
Microsoft pokazał właśnie jedną z najbardziej obiecujących zmian w Windowsie 11 od bardzo dawna. Chodzi o funkcję, z której potencjalnie będzie można korzystać dziesiątki razy dziennie. Mam tylko jedno pytanie: czy Polacy znowu obejrzą ją tylko na TikToku?
Patrząc na prezentacje Microsoftu, trudno nie odnieść wrażenia, iż firma wreszcie zrozumiała problem, z którym użytkownicy Windowsa zmagają się od lat. Dzisiejszy system operacyjny jest potężny, ale jednocześnie absurdalnie rozbudowany. Opcje są rozsiane po dziesiątkach ekranów, ustawień, paneli i podmenu. choćby osoby, które korzystają z Windowsa od dwóch dekad potrafią czasem przez kilka minut szukać jednej konkretnej funkcji. Najbardziej irytujące jest zaś to, iż często doskonale wiemy, co chcemy zrobić, ale nie mamy pojęcia gdzie Microsoft postanowił schować odpowiedni przełącznik.
Nowa wyszukiwarka ma ten problem rozwiązać. Zamiast wskazywać, gdzie znajduje się funkcja, ma po prostu pozwolić ją uruchomić. I właśnie dlatego oglądając demonstracje podczas ostatniego wydarzenia Microsoftu miałem jednocześnie dwie myśli. Pierwsza brzmiała: „wreszcie”. Druga: „ciekawe, czy w Polsce w ogóle to zobaczymy”.
Bo historia ostatnich kilku lat nauczyła mnie jednego. Największym zagrożeniem dla nowych funkcji Windowsa nie są dzisiaj ograniczenia sprzętowe. Nie są nim również wymagania wydajnościowe. Coraz częściej największą przeszkodą okazuje się język i region użytkownika.
Wyszukiwarka ma wreszcie robić rzeczy, a nie tylko je znajdować
Nowe Wyszukaj WindowsTo, co pokazał Microsoft, na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykły lifting interfejsu. Wyszukiwarka została przebudowana w oparciu o WinUI 3, otrzymała bardziej uporządkowany układ i ma działać szybciej oraz sprawniej niż obecne rozwiązanie. Z punktu widzenia przeciętnego użytkownika są to oczywiście miłe usprawnienia, ale nie one stanowią sedno całej historii. Prawdziwa zmiana zachodzi głębiej.
Microsoft zaczyna traktować wyszukiwanie jako uniwersalny punkt sterowania komputerem. Zamiast wpisywać nazwę ustawienia i przechodzić do odpowiedniego okna użytkownik ma po prostu opisać swój problem albo cel. Chcesz zwiększyć głośność mikrofonu? Otrzymujesz suwak bezpośrednio w wynikach wyszukiwania. Chcesz przełączyć system w tryb ciemny? Nie musisz odwiedzać aplikacji Ustawienia. Potrzebujesz aktywować Bluetooth? Możesz zrobić to bez opuszczania okna Szukaj. Microsoft pokazywał również zarządzanie układem okien oraz inne działania wykonywane bezpośrednio z poziomu wyszukiwarki. Pozornie nie brzmi to jak wielka rewolucja. W praktyce może nią być.
Przez kilkadziesiąt lat korzystania z komputerów przyzwyczailiśmy się do myślenia kategoriami interfejsu. Aby coś zrobić trzeba było najpierw wiedzieć, gdzie znajduje się odpowiednia funkcja. Trzeba było odnaleźć menu, ikonę albo aplikację. Tymczasem sztuczna inteligencja stopniowo odwraca tę logikę. Coraz mniej interesuje nas droga prowadząca do celu, a coraz bardziej interesuje nas sam cel. o ile użytkownik wpisuje „przyciemnij ekran”, to komputer nie powinien odsyłać go do ustawień jasności. Powinien po prostu przyciemnić ekran. jeżeli wpisuje „wyślij wiadomość” to system powinien umożliwić wysłanie wiadomości. I tak dalej: jeżeli wpisuje „ułóż okna obok siebie”, komputer powinien wykonać tę operację bez dodatkowych pytań. Dokładnie w tym kierunku zmierza nowe Wyszukaj Windows. I szczerze mówiąc jest to jedna z niewielu zapowiedzi związanych z AI, która wydaje mi się autentycznie użyteczna.
Klawiaturowcy, tacy jak ja, będą zachwyceni
Pomyślmy o typowym dniu pracy. Piszesz tekst, projektujesz grafikę, odpowiadasz na maile, bierzesz udział w spotkaniach online. Co chwilę pojawia się potrzeba wykonania jakiejś drobnej operacji systemowej. Trzeba zmienić ustawienie mikrofonu, włączyć Bluetooth, przyciszyć dźwięk, skorygować jasność, uruchomić konkretną funkcję. Każda taka czynność zajmuje kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund. Niby niewiele, ale w ciągu roku uzbierałyby się z tego całe godziny.
