Zgodnie z najnowszym projektem ustawy o zmianie ustawy o usługach zaufania oraz identyfikacji elektronicznej, unijny cyfrowy portfel nie zostanie zintegrowany z ulubioną aplikacją Polaków. Ze względu na restrykcyjne wymogi technologiczne eIDAS 2.0, obywateli czeka instalacja zupełnie nowego oprogramowania. Dokumenty rządowe sugerują, iż w dłuższej perspektywie utrzymywanie obu systemów będzie nieopłacalne, co może zwiastować stopniowy zmierzch mObywatela.
Do grudnia 2026 roku wszystkie państwa Unii Europejskiej, w tym Polska, muszą wdrożyć nowe przepisy o cyfrowej tożsamości (tzw. eIDAS 2.0). Chodzi o stworzenie wirtualnego portfela. W nim będziemy trzymać dowód osobisty, prawo jazdy czy dyplomy. Co ważne, będzie on honorowany w każdym państwie członkowskim.
Właśnie opublikowano projekt polskiej ustawy w tej sprawie. Wynika z niego jedna kluczowa informacja. Z ponad 11 milionów Polaków korzystających z mObywatela każdy będzie musiał przygotować się na przesiadkę na nowe oprogramowanie.
Dlaczego nie można po prostu zaktualizować mObywatela?
Zwykłemu użytkownikowi może wydawać się, iż mObywatel i nowy portfel unijny to adekwatnie to samo. Obie aplikacje mają pozwalać przecież potwierdzić, kim jesteśmy. Niestety, pod maską działają one w zupełnie inny sposób, a eksperci rządowi przyznają wprost. Ich integracja jest technicznie niemożliwa.
- mObywatel działa jak lustro. Polska aplikacja na bieżąco łączy się z państwowymi urzędami. Po prostu „wyświetla” na ekranie telefonu to, co znajduje się w państwowych bazach danych (np. rejestrze PESEL).
- Portfel unijny to cyfrowa teczka. Nowy system europejski będzie opierał się na cyfrowych certyfikatach (przypominających wirtualne pieczątki od notariusza lub urzędu). Takie certyfikaty będą wystawiane przez specjalne instytucje i zapisywane bezpośrednio w aplikacji. To pozwoli na ich łatwe sprawdzenie w innym kraju.
Różnice są tak ogromne, iż według uzasadnienia projektu nie da się choćby przekopiować swoich cyfrowych dokumentów z obecnego mObywatela do nowej unijnej aplikacji. Będziemy musieli „wyrobić” je w telefonie na nowo.
Co to będzie oznaczało dla obywateli?
Przede wszystkim zmianę przyzwyczajeń. Rząd zapowiada stworzenie zupełnie nowej, odrębnej aplikacji dla Europejskiego Portfela. Ma ona być dostępna dobrowolnie, a korzystać z niej będą mogły również osoby młodsze – jak wynika z pierwszych informacji – od 13. roku życia. To ułatwi np. cyfrowe potwierdzanie wieku w internecie.
– Będzie to proces rozciągnięty w czasie, wymagający okresu przejściowego, w trakcie którego będzie konieczne utrzymywanie obu rozwiązań (aplikacji) ze stopniowym przenoszeniem się użytkowników aplikacji mObywatel do aplikacji europejskiego portfela tożsamości cyfrowej. Należy podkreślić, iż to użytkownicy sami zdecydują o tym, czy chcą korzystać z europejskiego portfela tożsamości cyfrowej, ponieważ nie będzie to narzędzie obowiązkowe – czytamy w uzasadnieniu.
Choć początkowo będziemy mieć wybór, los mObywatela z czasem wydaje się przesądzony. Z dokumentów rządowych jasno wynika, iż utrzymywanie dwóch podobnych aplikacji na dłuższą metę nie ma sensu.
– Odrębny pakiet projektowanych przepisów będzie zapewniał rozwiązania, jakie w tej chwili już z powodzeniem funkcjonują w aplikacji mObywatel, umożliwiając świadczenie podobnych usług także w europejskim portfelu tożsamości cyfrowej, zapewnianym przez ministra adekwatnego do spraw informatyzacji. […] Docelowo bowiem nie będzie potrzeby utrzymywania jednocześnie dwóch aplikacji publicznych (tj. aplikacji mObywatel i aplikacji europejskiego portfela tożsamości cyfrowej) zapewniających podobne funkcje – nie tylko ze względu na koszty ich utrzymania, ale też na użytkowników, którzy będą mogli poczuć się zdezorientowani, nie mając pewności, co wybrać – zaznaczono w uzasadnieniu.
Obecnie projekt jest na etapie opiniowania. najważniejsze okażą się najbliższe miesiące.
Źródło: cyberdefence24.pl, Rządowe Centrum Legislacji


















