Jak usprawnić swoją pracę? Wystarczy jedno proste polecenie dla ChatGPT

geekpedia.pl 9 godzin temu

Zamiast kolejnej gigantycznej listy zadań, która skutecznie odbiera motywację, wystarczyła drobna zmiana podejścia. Efekt? Zaskakująco dobry.

Kiedy mam przed sobą duże zadanie – np. artykuł na kilka tysięcy słów, długą prezentację albo coś równie skomplikowanego – mój mózg bardzo lubi płatać mi figle. Albo od razu wyobrażam sobie jak dużo muszę zrobić i zaczynam panikować, albo zawieszam się kompletnie, patrząc za okno lub na ścianę i zastanawiając się, od czego w ogóle zacząć.

Właśnie w takich momentach sięgam po coś, co nazwałam „pacer”. To niewielka zmiana w sposobie pracy z AI, która całkowicie odmieniła moje podejście do dużych projektów. Korzystam z niej praktycznie codziennie. Najczęściej z ChatGPT, ale działa równie dobrze z innymi chatbotami jak Gemini, Perplexity czy Claude. Wbrew pozorom to bardzo proste, ale skuteczne rozwiązanie dla wszystkich – choćby jeżeli nie macie dużego obycia z technologią.

O co chodzi i jak używać „pacera”?

Źródło zdjęcia: Silesia Marathon

Od kilku lat regularnie biegam. Lubię to niemal tak samo jak pisanie, więc naturalnie podkradłam z biegania koncept, który świetnie sprawdza się w zadaniach kreatywnych. W biegach pacer (w niektórych środowiskach pacemaker lub zając) to osoba, która nadaje tempo i pomaga dobiec do życiówki, skupiając się nie na całym dystansie, ale na kolejnym kilometrze. Prompt „pacer” działa dokładnie tak samo.

Zamiast prosić AI o pełny plan czy ogromną checklistę, piszę coś w tym stylu:

Zachowuj się jak partner do biegania. Daj mi tylko pierwszy krok – pierwszy kilometr. Nie podawaj nic więcej, dopóki nie napiszę „Gotowe”.

Robię dokładnie to jedno zadanie. Kiedy je kończę, wpisuję wspomniane: „Gotowe” i klikam enter. Dopiero wtedy AI „odblokowuje” kolejny krok. I tak w kółko, kroczek po kroczku.

Dlaczego to działa tak dobrze?

Duże projekty nie przytłaczają nas dlatego, iż są trudne. Przytłaczają, bo są zbyt duże naraz. Mój ulubiony trener biegowy zawsze powtarzał, iż najtrudniejsze w bieganiu jest założenie butów. Myślenie o wszystkim, co mamy przed sobą, kompletnie nie pomaga na starcie. Prompt „pacer” rozbija ten psychologiczny zator, pozwalają skupić się na małych fragmentach.

Gdy AI podaje mi tylko jedno, konkretne i wykonalne działanie, przestaję analizować całą listę rzeczy, których jeszcze nie zrobiłam. Skupiam się wyłącznie na tym, co jest tu i teraz. To nie jest tylko delegowanie planowania na sztuczną inteligencję. To budowanie momentum. Ograniczając się do jednego kroku, zdejmuję z głowy ciężar planowania wszystkiego z góry i nie paraliżuje mnie skala zadania. Dokładnie jak w biegu z pacerem – nie myślę o dziesięciu kilometrach przed sobą. Skupiam się na kolejnym kroku.

To już nie praca, to grywalizacja. Gra z samą sobą

Oczywiście niechętnie się do tego przyznaję, ale lubię rywalizację. I wiem, iż nie tylko ja tak mam. Dlatego ten drobny element gry działa na mnie wyjątkowo dobrze. Wpisanie „Gotowe” daje mikroskopijny zastrzyk satysfakcji. Jak odhaczenie zadania w grze albo mini-meta w wyścigu. Ten mały wyrzut dopaminy sprawia, iż dużo chętniej idę dalej.

Zamiast odkładać wszystko na później albo wpadać w spiralę prokrastynacji bo nie wiem od czego zacząć, po prostu posuwam się do przodu. Powoli, ale konsekwentnie. A jakieś przykłady? Najczęściej używam tego promptu przy:

  • długich artykułach i raportach;
  • złożonych projektach kreatywnych;
  • wieloczęściowych prezentacjach;
  • chaotycznych zadaniach, gdzie nie wiem, od czego zacząć;
  • rzeczach, które odkładam od tygodni.

To nie sprawia, iż pracy jest mniej. Ale sprawia, iż da się zacząć. A to zwykle najtrudniejszy moment, szczególnie jeżeli ktoś jest roztrzepany i/lub ma dużo na głowie.

Czy warto?

Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie samemu. W moim przypadku to działa, zwłaszcza w momentach gdy czuje się zablokowana i przytłoczona. Spróbowanie „pacera” nic nie kosztuje, to kilka zdań przy korzystaniu z czatbota. jeżeli zaskoczy – świetnie! Ale jeżeli okaże się, iż taki sposób pracy Wam nie odpowiada to po prostu więcej z niego nie skorzystacie. Jednak zapewniam – można się zdziwić, jak gwałtownie projekt, który wydawał się frustrujący zacznie być po prostu… do ogarnięcia. Bo przestaliśmy próbować zrobić wszystko naraz.

Idź do oryginalnego materiału