, iż AI jest darmowe lub kosztuje tyle, co subskrypcja Netflixa. Kiedy jednak na rachunku pojawia się kwota rzędu 90–100 zł miesięcznie za dostęp do Claude Pro, pojawia się zasadnicze pytanie: za co ja adekwatnie płacę? jeżeli używacie sztucznej inteligencji tylko do poprawiania przecinków w mailach, taka kwota to przesada. jeżeli jednak odkryjecie potencjał Claude Cowork, gwałtownie zrozumiecie, iż to nie zwykły czatbot, ale pojętny asystent, którego możemy zaprzęgnąć do realnej pracy. Sprawdzamy, czy ta inwestycja faktycznie się zwraca.

Wszystko zaczęło się od… Claude Code – agentowego systemu od Anthropica służącego do tworzenia oprogramowania. Deweloperzy bardzo gwałtownie go pokochali i zaczęli używać do czynności tylko luźno związanych z programowaniem, takich jak zarządzanie projektami, tworzenie baz wiedzy, automatyzacja prac badawczych czy masowa obróbka treści – na przykład poprawianie dokumentacji pod względem językowym.

Nie uszło to uwadze Anthropica. jeżeli programiści mogą używać Claude Code do celów nieprogramistycznych, to pewnie można stworzyć system dla innych – wystarczyło przenieść możliwości Claude Code z okienka terminala do bardziej przyjaznego środowiska graficznego. Tak system agentowy Anthropica po pewnych modyfikacjach trafił do aplikacji desktopowej Claude, gdzie uzyskał nazwę Cowork. Najpierw na komputery Apple, a ostatnio również na Windowsy.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czym jest Claude Cowork i jaki problem chatbotów ma rozwiązać
  • Gdzie jest dostępny i ile kosztuje
  • Jak zaprzęgnąć asystenta AI do rutynowych prac
  • Jak z rozproszonych informacji stworzyć arkusz Excela czy prezentację Power Point
  • Jak wykorzystać Claude Cowork do zrobienia porządku w naszym cyfrowym życiu
  • W czym asystent AI Anthropica jest istotnie gorszy od konkurencji
  • Komu się Claude Cowork opłaci

Clade Cowork – czym tak naprawdę jest?

Claude Cowork to tryb aplikacji desktopowej Claude — dostępnej na macOS i Windows — tryb, który daje asystentowi AI dostęp do plików i narzędzi na twoim komputerze.

A to fundamentalna zmiana w stosunku do tego, co potrafią standardowe chatboty AI. Nie dlatego, iż ChatGPT czy Gemini nie potrafią czytać plików z naszego dysku, bo w tej chwili są w stanie to zrobić. Ale w Claude Cowork jest to wyniesione na wyższy poziom – asystent Anthropica ma dostęp do wszystkich plików zawartych w wybranym przez nas folderze. Dodatkowo może zapisywać w tym folderze stworzone przez siebie dokumenty.

Więc jeżeli dostaniemy kilka dokumentów od kolegi znanego z niezbyt lekkiego pióra, to choćby przy użyciu chatbota AI musielibyśmy każdy z nich otworzyć, przekopiować do chatbota, poprosić o poprawienie językowe tekstu, wkleić odpowiedź AI do dokumentu i zachować. W przypadku Claude Cowork po prostu piszemy: „Popraw językowo zawarte w folderze dokumenty” i po paru minutach mamy gotowe poprawione pliki DOC (choć, jak piszę poniżej, lepiej by były po angielsku…).

To nie jedyna różnica. Cowork jest ze swojej natury systemem agentowym i jeżeli zadamy mu pytanie jak zwykłemu chatbotowi, to zamiast wygenerować odpowiedź, solidnie ją sobie najpierw zaplanuje i przeprowadzi odpowiednie poszukiwanie źródeł w internecie, w pewnym sensie działając domyślnie w trybie „deep research” znanym z Gemini czy ChatGPT.

Oczywiście drugą stroną medalu jest to, iż jeżeli potrzebujemy szybkiej odpowiedzi – powiedzmy krótkiej definicji jakiegoś terminu czy tłumaczenia jakiegoś akapitu z języka obcego, to lepiej przejdźmy na tryb Claude aplikacji – w tym wypadku czekanie aż Cowork coś sobie „zaplanuje” i wykona nie ma prawdopodobnie sensu.

Wreszcie Claude Cowork możemy podłączyć do niektórych aplikacji, takich jak Gmail czy Google Drive, co sprawia, iż może na przykład przejrzeć Waszą twoją skrzynkę w Gmailu i zaproponować odpowiedzi na otrzymane wiadomości.

Co musicie zrobić, żeby mieć Coworka?

