
Pojawiło się nowe zagrożenie na telefonach z Androidem. Przez nieuwagę można stracić pieniądze zgromadzone na koncie bankowym. Jak się przed tym bronić?
Android jest najpopularniejszym systemem operacyjnym na telefonach i to na tych urządzeniach instalujemy apki do obsługi bankowości online. Nic dziwnego, iż cyberprzestępcy biorą sobie oprogramowanie Google’a na cel z nadzieją na to, iż uda im się przełamać zabezpieczenia i wykraść komuś pieniądze. Pojawiło się właśnie nowa wersja malware RedHook, która całkiem zgrabnie się kryje.
Jak działa RedHook?
Zagrożenie zbadali i opisali pracownicy firmy Group-IB, którzy wyjaśniają, iż ten zdalny koń trojański (ang. remote access trojan, w uproszczeniu RAT) o nazwie RedHook instaluje się po tym, jak ofiara kliknie w link wysłany przez cyberprzestępcę. Ten może znaleźć się w SMS-ie, wiadomości e-mail, na platformie social media itd. Atakujący często podszywają się pod… pracowników BOK-u.
Cyberprzestępcy nakłaniają użytkownika do tego, aby zainstalował jakąś aplikację z pliku APK, w tym np. za pośrednictwem witryny internetowej udającej oficjalny sklep Google Play. jeżeli ktoś przez nieuwagę da się złapać na taki haczyk, to jego telefon z Androidem zostanie zainfekowany złośliwym oprogramowaniem. To będzie potem nakłaniało użytkownika na udzielenie mu różnych zezwoleń.
Klikasz dalej-dalej-dalej, a haker czyści konto.
Jeśli tylko malware pokroju RedHook dostanie się na telefon użytkownika i dostanie zezwolenia dostępności, to będzie mogło dostać się do ustawień deweloperskich i włączyć funkcję Android Debug Bridge w wersji bezprzewodowej. Pozwoli to atakującym przechwytywać informację na temat wszystkiego, co robimy na telefonie, co może doprowadzić do włamania się na konto bankowe.
Badacze z Cyble odkryli malware RedHook już w zeszłym roku, a teraz pojawiła się jego nowa, usprawniona wersja. pozostało trudniejsza do usunięcia, bo składają się na nią dwa osobne procesy, a jak jeden zostanie ubity, to ten drugi go odtwarza – i tak w kółko. Za pośrednictwem różnych trików zmusza system operacyjny do tego, by pozwalał jej działać w tle przez cały czas np. przez podświetlanie na ekranie OLED tylko jednego piksela.
Czytaj inne nasze teksty poświęcone malware na Androida:
A kto jest narażony na atak? Na ten moment na cel wzięci zostali internauci z Wietnamu, ale pojawiły się też doniesienia o tym, iż nowe malware trafiło do Indonezji. Nie jest wykluczone, iż to lub podobne niebezpieczeństwo zawita również do Polski, gdyż złośliwe oprogramowanie nie przeskakuje z urządzenia na urządzenia w fizycznych świecie i nie respektuje granic.
Jak się bronić przed tego typu malware?
Przede wszystkim powinniśmy korzystać z uwierzytelniania dwuskładnikowego i pod żadnym pozorem nie można klikać w żadne podejrzanie wyglądające linki. Aplikacje mobilne należy z kolei instalować wyłącznie ze sprawdzonych źródeł takich jak np. oficjalny sklep Google Play (po upewnieniu się, iż to faktycznie on…).
Pozostaje nam też liczyć na Google’a, iż w kolejnej wersji Androida załata tę konkretną lukę pozwalającą na skuteczny atak. Problem w tym, iż znając życie, choćby jeżeli tak się stanie, to zaraz pojawi się kolejna – a my stale powinniśmy być czujni, bo jedynie kilka kliknięć dzieli nas od prawdziwej katastrofy.











