Fałszywa wizja przyszłości z PRL-u podbija internet. Chcemy wierzyć w niemożliwe

konto.spidersweb.pl 11 godzin temu

Rzekoma ankieta z 1974 r. pokazuje, jak wiele poszło nie tak i to na całe szczęście – nieudana wizja tak cieszy, iż mało kto przejmuje się tym, iż jest nieprawdziwa.

„Ujawniamy wyniki ankiety KC PZPR” – głosi nagłówek krótkiego artykułu, którego skan znalazł się m.in. na grupie zrzeszającej mieszkańców Aleksandrowa, Zgierza i Łodzi. Dziwne połączenie? Być może, ale tekst zaczął krążyć po Facebooku i już zebrał ponad 3 tys. reakcji. Wczoraj, gdy mi się premierowo wyświetlił, było ich o połowę mniej.

Rzekoma ankieta została przeprowadzona wśród „obywateli PRL-u”. Naród był zgodny i przekonany, iż w 2024 r. każdy będzie mieć pod domem Fiata 126p, a w pokojach z meblościanką nadawać będzie kolorowy telewizor marki Rubin. Taką przyszłość widziało 99,9 proc. badanych (sic!). Połowa obywateli wierzyła, iż wczasy w Bułgarii lub nad Balatonem staną się dostępne dla „całego ludu pracującego miast i wsi”.

Autor, którzy wrzucił skan na grupę, napisał, iż takie poglądy ludzie mieli w 1974 r. Krótka notka nie zdradza jednak szczegółów nt. samej ankiety. Wiarygodność samego tekstu jest bardzo niska. Gazeta pochodząca z czasów komuny wygląda bardzo współcześnie, notka również nie brzmi jak komunikat z tamtej epoki.

Wpisując w wyszukiwarkę hasło „ankieta KC PZPR” natkniemy się jedynie na grupki, które powielają artykuł pochodzący rzekomo z lat 70. XX w. Krótkie poszukiwania pozwoliły ustalić, iż pierwszy raz tę pułapkę zastawiono na Polaków w 2024 r. To wtedy na portalach ze śmiesznymi obrazkami zaczął pojawiać się tekst. Dalsze tropienie nie ma sensu – nie trafimy na ślad czegoś, co nie istnieje.

Czyli jedna wielka blaga

Na dodatek dość oczywista. Zero dat, zero szczegółów i konkretów, dość banalne wyobrażenie minionej epoki: Maluchy, meblościanka, wakacje w Bułgarii, sondaż, w którym wszyscy są jednomyślni, przewidując rozwój systemu. Niby się zgadza, ale jednak – banał. Sygnały ostrzegawcze wyją, ale nikt się nimi nie przejął. Nieudana wizja zawładnęła na chwilę umysłami.

Martwimy się, iż przez sztuczną inteligencję nie będziemy w stanie odnaleźć się w teraźniejszości – nie wiadomo, czy filmy i zdjęcia, które widzimy, pokazują rzeczywiste zdarzenie, czy są wytworem żartownisiów lub co gorsza manipulantów i propagandystów. Prawda nie istnieje. Jak widać nie daje się spokoju też przeszłości i tworzy się wydarzenia, które nie miały miejsca. Efekt jest tak nieudolny, iż aż komiczny. Notka wygląda jakby została wypluta przez bota, który był na tyle leniwy, iż całą wiedzę o PRL-u wziął z popularnych lokali, obiecujących powrót do przeszłości za sprawą lornety z meduzą. I prawdę mówiąc, choćby one są bardziej autentyczne niż ten skan.

No tak, ludzie nabierają się na to, co widzą w sieci – żadne odkrycie. A jednak ta pułapka jest inna od innych i mam wrażenie, iż niektórzy wpadli w nią celowo, z niemałą przyjemnością.

Bardzo łatwo wyszukać prawdziwe nieudane wizje przyszłości

Można z nieskrywaną satysfakcją znęcać się nad naiwniakami, którzy sto lat temu myśleli, iż w XXI w. problemem człowieka będzie nuda. „Nasi biedni następcy nie znajdą dla siebie zająć, pracując tylko dwie godziny tygodniowo” – strzelali kulą w płot wizjonerzy. Jedni się śmieją z tych niecelnych prognoz, inni zaś się martwią. Dlaczego to wszystko się nie udało? Co wydarzyło się po drodze, iż straciliśmy wiarę i nadzieję?