Jakie warunki trzeba spełnić, by skorzystać z Coworka? Zasadniczo dwa. Pierwszy to wykupienie płatnej subskrypcji Claude, drugi to komputer z Windows lub macOS na którym zainstalujemy sobie aplikację desktopową Claude.

Zacznijmy od subskrypcji. jeżeli wejdziemy na stronę z cenami subskrypcji Claude, to przy najtańszym płatnym planie Claude Pro zobaczymy niezbyt przerażające 17 dolarów za miesiąc. Niestety, po bliższym przyjrzeniu się nie jest aż tak dobrze. Po pierwsze, te 17 dolarów to przy płatności za rok z góry, a jeżeli chcemy płacić co miesiąc, to jest już 20 dolarów. No i ta cena nie zawiera podatku. Plus przelicznik EUR/USD jest niezbyt korzystny, a płacimy w euro. Summa summarum wychodzi nie trochę ponad 60 zł, co wynikałoby z przeliczenia tych 17 dolarów na złote, tylko jakieś 95 zł. A to już jest różnica. To są poziomy cen droższych subskrypcji Gemini i ChatGPT.

Po drugie, musimy pobrać aplikację desktopową Claude na macOS lub Windows. Claude Cowork nie działa ani w aplikacjach mobilnych ani w przeglądarce. Musimy sobie ściągnąć i zainstalować aplikację desktopową. Jak już ją sobie zainstalujemy i uruchomimy, to w górze okna mamy przyciski umożliwiające przełączanie między trzema trybami – Claude, Cowork i Code.

Co Claude Cowork może dla nas zrobić?

Gmail i Dysk Google: Claude Cowork nie działa w izolacji — można go połączyć z zewnętrznymi usługami, z których już korzystacie na co dzień. Dzięki systemowi konektorów Cowork zyskuje dostęp do Gmaila i Dysku Google. Może na przykład wskazać nam e-maile, na które powinniśmy odpowiedzieć. Ja ostatni korzystałem z niego do podsumowania wiadomości z poprzedniego dnia na podstawie treści newsletterów jakie otrzymuję. Dzięki temu przejrzenie najistotniejszych newsów zajęło mi o wiele krócej niż zwykle – kilka zamiast kilkudziesięciu minut.

Możemy również korzystać z plików na Dysku Google – jeżeli na przykład współpracownik udostępnił nam tam dane, to Cowork może je przeanalizować i wyniki tej analizy zapisać – w zależności od naszych potrzeb – w arkuszu Excela lub prezentacji Power Point.

By to wszystko było możliwe, konektory musimy włączyć – robimy to w sekcji Connectors ustawień Claude’a. Tam znajdziemy dużo więcej konektorów, nie tylko te do Gmaila, Dysku czy Kalendarza Google. A wśród nich są konektory również do takich serwisów no code / low code jak Zapier, Make czy n8n, to miłośnicy automatyzacji znajdą tu szerokie pole do popisu.

Automatyzacja zadań: Większość z nas ma zadania, które musi wykonać cyklicznie – generowanie jakiegoś raportu co tydzień, przygotowanie sobie planu dnia na podstawie kalendarza i listy zadań do zrobienia, a w moim osobistym przypadku – codzienne przeglądanie wydarzeń ze świata technologii. Teraz możemy po prostu powiedzieć Claude Cowork: „co piątek przygotuj mi raport sprzedażowy na podstawie arkusza znajdującego się w folderze” albo „co rano o 8:00 połącz się z moim kalendarzem i listą zadań i przygotuj mi plan dnia”.

Przez następnych parę dni pewnie będziemy musieli trochę doszlifować z Coworkerem to, co dostaniemy, ale on jest w stanie zapamiętać nasze uwagi (jeśli robimy to wszystko w ramach jednego zadania, a do zadań możemy bez trudu wracać), więc każda kolejna wersja powinna być lepsza, aż dojdziemy do momentu, gdy nasz asystent AI spełnia wszystkie nasze wymagania.

Tworzenie nowych dokumentów: Czasem musimy przetworzyć jakieś dokumenty, by stworzyć nowe – na przykład ze skanów rachunków przesłanych przez pracowników stworzyć skoroszyt wydatkowy w Excelu. Nic prostszego – Claude Cowork jest w stanie odczytać PDF-y, pliki graficzne itp, więc nie ma znaczenia, czy pracownicy prześlą nam skany rachunków czy ich zdjęcia. jeżeli odpowiednio poinstruujemy asystenta AI, to potrzebne informacje pobierze z tych plików i stworzy odpowiedni dokument w Excelu.

