Panele fotowoltaiczne to nowy cel hakerów, a cyberatak będzie skutkować zdalnym odłączeniem instalacji PV. Eksperyment ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa i hakerów ukazał, jak łatwe do ominięcia są obecne zabezpieczenia sieci energetycznych.
Szokujący eksperyment – zdalne wyłączenie instalacji jest banalnie proste
Stabilność europejskiej sieci energetycznej jest coraz bardziej zagrożona przez cyberataki ze strony hakerów. Obecne zabezpieczenia nie są aktualizowane i rozwijane, co sprawia, iż nie idą one w parze z rozwojem cyberprzestępczości.
Dowodem na tę tezę jest eksperyment na łamach portalu Bloomberg. Ekspert ds. cyberbezpieczeństwa, a zarazem haker Vangelis Stykas ukazał możliwość uzyskania zdalnego dostępu do paneli słonecznych. Stykas dzięki telefonu komórkowego i laptopa ominął zapory sieciowe, stosowane w panelach fotowoltaicznych na całym świecie. Tym samym uzyskał dostęp do większej mocy niż całościowa moc systemu energetycznego w Niemczech. dzięki zdalnego połączenia również mógłby wyłączyć wszystkie instalacje, wywołując paraliż i zachwianie sieci energetycznej.
Cyberprzestępczość nowym zagrożeniem dla sektora OZE
Dynamiczny rozwój sektora OZE spowodował, iż producenci paneli fotowoltaicznych nie nadążają z aktualizacją zabezpieczeń dla swoich produktów. Równoczesny rozwój cyberprzestępczości powoduje, iż panele są łatwym celem dla hakerów w celu wywołania chaosu w sektorze energetycznym.
Urządzeniem, które umożliwia hakerom dostęp do infrastruktury fotowoltaicznej jest falownik, ze względu na jego dostęp do sieci. W przypadku niepoprawnej konfiguracji urządzenia, hakerzy mogą uzyskać do niego zdalny dostęp. W 2022 roku prawie 11 procent ataków hakerskich było skierowanych w sieci energetyczne. Wtedy to zespół CERT Polska, zajmujący się reagowaniem na incydenty skierowane w cyberbezpieczeństwo, obsłużył 4320 incydentów związanych z sektorem energetycznym. W 2023 roku Ministerstwo Cyfryzacji opublikowało rekomendacje dla prosumentów odnawialnych źródeł energii w kwestii zabezpieczeń i cyberbezpieczeństwa.
– Wyobraźmy sobie sytuację, iż za kilka czy kilkanaście lat polska energetyka będzie w dużo większym stopniu oparta na fotowoltaice i ktoś postanowi wyłączyć nam wszystkie panele. Będziemy mieli wtedy prawdziwy problem z niedoborem energii elektrycznej. Nie pomogą żadne zwiększenia dostaw jednego czy drugiego surowca, nasz system będzie zblokowany. Dlatego jestem zwolennikiem podejścia do kwestii bezpieczeństwa sieci energetycznej podobnie jak do sieci telekomunikacyjnej, czyli dywersyfikacji dostawców, ażeby uniknąć szantaży i ryzyka ingerencji w ciągłość działania sieci przez jednego z dostawców sprzętu – mówi Michał Kanownik, prezes zarządu ZIPSEE Cyfrowa Polska.
Źródło: Portal Samorządowy
Fot: Canva