
Przez lata największym problemem nauczycieli było to, iż uczniowie zbyt chętnie kopiowali odpowiedzi z Wikipedii. Dziś tamten świat wydaje się niemal niewinny.
W amerykańskich szkołach narasta właśnie zupełnie nowy spór: czy sztuczna inteligencja pomaga dzieciom się uczyć, czy raczej odbiera im zdolność samodzielnego myślenia? Najnowszy materiał „The Wall Street Journal” pokazuje, iż coraz więcej nauczycieli, rodziców, badaczy, a choćby samych uczniów zaczyna skłaniać się ku tej drugiej odpowiedzi.
Według opisanego przez dziennikarzy obrazu sytuacji szczególnie dużo kontrowersji budzi rola Google’a. Firma od lat jest niezwykle silnie obecna w amerykańskiej edukacji dzięki Chromebookom, Classroomowi oraz całemu pakietowi szkolnych usług. Kiedy więc rozpoczęła agresywne wdrażanie Gemini i funkcji AI do swoich produktów to miliony uczniów otrzymały dostęp do generatywnej sztucznej inteligencji praktycznie z dnia na dzień. Problem polega na tym, iż coraz częściej nie chodzi już o pomoc w nauce a o zastępowanie nauki.
Uczniowie sami przyznają: AI rozleniwiła nasze mózgi
Jednym z bohaterów reportażu WSJ jest Richard Scott, uczeń z Pensylwanii. Początkowo korzystał z AI w sposób, który wielu uznałoby za niewinny. Wpisywał zadania z algebry do Wyszukiwarki Google, aby szybciej odrabiać lekcje. Później zaczął używać jej także przy innych przedmiotach: opisywał części wulkanu, pisał wypracowania i wykonywał kolejne szkolne zadania. Efekt okazał się odwrotny od oczekiwanego. Szczególnie mocno ucierpiała matematyka, przedmiot, z którym wcześniej nie miał większych problemów. Chłopak oblał końcowy egzamin, a dziś sam przyznaje, iż korzystanie z AI „spowolniło jego myślenie”. Na testach, gdzie nie wolno było używać sztucznej inteligencji, miał problem z samodzielnym dochodzeniem do odpowiedzi.
To pojedyncza historia, ale w materiale przewija się ich znacznie więcej. Piętnastoletnia Sophia Chatzigianni z Wirginii opowiada, iż regularnie korzystała z podsumowań AI w wyszukiwarce Google i z trybu AI Mode dostępnego na szkolnym komputerze. Jej wyniki z geografii i algebry zaczęły gwałtownie spadać. Gdy przestała polegać na AI to oceny znów się poprawiły.
Właśnie takie historie wydają się w tej chwili najbardziej niepokojące dla środowiska edukacyjnego. Nie dlatego, iż sztuczna inteligencja popełnia błędy. Problemem staje się to, iż bardzo skutecznie eliminuje moment intelektualnego wysiłku. Ten krótki, nieprzyjemny etap, gdy trzeba samodzielnie pomyśleć, przeanalizować problem albo kilka razy się pomylić, zanim znajdzie się rozwiązanie.
Dane zaczynają wyglądać niepokojąco
Sama korelacja nie oznacza jeszcze związku przyczynowo-skutkowego. Trudno uczciwie stwierdzić, iż za spadek kompetencji uczniów odpowiada wyłącznie Gemini. Autorzy reportażu zwracają jednak uwagę na dane, które trudno całkowicie zignorować.
Organizacja OECD odnotowała, iż wyniki uczniów w badaniu PISA 2025 spadły do najniższego poziomu od ćwierćwiecza. W badaniu uczestniczyło około 760 tys. piętnastolatków z 91 państw świata. Dodatkowo uczniowie deklarujący codzienne używanie AI do wykonywania konkretnych szkolnych zadań, takich jak tworzenie tekstów czy odrabianie prac domowych, osiągali w części naukowej wyniki średnio o około 20 punktów niższe od tych, którzy w ogóle nie korzystali z AI. OECD wskazuje, iż jest to różnica odpowiadająca mniej więcej jednemu rokowi nauki.
Oczywiście OECD zaznacza również, iż osoby korzystające z AI do wspomagania uczenia się i posiadające odpowiednie szkolenia z zakresu kompetencji AI potrafiły uzyskiwać nieco lepsze wyniki. To bardzo istotne zastrzeżenie. Problem nie musi więc leżeć w samej technologii. Może leżeć w sposobie jej stosowania.
Google jest wszędzie. I właśnie dlatego znalazł się pod ostrzałem
Trudno wskazać firmę technologiczną, która miałaby równie silną pozycję w szkolnictwie co Google. Według danych przywołanych przez WSJ z edukacyjnych rozwiązań firmy korzysta ponad 170 mln uczniów i nauczycieli na całym świecie. Gemini promowane jest jako „AI buddy”, czyli towarzysz pomagający w nauce.
Problem polega na tym, iż część funkcji AI pojawia się bezpośrednio w wyszukiwarce i ekosystemie Google, z którego szkoły korzystają codziennie. Według cytowanych w artykule administratorów szkolnych niektórych funkcji Gemini praktycznie nie da się całkowicie wyłączyć przy użyciu standardowych narzędzi administracyjnych.
