Zamiast legalnej ścieżki zawodowej, postawili na handel cyfrową tożsamością, wierząc, iż sieć zapewni im całkowitą anonimowość. Grupa młodych ludzi, składająca się z jednego 17-latka oraz trzech 18-latków, wpadła w ręce funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości. Ich przekonanie o własnym sprycie i rzekomym „oszukaniu systemu” ostatecznie rozbiło się o rygorystyczne przepisy kodeksu karnego.
Ogólnopolska akcja w trzech województwach
Zatrzymania nie były dziełem przypadku, ale efektem szeroko zakrojonych działań operacyjnych. Policjanci z CBZC uderzyli jednocześnie w trzech regionach: na terenie województwa mazowieckiego, małopolskiego oraz pomorskiego. Podczas przeszukania mieszkań podejrzanych zabezpieczono obszerny materiał dowodowy, w tym pliki cyfrowe oraz dowody potwierdzające sprzedaż fałszywej aplikacji.
fot. CBZCZdaniem policji, nastolatkowie przez co najmniej rok prowadzili dochodowy „biznes”, oferując podrobioną aplikację mObywatel. Sprzedaż odbywała się za pośrednictwem jednego z popularnych serwisów internetowych. Skala procederu jest przerażająca – z ustaleń śledczych wynika, iż nielegalne oprogramowanie nabyło ponad 3000 osób. Dla młodych sprawców handel ten stał się stałym źródłem utrzymania, co znacząco wpłynęło na ciężar postawionych im zarzutów.
Poważne paragrafy na „młodych zdolnych”
Działalność grupy nie została uznana za amatorski incydent. Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga-Południe, pod której nadzorem toczy się śledztwo, postawiła im zarzuty oparte na art. 270 kk dotyczącym fałszerstwa dokumentów. Co kluczowe, zarzuty te występują w zbiegu z art. 65 kk. Zastosowanie tego drugiego przepisu oznacza, iż sprawcy uczynili sobie z przestępczego procederu stałe źródło dochodu. A to w polskim prawie często wiąże się ze znacznym zaostrzeniem wymiaru kary.
fot. CBZCMłodzi ludzie traktowali mObywatel jak zwykły towar, ignorując fakt, iż aplikacja ta stanowi fundament cyfrowej tożsamości państwa. Ich pewność siebie mogła wynikać z błędnego założenia, iż mechanizmy monitorujące polski internet nie są w stanie precyzyjnie wyłapać tysięcy drobnych transakcji przeprowadzanych w sieci.
To nie mogło się udać
Historia czwórki zatrzymanych to klasyczny przykład cyfrowej brawury, która kończy się tam, gdzie zaczynają się realne kompetencje jednostek ścigania. mObywatel to zbyt wrażliwa struktura, by państwo mogło pozwolić na jego „rynkową” degradację. Skuteczność CBZC w tym przypadku to nie tylko sukces operacyjny, ale też jasny sygnał: system monitoringu działa, a anonimowość w sieci jest jedynie złudzeniem.
Co więcej, zastosowanie art. 65 kk pokazuje, iż prokuratura w tym wypadku nie patrzy na działania jak na młodzieńczy wybryk, ale jak na wyrachowaną działalność przestępczą.
Źródło: cbzc.policja.gov.pl / Zdj. otwierające: CBZC
















