Hakerzy uderzają w europejskie supermarkety. Czy łańcuchy dostaw żywności mogą stać się celem wojny hybrydowej, komentuje analityk cyberzagrożeń ESET

itreseller.com.pl 6 godzin temu

Hakerzy podnieśli temperaturę w chłodniach francuskich supermarketów choćby do 50°C, doprowadzając do zniszczenia żywności, pożarów i strat liczonych w milionach euro. Niemal równocześnie poważny incydent IT zakłócił działalność holenderskiej sieci Albert Heijn, uderzając w systemy logistyczne i dostawy zakupów. ESET ostrzega, iż podobne ataki mogą mieć konsekwencje wykraczające daleko poza sektor handlowy. W warunkach wojny hybrydowej infrastruktura odpowiedzialna za produkcję, przechowywanie i dystrybucję żywności może stać się narzędziem destabilizacji gospodarki i wywoływania niepokoju społecznego.

W nocy z 11 na 12 października cyberprzestępcy zaatakowali systemy sterujące urządzeniami chłodniczymi w setkach francuskich supermarketów, w tym sieci Intermarché i Coopérative U. Według agencji Reuters w około 150 sklepach Intermarché temperatura w chłodniach i zamrażarkach została zdalnie podniesiona choćby do 50°C i utrzymywała się na tym poziomie przez sześć godzin. Konieczna była utylizacja żywności, a w części obiektów odnotowano pożary. Straty w całym sektorze szacowane są na miliony euro. Sprawę bada francuska prokuratura i krajowa agencja cyberbezpieczeństwa ANSSI.

W tym samym czasie problemy dotknęły holenderską sieć Albert Heijn, należącą do koncernu Ahold Delhaize. W reakcji na incydent bezpieczeństwa firma prewencyjnie wyłączyła część systemów informatycznych. Niedostępne stały się strona internetowa, aplikacja mobilna i obsługa zamówień online, a zakłócenia objęły również logistykę. Choć sklepy stacjonarne i kasy działały, wstrzymanie części operacji stworzyło ryzyko opóźnień w zaopatrzeniu i niedoborów świeżych produktów.

Na obecnym etapie nie potwierdzono związku między incydentami we Francji i Holandii ani ich motywacji geopolitycznej.

Cyberatak może uderzyć w znacznie więcej niż firmowe systemy

Zagrożenie to nie jest wyłącznie teoretyczne. W maju 2021 roku atak ransomware na JBS, jednego z największych producentów mięsa na świecie, zakłócił pracę zakładów w Ameryce Północnej i Australii. Firma musiała czasowo wyłączyć część infrastruktury, a powrót do pełnej działalności zajął kilka dni. Dzięki sprawnemu przywracaniu systemów utraconą produkcję ograniczono do mniej niż jednego dnia, jednak incydent pokazał, jak poważne konsekwencje może mieć skuteczny cyberatak na pojedyncze przedsiębiorstwo o strategicznym znaczeniu dla rynku żywności.

– Oba incydenty pokazują, jak bardzo dostęp do podstawowych dóbr zależy dziś od systemów cyfrowych. We Francji przejęcie kontroli nad urządzeniami chłodniczymi doprowadziło do fizycznego zniszczenia żywności, a w Holandii wyłączenie części infrastruktury informatycznej zakłóciło logistykę i dostawy zakupów. To już nie tylko kwestia kradzieży danych czy niedziałających stron internetowych. Cyberataki mogą bezpośrednio wpływać na produkcję, magazynowanie i dystrybucję towarów. Wystarczy zakłócić jeden z kluczowych elementów tego systemu, aby konsekwencje odczuli nie tylko przedsiębiorcy, ale również konsumenci. Cyberbezpieczeństwo łańcuchów dostaw staje się więc także kwestią bezpieczeństwa żywnościowego – komentuje Kamil Sadkowski, analityk cyberzagrożeń ESET.

Od pustych półek do paniki zakupowej. Nowy scenariusz zagrożeń hybrydowych

Rosnąca cyfryzacja przemysłu spożywczego i handlu otwiera również nowe możliwości dla podmiotów prowadzących działania destabilizacyjne. Systemy informatyczne odpowiadają dziś nie tylko za sprzedaż, ale także za sterowanie chłodniami, pracę magazynów, planowanie transportu i realizację dostaw.

W warunkach konfliktu hybrydowego ich zakłócenie mogłoby zostać wykorzystane do wywoływania niedoborów i podsycania społecznego niepokoju, szczególnie gdyby cyberatakowi towarzyszyła skoordynowana kampania dezinformacyjna.

– Wyobraźmy sobie skoordynowany atak na centra dystrybucyjne kilku dużych sieci handlowych, któremu towarzyszy fala fałszywych informacji o nadchodzących brakach żywności. choćby przejściowe zakłócenia mogłyby wówczas wywołać paniczne zakupy, spotęgować problemy z zaopatrzeniem i podważyć zaufanie obywateli do instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Właśnie dlatego infrastruktura żywnościowa może być atrakcyjnym celem działań hybrydowych. Atakujący nie muszą fizycznie niszczyć magazynów ani blokować transportu, aby wywołać poważne konsekwencje. Mogą próbować sparaliżować systemy, od których zależy ich funkcjonowanie, a następnie wykorzystać społeczne skutki zakłóceń. Nie ma dowodów, iż obecne incydenty są częścią takiej operacji, ale pokazują podatności, które w przyszłości mogłyby zostać wykorzystane do destabilizacji państwa – mówi Kamil Sadkowski, analityk cyberzagrożeń ESET.

Cyfrowa pięta achillesowa supermarketów

Francuski incydent ujawnił również problem bezpieczeństwa systemów przemysłowych i automatyki budynkowej. Według dotychczasowych doniesień atak był związany z podatnościami w rozwiązaniach sterujących urządzeniami chłodniczymi firmy Danfoss. Część z tych luk była wcześniej znana, a poprawki bezpieczeństwa zostały już udostępnione.

To szczególnie niepokojące, ponieważ zagrożenie nie dotyczyło tradycyjnych systemów biurowych, ale infrastruktury operacyjnej (OT), od której bezpośrednio zależy funkcjonowanie sklepów. Podobne rozwiązania wykorzystywane są w przemyśle spożywczym, energetyce, produkcji i logistyce.

– Przypadek francuskich supermarketów pokazuje, iż piętą achillesową przedsiębiorstw może być infrastruktura, której przez lata nie traktowano jako potencjalnego celu cyberataku. Systemy chłodzenia, ogrzewania, monitoringu czy sterowania produkcją są dziś połączone z siecią i wymagają równie skutecznej ochrony jak serwery czy firmowe komputery. najważniejsze znaczenie mają regularne aktualizacje, ograniczanie dostępu zdalnego, oddzielanie systemów operacyjnych od pozostałej infrastruktury oraz kontrola nad zewnętrznymi dostawcami. Regulacje takie jak NIS2 czy Cyber Resilience Act mają wzmacniać zarządzanie cyberzagrożeniami, ale prawdziwym sprawdzianem odporności firmy nie jest liczba wdrożonych procedur. Jest nim zdolność do utrzymania działalności, kiedy część systemów przestaje działać. W przypadku sektora spożywczego stawką jest nie tylko wynik finansowy, ale również ciągłość dostaw produktów, od których zależy codzienne życie milionów ludzi – dodaje Kamil Sadkowski.

Idź do oryginalnego materiału