Szykuje się spore zamieszanie w App Store. Już 11 marca 2026 roku na telefony Apple trafi Comet – innowacyjna przeglądarka internetowa od twórców Perplexity. Narzędzie, które obiecuje nam koniec z czytaniem długich i nudnych tekstów, budzi tyle samo zachwytu, co pytań o nasze bezpieczeństwo.
Obietnica dotrzymana: Comet trafia na system iOS
Użytkownicy iPhone’ów musieli wykazać się cierpliwością. Kiedy kilka miesięcy temu debiutowała wersja na Androida, przedstawiciele Perplexity jasno deklarowali, iż wersja na system iOS jest tylko kwestią czasu. Twórcy dotrzymali słowa.
Choć oficjalna premiera odbędzie się za kilkanaście dni, w sklepie Apple ruszyła już przedsprzedaż. Nie oznacza to oczywiście płacenia za aplikację – dzięki temu rozwiązaniu Comet automatycznie pojawi się na Twoim telefonie w dniu debiutu, byś mógł sprawdzić go jako pierwszy.
Pre-order for Comet on iOS is now live in the Apple App Store.
Sign up now.https://t.co/bir4vr26yn
pic.twitter.com/h2a19B2rw8
Pod maską Cometa pracuje sprawdzony silnik Chromium. Co to oznacza dla zwykłego użytkownika? Przede wszystkim to, iż strony będą ładować się błyskawicznie, a wszystkie Twoje ulubione witryny będą działać poprawnie. Jednak to nie szybkość ma być głównym powodem, dla którego warto rozważyć porzucenie Safari czy Chrome’a.
Siłą tej przeglądarki jest wbudowana sztuczna inteligencja. Comet nie tylko wyświetla treść, ale ją rozumie. jeżeli trafisz na długi, fachowy artykuł, nad którym nie chcesz spędzać kwadransa, jednym kliknięciem wygenerujesz krótkie streszczenie. Co więcej, jeżeli w tekście pojawią się trudne pojęcia, możesz o nie dopytać przeglądarkę w czasie rzeczywistym. Zupełnie tak jakbyś rozmawiał z inteligentnym asystentem.
Wygoda kontra prywatność. Co wybieracie?
Wokół Cometa narasta sporo kontrowersji, o których coraz głośniej mówi się w mediach społecznościowych. Aby sztuczna inteligencja mogła tak sprawnie nam pomagać, musi mieć przecież wgląd w to, co robimy w sieci. To rodzi naturalne obawy o naszą prywatność.
Użytkownicy zastanawiają się przede wszystkim, czy Perplexity wykorzystuje ich codzienną aktywność do trenowania swoich algorytmów oraz jak bezpieczne pozostają ich dane w momencie, gdy pozwolą przeglądarce zaglądać do prywatnej korespondencji w usłudze Gmail.
Ostatecznie wszystko sprowadza się do jednego, fundamentalnego pytania: czy wygoda płynąca z natychmiastowych streszczeń jest rzeczywiście warta udostępnienia swoich danych algorytmom?
Czy jesteście gotowi porzucić Chrome i Safari dla przeglądarki od Perplexity?
Źródło: PhoneArena, X (Perplexity) / Zdj. otwierające: YouTube (Perplexity)








