CO MÓWIĄ WŁĄCZONE TAŚMY JUNTY TUSKA?

niepoprawni.pl 18 godzin temu

Od ubiegłej soboty trwa operacja Izraela oraz Stanów Zjednoczonych wymierzona w Iran. W związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie kraje tamtego regionu zamykają przestrzenie powietrzne, czego skutkiem są znaczne utrudnienia w ruchu lotniczym. Choć na miejscu pozostaje wielu Polaków, którzy nie mają możliwości powrotu do kraju – już po trzech dniach państwo Tuska zaoferowało im infolinię w ramach „pomocy”, do której jednak nie można się dodzwonić.

Państwo Tuska nie przewidziało jednak wysłania samolotów wojskowych, którymi polscy obywatele mogliby bezpiecznie wrócić do Polski. Zrobiły tak na przykład Czechy, które postanowiły wysłać cztery samoloty do Omanu - trzy do Maskatu, a jeden do miejscowości Salala. - Polacy mogą wrócić do kraju komercyjnie - stwierdził podczas poniedziałkowego briefingu prasowego niejaki Wewiór - rzecznik MSZ. Przy tej okazji rzecznik zaatakował reportera, Tomasza Grodeckiego, zarzucając mu kłamstwo. Powodem było pytanie o komunikaty, jakie trafiały do Polaków w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, ponieważ ci twierdzili, iż nie dostali żadnej informacji.

Po niezapomnianym występie Wewióra, MSZ zmuszone było go wyłączyć, włączając do akcji wiceministra Bosackiego – czyli jednego z siedmiu wiceministrów w MSZ. Bosacki – wbrew Wewiórowi zapewnił, iż od dnia ataku USA i Izraela na Iran 28 lutego - wszystkie polskie placówki na Bliskim Wschodzie „pracują 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu”.

Sam Bosacki nie pochwalił się jednak ile dób w tym czasie sam przepracował, ale wyjaśnił społeczeństwu dlaczego Polacy przebywający w rejonach wojny i działań odwetowych nie mogli skontaktować się z ambasadami i konsulatami: „W jednej z nich była pomyłka, iż ktoś nie wyłączył taśmy, która mówiła, iż placówka działa przez 4 dni” - stwierdził Bosacki na antenie TVP w likwidacji…

Wiceminister Bosacki przyznał zatem, iż w trakcie rozpoczętej wojny w Zatoce Perskiej - tylko taśma pracowała w konsulatach przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, skoro żaden ambasador czy konsul na Bliskim Wschodzie nie odbierał telefonu. Telefonu nie odbierał też Namiestnik na Polskę, gdyż jak wiadomo powołał Szłapkę na rzecznika. Szłapka zaś tu i ówdzie zagrzmiała na opozycję za to, iż dezinformuje społeczeństwo…

Ze względu na niepewną sytuację, taśmy nie zostały wyłączone także w ministerstwach junty Tuska – zwłaszcza zaś w tym ministerstwie, którym kieruje mąż pani Applebaum. Każdy, kto próbował dodzwonić się od ubiegłej soboty do MSZ słyszał taśmę, która mówiła jak katarynka: „Robimy, nie gadamy! Robimy, nie gadamy! Robimy, nie gadamy!”

Każdy „amigos” doskonale wie, iż mąż p. Applebaum zrobił już wiele i choć ma jeszcze kupę do zrobienia – to wystąpił następnego dnia po tym, jak wyłączył Wewióra. Wybitny mąż p. Applebaum pytany, czy Polska - podążając za przykładem Czech - zamierza wysłać samoloty po swoich obywateli, odpowiedział: - To jest przedmiotem narady Zespołu Kryzysowego. Przyzna pan, iż to jest pewien dylemat , gdyż ewakuowanie obywateli z lotniska, na którym są komercyjne loty i ludzie wracają, nie byłoby szczytem racjonalności". Okazało się, iż lord z Chobielina a zarazem minister i wicepremier - po czterech dniach od operacji w Iranie miał przez cały czas pewne dylematy podczas gdy od ubiegłej soboty Czechy, wysłały cztery samoloty do Omanu - trzy do Maskatu, a jeden do miejscowości Salala !

Na nasze szczęście - po pięciu dniach od początku wojny na Bliskim Wschodzie - do pracy na platformie X wrócił wreszcie nasz ukochany Namiestnik na Polskę, który ni to z gruchy – ni z pietruchy napisał: „Podjąłem decyzję o wykorzystaniu samolotów będących w dyspozycji Sił Zbrojnych do wsparcia ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu”…

Tak więc po pięciu dniach wojny na Bliskim Wschodzie państwo Tuska zdało kolejny egzamin…

Idź do oryginalnego materiału