
Myślisz, iż twoje rozmowy są w pełni bezpieczne? Okazuje się, iż rząd dysponuje technologią, która pozwala usłyszeć niemal wszystko.
Nie chodzi o żaden publiczny raport, tylko o ściśle tajne posiedzenie sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. To właśnie po nim przewodniczący komisji Marek Biernacki przekazał, iż posłowie zapoznali się z informacjami o pracy wywiadu radioelektronicznego Agencji Wywiadu i Służby Wywiadu Wojskowego, a sama ocena była pozytywna. Padły też słowa, iż polskie służby dużo słyszą, a nasz radiowywiad należy do najlepszych w tej części świata. Co adekwatnie oznacza taki komunikat, skoro niemal wszystkie szczegóły pozostają utajnione?
To nie był raport, tylko tajny przegląd możliwości
Komisja otrzymała niejawne informacje od przedstawicieli ministra koordynatora służb specjalnych, Agencji Wywiadu oraz Służby Wywiadu Wojskowego. Była to kontynuacja wcześniejszego spotkania z marca, kiedy prezentowały się służby kontrwywiadowcze, czyli ABW i SKW. Tym razem nacisk położono właśnie na wywiad radioelektroniczny.
Nie opublikowano więc żadnego dokumentu, który można byłoby przejrzeć, porównać z wcześniejszymi wersjami i rozebrać na konkretne tezy. Zamknięty briefing dla komisji ma zupełnie inną funkcję. Publiczny raport porządkuje fakty, buduje narrację i pokazuje to, co państwo chce powiedzieć obywatelom. Niejawny briefing ma dać posłom nadzorującym służby możliwie prawdziwy obraz ich zdolności, ograniczeń, kierunków rozwoju i problemów, bez konieczności ujawniania przeciwnikowi tego, jak dokładnie działają konkretne systemy.
Komisja mogła więc usłyszeć nie tylko ogólne opisy zadań, ale także informacje o architekturze współpracy między służbami, skali pozyskiwania danych, zdolności analitycznej, szybkości reagowania czy wnioskach płynących z ostatnich lat napięć w regionie. Nie musiały paść publicznie żadne liczby, nazwy systemów ani przykłady operacji, żeby posłowie byli w stanie ocenić, czy państwo rzeczywiście słyszy wystarczająco dużo i wystarczająco dobrze.
Czym w ogóle jest radiowywiad?
Radiowywiad to zdobywanie informacji z emisji elektromagnetycznych. Chodzi nie tylko o klasyczne podsłuchiwanie rozmów, ale szerzej o przechwytywanie, analizę i lokalizowanie sygnałów radiowych, radarowych oraz innych emisji elektronicznych. Daje to możliwość odtworzenia tego, kto nadaje, z jakiego miejsca, z jaką siłą, jakim systemem i do czego taki system może służyć. To często bezcenne źródło wiedzy o ruchach wojsk, łączności, stanowiskach dowodzenia, radarach i strukturze działania przeciwnika.
Takie zdolności są bardzo wysoko cenione. Kto dobrze słyszy, ten nie tylko zbiera informacje, ale może szybciej ostrzegać własne wojsko, lepiej rozumieć sytuację i skuteczniej budować świadomość pola walki. To wiedza, która nie musi być widowiskowa, ale często decyduje o tym, kto jest o krok przed przeciwnikiem.
Dlaczego ta ocena dotyczy akurat AW i SWW?
Warto przypomnieć, czym formalnie zajmują się obie służby. Agencja Wywiadu odpowiada za ochronę zewnętrznego bezpieczeństwa państwa i zdobywanie informacji ważnych dla Polski poza jej granicami. Służba Wywiadu Wojskowego prowadzi z kolei wojskowy wywiad zagraniczny i ma wspierać bezpieczeństwo Sił Zbrojnych RP, także w działaniach poza granicami kraju. To oznacza, iż radiowywiad w ich wykonaniu jest jedną z jej najbardziej strategicznych warstw.
Jeśli komisja słyszy od kierownictwa służb i ministra koordynatora, jak działa radiowywiad cywilny i wojskowy, a potem przewodniczący mówi o bardzo wysokiej ocenie, to jest znak, iż ten obszar został uznany za jeden z ważniejszych filarów rzeczywistych zdolności państwa. Nie wiemy, jakie konkretnie systemy, zasięgi czy sukcesy operacyjne stoją za taką oceną. Wiemy jednak, iż właśnie ten element został pokazany parlamentarzystom jako coś, czym warto się pochwalić. Oczywiście w granicach tajności.
Problem polega na tym, iż społeczeństwo nie dowie się prawie nic więcej
Paradoks tej sytuacji polega na tym, iż to, co najbardziej irytuje i ciekawi opinię publiczną, jest tu zarazem czymś absolutnie naturalnym: twarde szczegóły po prostu nigdy nie ujrzą światła dziennego. Sam Biernacki stawia sprawę jasno – z powodu klauzul tajności ma związane ręce i po prostu musi ucinać pytania o konkrety.
Prawdopodobnie nigdy nie dowiemy się, jakich dokładnie narzędzi użyto, jak szeroko zakrojone były te działania, ani jakie rzeczywiste sukcesy uzasadniają aż tak wysokie noty dla tego przedsięwzięcia. Oczywiście z perspektywy służb i bezpieczeństwa państwa to jedyne logiczne wyjście. Jednak dla przeciętnego obywatela wniosek jest dość brutalny.
W całej sprawie najbardziej intrygujące wcale nie jest rzucone mimochodem zapewnienie, iż polskie służby dobrze słyszą. Znacznie mocniejszy sygnał kryje w samym fakcie, iż państwo w ogóle postanowiło zaprezentować parlamentarzystom akurat ten konkretny obszar jako wizytówkę swoich możliwości. Taki ruch dobitnie pokazuje, iż radiowywiad to jeden z absolutnych fundamentów naszego bezpieczeństwa narodowego.
