Windows 11 niedawno wzbogacił się o nową funkcję, która na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo praktyczna. Chodzi o test prędkości internetu dostępny bezpośrednio z poziomu paska zadań. W teorii ma to być szybki sposób na sprawdzenie jakości połączenia bez instalowania dodatkowych aplikacji czy odwiedzania zewnętrznych stron. W praktyce jednak rozwiązanie przygotowane przez Microsoft działa zupełnie inaczej, niż wielu użytkowników mogłoby się spodziewać.
Test prędkości internetu w Windows 11 – jak to działa w praktyce?
Nowa funkcja pojawiła się wraz z ostatnimi aktualizacjami systemu Windows 11, które Microsoft udostępnił w ramach Patch Tuesday. Oprócz zmian związanych m.in. z Secure Boot, Eksploratorem plików czy Windows Defender Application Control, do systemu trafiło również narzędzie do sprawdzania prędkości internetu dostępne z poziomu paska zadań. Wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszy ikonę połączenia sieciowego i wybrać opcję wykonania testu prędkości.
Na pierwszy rzut oka wygląda to jak wygodne rozwiązanie wbudowane bezpośrednio w system. Można więc oczekiwać, iż Windows wyświetli własny interfejs testu i w kilka sekund pokaże aktualną prędkość pobierania oraz wysyłania danych. W rzeczywistości mechanizm działa jednak inaczej. Po wybraniu odpowiedniej opcji system nie uruchamia żadnego natywnego narzędzia, ale otwiera nowe okno przeglądarki internetowej. Dopiero tam pojawia się adekwatny test prędkości, który trzeba jeszcze manualnie uruchomić.
Test prędkości internetu w Windows 11 to w zasadzie skrót do wyszukiwarki BingW praktyce to tylko skrót do Bing
Cała funkcja okazuje się w istocie skrótem prowadzącym do strony testu prędkości internetu w wyszukiwarce Bing. Windows po prostu otwiera odpowiednią witrynę w przeglądarce, gdzie użytkownik może rozpocząć pomiar połączenia. Sam test oparty jest na technologii firmy Ookla, tej samej, która stoi za popularną usługą Speedtest. W praktyce oznacza to, iż identyczny test można wykonać także bezpośrednio na stronie dostawcy.
Takie rozwiązanie sprawia wrażenie bardzo podstawowej implementacji. Zamiast pełnoprawnego narzędzia systemowego użytkownik otrzymuje jedynie szybki odnośnik do testu dostępnego w internecie. Dla części osób może to być rozczarowujące, zwłaszcza iż funkcja została zaprezentowana jako element wbudowany w system operacyjny.
Trzeba jednak przyznać, iż w jednej kwestii Microsoft zachował się dość nietypowo. System nie wymusza uruchomienia przeglądarki Microsoft Edge. Test prędkości otwiera się w domyślnej przeglądarce ustawionej przez użytkownika, choćby jeżeli nie jest to produkt Microsoftu. Jednocześnie nie można wykluczyć, iż sposób działania tej funkcji zmieni się w przyszłych aktualizacjach systemu Windows.
Źródło: Neowin