Ja osobiście spróbowałem czegoś innego: dałem Coworkowi do analizy PDF z opisem pewnych pojęć z dziedziny cyberbezpieczeństwa i narzędzi z nimi związanych i poprosiłem, by na tej podstawie stworzył powiązane ze sobą notatki dla Obsydiana. Jak pisałem w artykule o aplikacjach do notatek, „używanie Obsidiana ma sens przede wszystkim, jeżeli włożymy wysiłek w organizowanie informacji – dodanie linków, słów kluczowych i tematów”. Ja ten wysiłek wydelegowałem do Claude Cowork i dostałem bardzo dobry zestaw dobrze ze sobą powiązanych notatek. Co prawda mojemu agentowi AI zajęło to kilkanaście minut, ale mnie tyle co wpisanie prompta. A w czasie, gdy dla mnie pracował, ja mogłem się poświęcić innym zajęciom.

Porządki cyfrowe: Jednym z najbardziej już chyba klasycznych w tej chwili (w każdym razie najczęściej cytowanych) przykładów użycia Coworka jest porządkowanie folderu Pobrane, gdzie przez lata gromadzą się setki, a czasem tysiące plików: dokumenty Worda, skoroszyty Excela, PDF-y, zdjęcia, filmiki, programy instalacyjne, Bóg wie co jeszcze. Możemy powiedzieć Coworkowi, by się tym zajął – pogrupował pliki według rodzaju w oddzielne foldery, dodał do nazw datę powstania byśmy bez wysiłku mogli sprawdzić czy są nowe czy stare, a być może choćby usunął starsze pliki instalacyjne, których prawdopodobnie nie będziemy już potrzebować. Przy czym przy usuwaniu jakichkolwiek plików Cowork poprosi o zatwierdzenie tej czynności.

Asystenta AI możemy zatrudniać do innych podobnych porządków cyfrowych – na przykład do masowej zmiany nazw plików według jakiegoś kryterium. Na piechotę przy większej liczbie plików zajęłoby nam to wiele czasu, choćby napisanie odpowiedniego skryptu pewnie by trochę trwało (o ile w ogóle wiemy jak to zrobić). Cowork zrobi to za nas w krótszym czasie.

Język polski, czyli pięta achillesowa

Niestety, w tej beczce miodu jest łyżka dziegciu – modele Anthropica nigdy nie były znane ze szczególnie wybitnej znajomości języka polskiego i używany przez Cowork zastaw najnowszych Claude’ów nie jest wyjątkiem. „Po tygodniu” to według Coworka „tydzień later”, zadania są „powtórzalne” a robotę „zróbiliśmy”. To tylko kilka przykładów z mojej komunikacji z Claudem.

Oczywiście nie jest tak, iż inne chatboty błędów w języku polskim nie popełniają – nie jest od nich wolne ani Gemini ani ChatGPT. Ale te w wykonaniu AI od Anthropica są nieco częstsze i nieco poważniejsze.

To zaś sprawia, iż Claude – nie tylko Cowork, ale też tradycyjny chatbot Anthropica – mają istotną wadę dla osób, dla których język polski jest podstawowym narzędziem w pracy, zwłaszcza tych, których produkt ma być tekstem w języku polskim: dziennikarzy, prawników, marketingowców, copywriterów itp. Oczywiście nie oznacza to, iż nowy asystent Anthropica będzie dla nich bezużyteczny – ale generowane przez niego treści będą musiały przejść przez dalszą obróbkę, czy to przez człowieka, czy to przez inną AI.

Claude Cowork – dla kogo?

No właśnie – dla kogo jest Claude Cowork? Przy swojej wynoszącej niemal 100 zł miesięcznie cenie na pewno nie jest to oferta dla wszystkich.

Jeśli Waszym celem jest tylko „pogadanie z botem”, zostańcie przy wersji darmowej. jeżeli jednak zarządzacie wiedzą, tworzycie treści, programujecie lub prowadzicie firmę – te 90+ zł miesięcznie to najtańsza forma zatrudnienia inteligentnego asystenta, jaką kiedykolwiek widział rynek.

Oczywiście Cowork nie zrobi wszystkiego sam – w każdym razie nie od razu. Będziecie musieli go nauczyć czego potrzebujecie – to samo by Was czekało przy zatrudnieniu ludzkiego pomocnika. To pewnie zajmie trochę czasu. Ale później czas będziecie już tylko oszczędzać. jeżeli Cowork zaoszczędzi Wam choćby 20 minut dziennie w dni robocze, to miesięcznie będzie to jakieś 400 minut, czyli ponad 6 godzin. Do wykorzystania według uznania. Najprawdopodobniej warte tych 95 zł.

A jeżeli będziecie chcieli jeszcze mocniej wycisnąć Coworka, by uzyskać jeszcze lepszy zwrot z inwestycji, to w następnym artykule pokażę Wam jak skorzystać z jego bardziej zaawansowanych funkcji.

Źródło grafiki: sztuczna inteligencja, model Nano Banana Pro

Idź do oryginalnego materiału