
Dla społeczności makerów i hobbystów elektroniki to koniec pewnej epoki. Zaledwie miesiąc po ogłoszeniu przejęcia Arduino przez giganta procesorowego Qualcomm, firma zaktualizowała swój regulamin (ToS) oraz politykę prywatności.
Zmiany są na tyle drastyczne, iż czołowi przedstawiciele świata Open Source, w tym fundatorzy Adafruit, biją na alarm. Największe kontrowersje budzi zapis, który wydaje się stać w sprzeczności z samym DNA marki Arduino.
Zakaz inżynierii wstecznej
W nowym regulaminie pojawił się punkt kategorycznie zabraniający użytkownikom „tłumaczenia, dekompilacji lub inżynierii wstecznej Platformy” oraz prób poznania algorytmów i logiki jej działania.
Dla firmy, która zbudowała swoją potęgę na otwartych, hackowalnych systemach, taki zapis brzmi jak herezja. Limor Fried (założycielka Adafruit) i Phillip Torrone pytają wprost: „Dlaczego inżynieria wsteczna jest w ogóle zabroniona w firmie zbudowanej na systemach otwartych?”.
Arduino broni się, publikując wyjaśnienie na blogu. Firma twierdzi, iż sprzęt, schematy i środowisko Arduino IDE pozostają na licencjach Open Source tak jak dawniej. Nowe restrykcje mają rzekomo dotyczyć wyłącznie usług chmurowych (SaaS). Społeczność pozostaje jednak sceptyczna, wskazując, iż język regulaminu jest nieprecyzyjny.
Wielki Brat i AI
Kolejnym punktem zapalnym jest nowa sekcja dotycząca sztucznej inteligencji. Arduino zastrzega sobie prawo do monitorowania kont użytkowników oraz sposobu korzystania z produktów AI, w tym czasu obliczeniowego i przechowywanych danych.
Krytycy wytykają brak transparentności: nie wiadomo, jakie dokładnie dane są gromadzone, kto ma do nich dostęp i czy trafią one w ręce Qualcommu. Obawy budzi też zapis o licencjonowaniu treści użytkowników – Arduino wymaga udzielenia „niewyłącznej, nieodwołalnej i zbywalnej” licencji na wszelkie materiały (kod, teksty, obrazy) publikowane na platformie. Zdaniem Torrone’a z Adafruit, taki zapis jest wystarczająco szeroki, by w przyszłości umożliwić Qualcommowi monetyzację pracy społeczności bez jej zgody.
Zakaz… szukania patentów?
W regulaminie znalazł się też kuriozalny zapis zabraniający używania platformy do „zbierania dowodów wspierających roszczenia patentowe przeciwko Arduino”. To klauzula niespotykana w świecie Open Source, która ma chronić korporację przed pozwami, ale jednocześnie knebluje usta użytkownikom, którzy mogliby wykryć naruszenia własności intelektualnej.
Choć kod źródłowy Arduino IDE pozostaje bezpieczny na GitHubie, atmosfera wokół marki gęstnieje. Przejście pod skrzydła Qualcommu miało przynieść rozwój, ale na razie przynosi korporacyjne rygory, które mogą zniechęcić do Arduino tych, którzy zbudowali jego sukces – pasjonatów wolnego systemu i sprzętu.
Apple udostępnia Swift Build jako open source
Jeśli artykuł Koniec „wolnej amerykanki”? Nowy regulamin Arduino budzi strach przed przejęciem przez Qualcomm nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.


