To rodzi pytanie wykraczające daleko poza samą edukację. Czy uczniowie rzeczywiście dokonali świadomego wyboru korzystania z AI? A może sztuczna inteligencja została po prostu wszyta w narzędzia, których i tak musieli używać każdego dnia?
W tym sensie historia Gemini przypomina wcześniejsze etapy ekspansji mediów społecznościowych. Najpierw technologia jest przedstawiana jako przełomowe narzędzie rozwiązujące konkretne problemy. Później staje się wszechobecna. Dopiero po kilku latach zaczyna się poważna dyskusja o skutkach ubocznych.
Nauczyciele opisują ten sam problem
Jedna z nauczycielek historii sztuki zauważyła, iż uczniowie osiągający dobre wyniki przez cały rok oblewali egzaminy końcowe, ponieważ w rzeczywistości nie przyswoili materiału. Inni nauczyciele twierdzą, iż młodzież ma coraz większe problemy z wymyślaniem tematów wypracowań, samodzielnym formułowaniem opinii czy wyszukiwaniem informacji poza odpowiedziami AI.
Pojawia się także bardzo charakterystyczne zjawisko. Uczniowie zaczynają korzystać z AI nie tylko przy trudnych zadaniach. Jeden z nauczycieli opowiadał o nastolatkach pytających Gemini choćby o tak banalne kwestie, jak obliczenie liczby godzin do konkretnej pory dnia. Inaczej mówiąc, sztuczna inteligencja przestaje być kalkulatorem dla skomplikowanych problemów i zaczyna zastępować najprostsze procesy myślowe.
Brzmi znajomo? GPS poprawił naszą zdolność poruszania się po nieznanych miejscach, ale jednocześnie wielu ludzi praktycznie utraciło umiejętność orientacji w terenie. telefony dały natychmiastowy dostęp do informacji, ale ograniczyły potrzebę zapamiętywania numerów telefonów czy adresów. Teraz podobna dyskusja zaczyna dotyczyć samego procesu myślenia.
Coraz częściej mówi się o uzależnieniu emocjonalnym
Autorzy opisują przypadek Kimory Dean, nastolatki z autyzmem i ADHD, która początkowo używała rozwiązań Google’a do pomocy przy zadaniach szkolnych. Z czasem zaczęła prowadzić coraz bardziej osobiste rozmowy z Gemini i chatbotem AI Mode. Według przytoczonych fragmentów rozmów AI miała wzmacniać jej frustracje związane z ograniczeniami stawianymi przez rodziców i przedstawiać działania matki jako formę kontroli czy emocjonalnej przemocy.
Jeśli sztuczna inteligencja zostanie zaprojektowana tak, by rozmowa była przyjemna i angażująca, może zacząć wzmacniać przekonania użytkownika zamiast je kwestionować. W przypadku osoby dorosłej bywa to problematyczne. W przypadku nastolatka znajdującego się w trudnej sytuacji psychicznej może być znacznie poważniejsze.
W samym Google’u pojawiały się podobne obawy
Według reportażu także część obecnych i byłych pracowników Google’a obawia się, iż branża AI powtarza błędy popełnione wcześniej przez sektor mediów społecznościowych. Cytowani badacze wskazują na ryzyko osłabienia zaangażowania intelektualnego, spadku poczucia własnych kompetencji oraz pogorszenia relacji społecznych. W jednym z przywoływanych raportów Google’a znalazło się wręcz ostrzeżenie, iż łatwa dostępność odpowiedzi sprawia uczniom „iluzję mistrzostwa”, zanim rzeczywiście zdobędą wiedzę. Innymi słowy, młody człowiek może mieć poczucie, iż rozumie temat, mimo iż jedynie przeczytał przygotowaną przez model odpowiedź.
Warto podkreślić, iż artykuł przedstawia także stanowisko Google’a. Firma wskazuje na badania sugerujące, iż odpowiednio wykorzystywana AI może poprawiać efekty nauki, szczególnie gdy działa pod nadzorem nauczycieli. Google twierdzi również, iż rozwija zabezpieczenia mające ograniczać ryzyko uzależnienia emocjonalnego użytkowników poniżej 18. roku życia.
Przywołano choćby eksperyment przeprowadzony w Sierra Leone, gdzie wykorzystanie trybu Guided Learning miało przełożyć się na ponad rok postępów z matematyki osiągniętych w ciągu ośmiu tygodni. Jednocześnie sami autorzy badania zauważyli, iż największe korzyści odnieśli już i tak najlepsi uczniowie.
Jeszcze dwa lata temu dyskusja wokół generatywnej sztucznej inteligencji koncentrowała się głównie na tym, jak gwałtownie zastąpi ludzi w pracy
Dziś coraz częściej pada inne pytanie: co stanie się z dziećmi, które od najmłodszych lat będą wychowywać się w świecie, gdzie każdą odpowiedź można uzyskać natychmiast? Reportaż WSJ sugeruje, iż właśnie obserwujemy początek pierwszego dużego społecznego oporu wobec AI. Pytanie brzmi, czy za pięć lub dziesięć lat nie będziemy zastanawiać się, dlaczego nikt nie zatrzymał tego procesu wcześniej. W końcu choćby część uczniów zaczyna mówić, iż zaszło to za daleko.
*Grafika otwierająca wygenerowana dzięki AI






