Dodajesz zdjęcia swoich dzieci i zakrywasz ich twarz? Specjalista wyjaśnia, dlaczego to fatalny pomysł

gazeta.pl 1 dzień temu
Jako rodzice jesteśmy odpowiedzialni za bezpieczeństwo naszych dzieci. Tyczy się to wszystkich sfer życia - także tego w sieci. O szkodliwości publikacji zdjęć maluchów w mediach społecznościowych pisaliśmy już wielokrotnie na naszym portalu. Niektórzy rodzice idą na "kompromis" i publikują zdjęcia dzieci, zasłaniając jednak ich twarze emotikonami. Ekspert ds. cyberbezpieczeństwa wyjaśnia, dlaczego to fatalny pomysł.
Wielu rodziców dzieli się w internecie zdjęciami i nagraniami ze swoimi dziećmi, nie zdając sobie sprawy z czyhającego na nie zagrożenia. Niektórzy idą o krok dalej i w trosce o bezpieczeństwo, zakrywają np. twarz malucha uśmiechniętą emotką. Czy to dobry pomysł?


REKLAMA


- Muszę być brutalnie szczera: umieszczenie emotikony na twarzy dziecka nie zapewnia praktycznie żadnej ochrony prywatności - wyjaśnia Lisa Ventura, wielokrotnie nagradzana specjalistka ds. cyberbezpieczeństwa i założycielka Cyber Security Unity, w rozmowie z angielskojęzycznym portalem "The Independent". - To podejście bardziej przypomina 'teatr bezpieczeństwa' niż zapewnia faktyczne bezpieczeństwo naszemu dziecku - dodaje.


Zobacz wideo Czy Roxie Węgiel wciąż czuje się traktowana jak dziecko? "Ta 13-latka dojrzała" [materiał wydawcy kobieta.gazeta.pl]


Publikacja zdjęć dzieci w sieci. To każdy rodzic wiedzieć powinien
Wszystko, co raz publikujemy w internecie, zostanie tam na zawsze. Jednak wciąż mnóstwo osób nic sobie z tego nie robi, dzieląc się w mediach społecznościowych fotografiami i nagraniami zarówno własnymi, jak i swoich dzieci. Część z nich zdaje sobie sprawę z konsekwencji takich działań.


Chociaż wydawać by się mogło, iż zakrycie twarzy pociechy pozwala ukryć jego tożsamość, takie podejście może nie chronić użytkowników mediów społecznościowych przed narażeniem na ataki w sieci.
W dzisiejszych czasach niezwykle łatwo jest paść ofiarą oszustwa lub hakera. Ważne jest, aby pamiętać, iż im więcej informacji udostępniasz w internecie, tym więcej potencjalny haker może się o tobie dowiedzieć
- zaznacza Lisa Ventura, specjalistka ds. cyberbezpieczeństwa. Jej zdaniem większość rodziców nie ogranicza się do publikowania jednego starannie zabezpieczonego zdjęcia z emoji. - Udostępniają wiele zdjęć na przestrzeni czasu, a połączone dane ze wszystkich tych postów stwarzają znacznie większe obawy dotyczące prywatności niż jakiekolwiek pojedyncze zdjęcie - wskazuje.


Każde przesłane przez ciebie zdjęcie uczy algorytmy rozpoznawania twarzy i tworzy profile reklamowe. Zasadniczo, choćby jeżeli poświęcisz czas na umieszczenie emotikony księżyca na twarzy swojego dziecka, zdjęcie prawdopodobnie będzie zawierało tło, które można zidentyfikować, jego ubranie i inne cechy, a wszystko to można połączyć, aby uzyskać więcej informacji o dziecku
- podkreśla specjalistka.


"Te metody są już dziś praktycznie bezużyteczne"
Dzisiejszy świat stawia przede wszystkim na rozwój sztucznej inteligencji. Zaawansowane narzędzia potrafią bez trudu usuwać naklejki emoji i rekonstruować twarze, co zdaniem Lisy Ventury oznacza, iż "metody, których możesz używać, aby chronić swoje dziecko, okazały się praktycznie bezużyteczne".
jeżeli nie dałbyś fizycznej kopii tego zdjęcia zupełnie obcej osobie na ulicy, nie publikuj go w internecie
- radzi Ventura i dodaje, iż przy wrzucaniu zdjęcia do sieci trzeba mieć zawsze świadomość, iż ktoś obcy może zachować je na zawsze, albo, co gorsza, "wykorzystać w sposób nieautoryzowany".
A Ty? Co sądzisz o publikacji wizerunku dzieci w sieci? Zapraszam do kontaktu: anita.skotarczak@grupagazeta.pl.
Idź do oryginalnego materiału