Pierwszy dzień sprzątania Bałtyku

uwielbiampandy.blogspot.com 2 miesięcy temu
Przed obiadem pojechaliśmy rowerami z Nõvej do oddalonej o kilka kilometrów na zachód miejscowości Peraküla. Droga nie należała do łatwych, zwłaszcza gdy przyjemny asfalt zamienił się w wyboistą, brukowaną ścieżkę.

Uzbieraliśmy trochę śmieci. Głównie butelki i plastikowe popierdółki, ale znalazł się też interesujący artefakt w postaci zepsutej wędki.

Teraz siedzę sobie w kawiarni obok obozowiska i sklepu. Za nieco ponad dwadzieścia minut będzie kolacja. Sączę dziś już drugą (pierwszą piłem przed wyjazdem) kawę. Chciałbym, żeby w Polsce kosztowała tyle samo. 2,50 € za taką przyjemność to jak za darmo.

Idź do oryginalnego materiału