Nieudane zapowiedzi utopii są nam potrzebne. Powinny zmuszać do zadawania niewygodnych pytań, a tym samym zachęcać do działania. Powinniśmy znowu żądać niemożliwego. Nie przejmować się porażką, bo cel jest ważniejszy. Nie marząc o szczytnych ideach, które wydają się na teraz nieprawdopodobne, nie zastanawiamy się, kto i dlaczego stoi na przeszkodzie w ich realizacji. Z łatwością akceptujemy szarą rzeczywistość, bo marzyć to można było na początku XX w., a nie teraz, kiedy przyszłość jest niepewna. A może właśnie jest bardzo przewidywalna: czujemy, iż dobrze już było, a będzie tylko źle.

Sęk w tym, iż na scenę wchodzi zmyślona wizja przyszłości sprzed ponad 50 lat, bardzo błaha, niedbała, wręcz leniwa

A jednak chwyciła – ludzie z jakiegoś powodu się nią zachwycili. Wyobrażam sobie, iż wielu odbiorców pokiwało głową. Z jednej strony brzmiało to absurdalnie, ale z drugiej strony, czy na pewno się nie ziściło? Pod oknem rzeczywiście niemal każdy ma własne auto – nie jest to wprawdzie Maluch, ale to żadna wada, wręcz przeciwnie. Są kolorowe telewizory, a zagraniczne wakacyjne wojaże to dla niejednej rodziny norma. Ba, czytamy w nagłówkach, iż bardziej opłaca się wyjechać do kurortu na południu Europy niż jechać nad nasz Bałtyk, bo tam drożej. Kto by pomyślał – nie tylko w 1974 r., ale pewnie choćby i 2002 r.

Jest w tej wizji jakieś dziwaczne pocieszenie: przyszłość może przynieść zdarzenia, które trudno sobie dziś wyobrazić. Życie zaskakuje swoją nieprzewidywalnością. choćby kolosy upadają i niczego nie możesz być pewny. Nigdy. Pamiętaj o tym.

Problem polega na tym, iż źródłem nadziei jest dowcip, bardzo kiepski, oparty na kłamstwie. Ktoś zrobił sobie żart. Być może wcale nie chciał drwić z odbiorców, ale trochę tak wyszło – wcisnął nam bajeczkę o ludziach z minionej epoki, którzy marzyli o innym świecie i niby się pomylili, choć nie do końca.

To wystarczyło, aby powstała nadzieja, której tak wielu się chwyciło. W jej poszukiwaniu zabłądzono tak głęboko i daleko, ale na coś się trafiło: na świstek z nieistniejącej gazety, opisujący ankietę, która nigdy nie powstała. Ale mogła, a jej wyniki z perspektywy czasu mogą dać dziwną otuchę.

Ciekawe, co będzie dalej. Odwet w postaci alternatywnej wersji przeszłości? Skoro jedni chcą nas oszukać, prezentując przy pomocy wygenerowanych filmików inną teraźniejszość, to w obronie przed takimi scenami wrócimy do przeszłości, by ją nieco zmodyfikować. Żeby gra toczyła się według naszych zasad, mając szczęśliwe zakończenie.

Wyobrażam to sobie: stworzony przez AI milicjant choćby nie bije pałką protestujących. Jego bronią jest proroctwo o nieupadającym totalitarnym systemie. Oglądający rozkoszują się jego butą, bo przecież każdy zna lub znał kogoś, kto był święcie przekonany o swojej racji i źle na tym wyszedł. Oliwa jednak bywa sprawiedliwa.

Albo inny wariant – widzów TikToka czy Instagrama wzruszy rolka z przepowiednią sklepikarki z 1982 r., mówiącej o półkach uginających się od egzotycznych towarów. Klientela reaguje głośnym, donośnym śmiechem, a odbiorcy w komentarzach będą pisać: widzicie, nigdy nic nie wiadomo. Trzeba marzyć!

Na razie jesteśmy ofiarami kłamstwa, ale może zacznie być narzędziem w rękach zwykłych ludzi, którzy tworzyć będą zmyślone rzeczy, aby dodać sobie otuchy i udowodnić, iż niemożliwe bywa czasami możliwe? Kłamstwo to zawsze kiepska broń, ale co, jeżeli bywa jedynym dostępnym pocieszycielem?

Cóż, „pożyjemy, zobaczymy” – jak pisał nieistniejący autor zmyślonej notki o sondażu przeprowadzonym wśród obywateli PRL-u.

Zdjęcie główne: Patrycja Mejer / Shutterstock

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału