Trzy czwarte polskiej młodzieży w wieku 10-16 lat ma aktywne konto na platformie społecznościowej, ale poniżej 1/3 czuje się w sieci bezpiecznie. Wnioski najnowszego Raportu EU Kids Online – którego partnerem jest Fundacja Orange – dowodzą, iż internet jest dla młodych ludzi istotną częścią codzienności, ale jednocześnie środowiskiem pełnym presji, nadmiaru bodźców i potencjalnych zagrożeń. To ważne także z perspektywy bezpieczeństwa online.
Media społecznościowe to ważne miejsce w życiu dla 68,3% chłopców i 80,5% dziewcząt. Badania dr Jacka Pyżalskiego przywoływane we wspominanym raporcie wykazały jednak również, iż przeszło 6 na 10 badanych nie doświadczyło w internecie w ciągu roku poprzedzającego badanie: „czegoś, co sprawiło, iż poczuli się zmartwieni, nieswojo, smutno, przestraszeni, lub woleliby tego nie zobaczyć”. Czy to znaczy, iż social media nie mają wcale aż tak negatywnego wpływu na nastolatków?
Mniej przemocy, ale szkodliwe treści przez cały czas są obecne
Czy nawiązując do kolejnych wyników z EU Kids Online można nabrać nieco optymizmu? Młodzież pytana o ekspozycję na niebezpieczne treści w roku poprzedzającym badanie, odpowiedziała bowiem, iż ani razu nie zetknęła się z poniższymi w następującym odsetku:
- treści związane z zaburzeniami odżywiania: 44,7%
- teorie spiskowe: 47,9%
- internetowe „challenge”: 55,3%
- krzywda/samookaleczenie: 59,5%
- przemoc: 60,6%
- zażywanie narkotyków: 68%
- samobójstwo: 69,4%
- pornografia: 70,2%
Z drugiej strony jednak grupa badanych, którzy z tego typu treściami stykają się przynajmniej raz w tygodniu lub częściej to od 6,4% do 16,4%. Mało? Przyznam, iż obawiałem się, iż będzie ich więcej, ale to wciąż za dużo. 6% to 1,5 dziecka w 25-osobowej klasie. To wciąż zbyt dużo.
Ale zastanówmy się, czemu tam trafili? Być może nie każdy był świadomy… iż ma styczność z takimi treściami. Internetowi twórcy bardzo często operują na podtekstach czy żartach, podając treści w w sposób niejednoznaczny. A my? Cóż, w dzisiejszych czasach pochłaniamy ogromne ilości nierzadko nieświadomie.
Media społecznościowe (nie) dla wszystkich?
Osobom, które dorastały przed, czy na początku ery internetu często ciężko zrozumieć fakt, iż dla młodszych media społecznościowe potrafią być głównym źródłem informacji. Choćby przytaczany niedawno szeroko przykład dwójki influencerów, którzy wyjechali do kraju o znacząco podwyższonym ryzyku działań wojennych, mimo ostrzeżeń MSZ i informacji z głównych stron portali informacyjnych, czego konsekwencji doświadczyli.
Dlaczego nie wiedzieli o możliwym wybuchu wojny? Przyznali się do tego w jednej ze swoich rolek, twierdząc, iż „na ich TikToku są główni ogłoszenia ciąż i dzieci”. Podjęli potencjalnie duże ryzyko, tymczasem jako dorośli są odpowiedzialni za swoje działania i wybory.
Czy jednak nastoletnia młodzież zawsze jest w stanie zapanować nad rolą, jaką w ich życiu pełnią media społecznościowe? Mówimy o grupie wiekowej, u której mózg przechodzi przez istotne zmiany w obszarach odpowiedzialnych za emocje, samokontrolę i podejmowanie decyzji, o czym piszę w najnowszym Raporcie CERT Orange Polska.