To właśnie dlatego tak wielu zaawansowanych użytkowników od dawna korzysta z PowerToys Run, Alfreda na macOS czy dziesiątek podobnych narzędzi. Chodzi o skracanie dystansu pomiędzy myślą a wykonaniem działania. Nowy Szukaj wygląda jak próba przeniesienia tej filozofii bezpośrednio do Windowsa i udostępnienia jej setkom milionów użytkowników.
Microsoft mówi już o tysiącach potencjalnych akcji dostępnych bezpośrednio z wyszukiwarki. Firma pokazała także integracje związane ze telefonami, pozwalające choćby na wysłanie wiadomości tekstowej bez konieczności wyciągania telefonu z kieszeni.
Patrząc na te demonstracje nietrudno dojść do wniosku, iż Szukaj Windows zaczyna pełnić rolę lekkiego agenta AI. Być może Microsoft nie używa oficjalnie tego określenia przy każdej okazji, ale sposób działania jest bardzo podobny. System nie zwraca już wyłącznie wyników, zaczyna wykonywać polecenia. I właśnie tutaj zaczyna się największy problem.
Microsoft pokazuje takie rzeczy od dawna. Polska przez cały czas czeka
Nie potrafię już policzyć, ile razy w ostatnich latach oglądałem prezentacje nowych funkcji Windowsa i myślałem: „świetny pomysł”. Problem polega na tym, iż bardzo często następne miesiące przynosiły rozczarowanie. Najpierw funkcja trafiała do użytkowników w Stanach Zjednoczonych. Później do wybranych państw anglojęzycznych. Następnie pojawiała się długa lista ograniczeń. Okazywało się, iż wymagany jest konkretny język systemu. Albo określony region. Albo konkretny model komputera. Albo wybrane Konto Microsoft. Albo wszystko naraz.
Polscy użytkownicy Windowsa doskonale znają ten scenariusz. W teorii wszyscy korzystamy z tego samego systemu operacyjnego, a w praktyce coraz częściej mamy do czynienia z różnymi kategoriami użytkowników. Jedni otrzymują komplet funkcji prezentowanych na scenie. Drudzy dostają ich fragment. Trzeci muszą czekać. Czwartych Microsoft choćby nie informuje, kiedy doczekają się wsparcia.
Najlepszym przykładem jest agent AI w aplikacji Ustawienia. Microsoft od wielu miesięcy prezentuje wizję systemu, który rozumie naturalny język i pomaga odnajdywać czy zmieniać ustawienia bez konieczności manualnego przekopywania się przez kolejne sekcje. Brzmi fantastycznie. Szkopuł w tym, iż dla ogromnej części użytkowników pozostaje to bardziej elementem materiałów promocyjnych niż codziennym doświadczeniem.
To jest zresztą coraz częstszy problem całego rynku technologicznego. Firmy prezentują rozwiązania tworzone przede wszystkim z myślą o języku angielskim, a dopiero później zastanawiają się, co zrobić z resztą świata. Efekt jest taki, iż użytkownicy w Polsce regularnie oglądają przyszłość komputerów na konferencjach, ale znacznie rzadziej widzą ją na własnych ekranach.
Microsoft ma tutaj szansę coś udowodnić
Paradoks całej sytuacji polega na tym, iż naprawdę kibicuję nowemu Windows Search. Uważam, iż jest to jedna z najbardziej sensownych zmian pokazanych podczas ostatnich prezentacji Microsoftu. Po prostu rozwiązuje autentyczny problem – większość ludzi nie chce przeszukiwać komputerów i nie chce zastanawiać się, gdzie znajduje się konkretne ustawienie. Chce je zmienić, nacisnąć kilka klawiszy i wrócić do pracy.
Nowa wyszukiwarka idealnie wpisuje się w tę filozofię. Jest szybka, praktyczna i potencjalnie bardzo użyteczna. Wszystkie demonstracje wskazują na to, iż Microsoft doskonale rozumie kierunek, w którym powinien rozwijać Windowsa. Tym razem jednak firma musi zrobić coś więcej niż tylko zachwycić publiczność na prezentacji. Musi udowodnić, iż użytkownicy spoza anglojęzycznego świata nie są jedynie statystami oglądającymi pokaz technologii przeznaczonych dla kogoś innego.
Bo jeżeli za kilka miesięcy okaże się, iż Amerykanin może wpisać do wyszukiwarki dowolne polecenie i natychmiast wykonać działanie, podczas gdy polski użytkownik przez cały czas będzie przekopywał się przez kolejne ekrany Ustawień, to cała ta wizja nowoczesnego Windowsa zacznie się sypać. Wtedy nowy Search nie będzie symbolem postępu a kolejnym przypomnieniem, iż w świecie wielkich technologii istnieją użytkownicy pierwszej i drugiej kategorii. A Microsoft naprawdę nie powinien dopuścić do sytuacji, w której Polska po raz kolejny znajdzie się w tej drugiej grupie.







