Microsoft kaja się i chce naprawić Windowsa. Gigant wyznał wstydliwą prawdę

konto.spidersweb.pl 6 godzin temu

Ekipa od Windows wreszcie przyznaje: Tak, mamy problem. I to jest pierwszy krok do normalności.

Microsoft opublikował wpis, który brzmi niemal jak wyznanie winy po latach zamiatania spraw pod dywan. Nie ma tam PR-owych zaklęć o innowacjach, nie ma marketingowego bełkotu o nowej erze doświadczeń użytkownika czy Copilocie. Jest za to coś, czego użytkownicy Windowsa domagali się od dawna: konkretna diagnoza i deklaracja poprawy.

Jeśli jest coś, czego Windowsowi brakowało w ostatnich latach, to właśnie świadomości, iż użytkownik nie jest tylko dodatkiem do systemu. Że nie wystarczy wrzucić kolejnej funkcji AI, kolejnego widgetu, kolejnego ulepszenia które włącza się samo, by ludzie byli szczęśliwi. Wręcz przeciwnie – ostatnie miesiące pokazały, iż Windows potrafi zirytować choćby najbardziej cierpliwych entuzjastów technologii.

Wpis Microsoftu jest więc czymś w rodzaju spojrzenia w lustro. I chyba pierwszy raz od dawna zespół zobaczył w nim to, co widzimy my.

Windows robi za dużo za naszymi plecami, bez naszej wiedzy i zgody

Nie ma co ukrywać: Windows 11 – choć wizualnie dopracowany i technicznie dopracowany – dorobił się reputacji systemu, który za bardzo chce być inteligentny, tracąc w zamian na przewidywalności. Użytkownicy narzekali na wyskakujące propozycje usług Microsoftu, na funkcje aktywujące się bez wyraźnej zgody, na komunikaty brzmiące jakby pisał je ktoś, kto nie ma zielonego pojęcia o pracy na komputerze. Do tego dochodziło poczucie, iż system coraz częściej działa według własnego widzimisię – a użytkownik ma się po prostu dostosować.

W tekście na blogu padają słowa, które w ustach korporacji tej wielkości brzmią niemal jak samokrytyka. Microsoft przyznaje, iż użytkownicy czuli się zaskakiwani zachowaniem systemu. Że niektóre funkcje były uruchamiane bez wystarczającej zgody. Że komunikaty były niejasne, a procesy działające w tle – zbyt mało transparentne.

Podobno nie kończy się na przeprosinach. Microsoft zapowiada, iż Windows ma działać według zasady: najpierw pytamy, potem działamy. Użytkownik ma wiedzieć, co system robi, dlaczego to robi i jakie dane są przetwarzane. Zgoda ma być prawdziwą zgodą, a nie kliknięciem w okno, które wyskoczyło w złym momencie. Funkcje mają być jasne, zrozumiałe i łatwe do wyłączenia.

Brzmi to jak oczywistość, ale w ostatnich czasach świecie Windowsa to naprawdę duża zmiana filozofii.

Rychło w czas. Użytkownicy mają dość, mają też wybór produktów konkurencji

Trudno nie przyznać iż Windows zaczął się rozmijać z użytkownikami. Przez lata system był synonimem kontroli – to użytkownik decydował, co i jak działa. Tymczasem ostatnie aktualizacje sprawiały wrażenie, jakby Windows próbował przejąć stery. Jakby chciał być bardziej platformą usług Microsoftu niż narzędziem użytkownika.

To rodziło frustrację. Ludzie nie chcą systemu, który wie lepiej. Chcą systemu, który robi to, co mu każemy – i tylko to. Microsoft wreszcie to zauważył. I to daje nadzieję, bo póki co Windows 11 jest irytującym słupem reklamowym dla Copilota, Binga, MSN, Edge’a i Microsoft 365 (w szczególności OneDrive’a i Teams). Trudno by Microsoft nie stosował pewnej formy upsellingu. Problem nie leży w tym, iż Windows 11 zaproponuje OneDrive’a jako domyślną chmurę – a w tym, iż jak użytkownik odmówi, to zaraz będzie go proponował znowu. I znowu. I jeszcze raz. A potem w innym miejscu. choćby chińskie odmiany Androida zawstydzają Windowsa spokojem od reklam. To przecież jeszcze niedawno w świecie Windowsa byłoby nie do pomyślenia.

Windows 11 25H2

A dobra diagnoza to pierwszy krok do leczenia

Jeśli Microsoft faktycznie wdroży zapowiadane zmiany to Windows może być uratowany przyjmując bardziej transparentną, bardziej przewidywalną i bardziej szanującą użytkownika formę. Zwłaszcza iż trudno zapominać, iż pod płaszczykiem nachalnych reklam i kontrowersyjnych decyzji w kwestii interfejsu użytkownika leży stabilny, wydajny i bezpieczny system zapewniający zgodność ze sprzętem i oprogramowaniem na skalę dekad, aktualnie obsługując zarówno x64, jak i ARM64. To kawał niezwykle solidnej inżynierii informatycznej, niezależnie od anegdotycznych historii co poniektórych użytkowników.

Nic z powyższej laurki nie ma jednak znaczenia w momencie, gdy ów system robi wszystko, by wkurzyć swojego użytkownika. Być może ten wpis na blogu to początek powrotu do czasów, gdy Windows był systemem, któremu po prostu się ufało. I choć trudno uwierzyć w cudowną przemianę, to po raz pierwszy od dawna można powiedzieć: Microsoft nie tylko słucha, ale też rozumie. A to już naprawdę dużo.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału