To, co wydarzyło się w niedzielny wieczór w programie „Heute Journal” stacji ZDF, to nie tylko skandal, to symboliczny pogrzeb dziennikarskiej etyki w niemieckich mediach publicznych. Znana moderatorka Dunja Hayali, z namaszczeniem perorując o walce z dezinformacją i „fake newsami”, zaserwowała widzom materiał, który sam był ordynarną manipulacją. Pokazano łzawy film z dziećmi, którym rzekomo bezduszni urzędnicy ICE odbierają rodziców pod rządami Trumpa, grając wyłącznie na emocjach, by zohydzić amerykańską administrację. Szokująca prawda wyszła na jaw dopiero później: płaczące dziecko i cała dramatyczna scena zostały w całości wygenerowane przez sztuczną inteligencję.
„Płaczące dziecko nie było prawdziwe. Ono było wygenerowane przez sztuczną inteligencję. […] ZDF kłamie, manipuluje, ale nie przeprasza”.
Zamiast uderzyć się w piersi i przeprosić oszukanych widzów czy urzędników, publiczny nadawca ograniczył się do lakonicznej wzmianki o „zmianach w materiale” w swojej mediatece. To makabryczny dowód na to, iż w imię ideologicznej wojny z amerykańskim konserwatyzmem, niemieckie media nie cofają się przed tworzeniem alternatywnej rzeczywistości. Manipulacja stała się tam normą, a rzetelna publicystyka umarła, zastąpiona przez emocjonalny terror, który ma na celu zablokowanie merytorycznej dyskusji. Widz nie otrzymuje faktów ani liczb, ale spreparowane obrazy mające wywołać konkretne, negatywne uczucia wobec USA.
„To jest adekwatnie śmierć publicystyki. Tam jest nałożone tyle już interpretacji na tym poziomie emocjonalnym, iż z tym nie można dyskutować”.
Ta sytuacja pokazuje głęboki kryzys intelektualny niemieckiego mainstreamu, który woli używać AI do okłamywania własnego społeczeństwa, niż skonfrontować się z rzeczywistością. jeżeli niemiecka telewizja publiczna, za którą obywatele płacą miliardy euro, posuwa się do tak prymitywnych kłamstw, to jak Berlin chce budować jakiekolwiek relacje oparte na zaufaniu?. Jesteśmy świadkami medialnej katastrofy, w której „walka z dezinformacją” stała się najskuteczniejszym narzędziem do jej uprawiania. To niebezpieczne zjawisko dotyka również relacji o Polsce, gdzie nierzetelność i narzucanie gotowych interpretacji stały się stałym elementem przekazu, ostatecznie grzebiąc szansę na normalny dialog między narodami.
Aleksandra Fedorska








