Podkręcanie Raspberry Pi RP2350 z taktowania rzędu 150 MHz do choćby 873,5 MHz okazuje się możliwe. To niemal sześciokrotny wzrost taktowania – choć nie bez ryzyka.
Raspberry Pi RP2350 podkręca się jak szalony
W ofercie Raspberry Pi Foundation znajduje się w tej chwili pokaźna liczba pikokomputerów o przeróżnych parametrach i zastosowaniach. Okazuje się, iż dwurdzeniowy mikrokontroler Raspberry Pi RP2350 ma niespodziewanie ogromny potencjał w zakresie podkręcania. Jak duży? Liczby okazują się doprawdy zaskakujące.
Raspberry Pi RP2350 to czip z dwoma rdzeniami ARM Cortex-M33 o taktowaniu 150 MHz i dwoma Hazard3 RISC-V o identycznym zegarze. Wygląda na to, iż układ z 2024 roku może pracować znacznie wydajniej, niż pierwotnie zakładano. Energooszczędny czip osiąga częstotliwość pracy na poziomie do 873,5 MHz, choć za stabilną i bezpieczną granicę określa się przedział 800-850 MHz, zależnie od konkretnego egzemplarza. Wyniki te osiągano przy napięciu na poziomie 2,95 V – 3,05 V.

Podkręcanie Raspberry Pi RP2350 polegało na uprzednim wyłączeniu regulatora napięcia, podniesieniu tegoż i dołożeniu odpowiedniego chłodzenia w postaci radiatorów i wentylatorów. Na przestrzeni prób sięgano też po metody schładzania specyficzne raczej dla zawodów OC i zupełnie niepraktyczne w codziennym użytkowaniu, jak chociażby suchy lód. Niemal 6-krotny wzrost taktowania wymagał oczywiście tych najbardziej ekstremalnych metod chłodzenia.
To imponujący pokaz możliwości, ale w praktyce mało kto będzie pracował z suchym lodem pod biurkiem.
Czy podkręcanie Raspberry Pi ma w ogóle sens?
Na to pytanie musi odpowiedzieć sobie indywidualnie każdy użytkownik takiego sprzętu. Być może w pewnych zastosowaniach zwiększona wydajność okaże się przydatna. Trzeba pamiętać przy tym, iż ekstremalne napięcie i podwyższone temperatury będą miały z pewnością wpływ na żywotność urządzenia.
Czy wśród Was jest ktoś, kto próbował wycisnąć odrobinę więcej ze swojej „malinki”?
Źródło: Instalki.pl via Liliputing, news.ycombinator.com


















