Ministerstwo Cyfryzacji kończy z legislacyjnym patem i dzieli przepisy o Akcie o usługach cyfrowych (DSA) na dwa osobne projekty. To strategiczny ruch, który ma zabezpieczyć Polaków przed bezkarnością gigantów technologicznych i uchronić budżet państwa przed dotkliwymi sankcjami z Brukseli.
Polska pozostaje jednym z nielicznych państw Unii Europejskiej, które wciąż nie wdrożyły przepisów Digital Services Act (DSA). To unijne rozporządzenie nakłada na platformy internetowe – od mediów społecznościowych po platformy handlowe – obowiązek dbania o bezpieczeństwo użytkowników i przejrzystość moderacji. Resort cyfryzacji właśnie skierował do prac rządu dwa nowe projekty ustaw, które mają definitywnie uregulować tę kwestię.
UKE jako krajowy koordynator i nadzorca projektu
Pierwszy z przygotowanych projektów ma na celu dostosowanie polskiego porządku prawnego do unijnych wymogów. Kluczową postacią w nowym systemie zostanie Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE), wyznaczony na koordynatora ds. usług cyfrowych.
Będzie on pełnił funkcję głównego nadzorcy, współpracując z Komisją Europejską oraz organami innych państw UE. Projekt przyznaje mu realne narzędzia:
- Kompetencje kontrolne i sankcyjne wobec platform nieprzestrzegających prawa.
- Certyfikację podmiotów zajmujących się pozasądowym rozstrzyganiem sporów.
- Nadzór nad zaufanymi podmiotami sygnalizującymi, które będą zgłaszać nielegalne treści.
W procesie nadzorczym uczestniczyć będą również prezes UOKiK oraz przewodniczący KRRiT.
Akt o usługach cyfrowych. Stop nielegalnym treściom
Drugi projekt koncentruje się na najtrudniejszym odcinku: walce z najcięższymi przestępstwami w sieci. Ustanawia on krajową procedurę wydawania nakazów blokowania treści, które mogą wyczerpywać znamiona m.in. terroryzmu, handlu ludźmi, oszustw czy przestępstw seksualnych. Aby uniknąć oskarżeń o cenzurę, resort wprowadził silne gwarancje procesowe.
– Projekt jednocześnie wprowadza silne gwarancje proceduralne: prawo do sprzeciwu do sądu powszechnego oraz brak rygoru natychmiastowej wykonalności. Wprowadzone zostaną również mechanizmy przywracania dostępu do treści w przypadku błędnego zablokowania przez platformę – informuje Ministerstwo Cyfryzacji.
„Weto nas nie powstrzyma”
Rozbicie regulacji na dwa projekty to czytelny sygnał w stronę Pałacu Prezydenckiego. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski postawił sprawę jasno. – Bezpieczny internet i ochrona użytkowników platform są dla nas priorytetem. Weto prezydenta nie może powstrzymać wdrożenia tych rozwiązań – zaznaczył. Jednocześnie resort deklaruje otwartość na dialog i konsultacje, licząc na uniknięcie kolejnego starcia.
Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą DSA / Źródło: Kancelaria PrezydentaObecna ofensywa legislacyjna to pokłosie wydarzeń z początku stycznia 2026 roku, kiedy prezydent Karol Nawrocki zawetował poprzednią ustawę wdrażającą DSA. Prezydent argumentował wówczas, iż przeniesienie ciężaru decyzji o blokowaniu treści z sądów na organy administracyjne (UKE i KRRiT) to prosta droga do „administracyjnej cenzury”.
Spór dotyczył m.in. szerokiego katalogu 27 kategorii czynów, które urzędnicy mogliby uznawać za podstawę do blokady. Rząd, proponując nową wersję z silniejszą kontrolą sądową i dwutorową ścieżką legislacyjną, próbuje znaleźć kompromis, który pozwoli uniknąć unijnych kar, jednocześnie odpowiadając na zastrzeżenia o ochronie wolności słowa.
Źródło: Ministerstwo Cyfryzacji
