Na chwilę zapomnijmy o młodzieży. Zastanówcie się nad tym, co robicie sami. Jak często zdarzyło Wam się odruchowo przeklikiwać się przez kolejne shorty na Instagramie, Youtubie, czy TikToki? Jak często zostawaliście na Twitterze dłużej…

Dlaczego tak się dzieje? Wszystkiemu winna jest…
Dopamina, czyli (prawie) całe zło
Czym jest dopamina?
To neuromodulator mózgowy najważniejszy dla układu nagrody: koduje przede wszystkim błąd przewidywania nagrody, wzmacniając uczenie nawyków i motywację do powtarzania działań, które przyniosły korzyść.
Co ciekawe, gdy chodzi o social media kluczem wcale nie jest docelowa przyjemność. Tu nie chodzi o to, by złapać króliczka, ale by gonić go. Media społecznościowe charakteryzuje zmienny harmonogram wzmocnień: nieregularne lajki, komentarze i „trafione” treści. One wszystkie tworzą niepewność. A ta silnie podbija fazowe sygnały dopaminowe. To trochę jak korzystanie z automatu z nagrodami, gdzie najważniejsze są emocje:
Czy trafi na mój numer? Wypadną trzy wisienki???
Sama nagroda jest wtórna. Dopamina uczy mózg, za jakimi sygnałami i działaniami warto podążać. A social media wykorzystują to, by utrzymywać wysoki napęd do kolejnych sprawdzeń. Po co? Po to byś został/a w serwisie jak najdłużej.
To media społecznościowe kierują nami
Tymczasem na poziomie biochemii mózgu nadmierne korzystanie z dopaminowych treści może generować uzależnienie tożsame z nadużywaniem alkoholu, czy narkotyków. Co więcej – patrząc już ze stricte bezpieczniackiego punktu widzenia – użytkownik działający w stanie ciągłego pobudzenia (i w efekcie fragmentarycznej uwagi) jest bardziej podatny na impulsywne reakcje. A to może istotnie wpłynąć na bezpieczeństwo jego zachowań w sieci.
Jak często zdarzyło Ci się przesłać coś dalej przez media społecznościowe bez chwili refleksji? Czy przypominasz sobie sytuacje, gdy bezrefleksyjnie wplątujesz się w emocjonalne dyskusje w sieci? Czy sensacyjnie brzmiące treści przesyłasz dalej zanim sprawdzisz, czy na pewno są prawdziwe?
Jeśli Ty tak robisz, będąc osobą dorosłą – zastanów się jak odbiera to młodzież? Czy dysponujesz wiedzą, jak działają algorytmy, których używają media społecznościowe? Narzędzia analizy, których używają, potrafią sprofilować Cię po kilkudziesięciu interakcjach tak bardzo, iż dysponują o Tobie wiedzą nierzadko większą niż najbliższe Ci osoby, albo sam/a Ty!
Rodzicu – co możesz z tym zrobić?
Przede wszystkim wiedzieć, o czym mówimy. Na nas jako rodzicach spoczywa odpowiedzialność za wychowanie i bezpieczeństwo dzieci. jeżeli wychowujesz młodego człowieka – nie strasz go/jej. Bądźmy otwarci na rozmowę i stworzenie atmosfery zaufania. Najpierw „poznaj wroga” – czyli platformy społecznościowe z których korzysta Twoje dziecko. Bez wiedzy na temat ich działania nie da się wiarygodnie edukować w aspekcie panujących tam zagrożeń.
Nie karz, nie strasz, nie zawstydzaj. Poczytaj więcej o dopaminie, w tym tekście na stronie 102 w Raporcie CERT Orange Polska, który był podstawą do tego artykułu. To pomaga zrozumieć, iż decyzje podejmowane przez młodzież (a nierzadko i przez dorosłych) mogą nie być w pełni świadome. Karanie i zawstydzanie może prowadzić do ukrywania problemów, o których nam się jeszcze choćby nie śniło. Nie zawsze będziemy wiedzieć o każdym zagrożeniu, na które młodzież może się natknąć w internecie, by o nich na czas ostrzec.










