
„Nie chcę biegać z puszkami i butelkami, a muszę, bo inaczej kaucja przepadnie” – mówią krytycy systemu kaucyjnego. Niektórzy chcą to wykorzystać.
Czy na systemie kaucyjnym można zarobić? Ze sklepów płyną doniesienia o kaucjowych rekordzistach – osobach, które przynoszą wiele butelek i zgarniają oszałamiające zwroty. Nie mamy jednak pewności, czy są to klienci, którzy po prostu nie przejmują się rzekomym magazynowaniem powietrza i gromadzą pokaźne kolekcje u siebie, czy tacy, którzy zbierają opakowania po innych.
Na nich zresztą system kaucyjny również liczy. W podkaście „Zwrotne Realia”, przygotowanym przez Polski System Kaucyjny, wiceministra klimatu i środowiska Anita Sowińska zauważyła, iż znajdą się osoby, które widząc porzucone butelki i puszki, podniosą je i zaniosą do punktu skupu. „Każdy oddający, odbierający – korzystający z systemu, jest częścią ważnej zmiany” – cytuje wiceministrę portal handelextra.pl.
Może to więc czas, żeby miasta zaczęły myśleć o specjalnych półkach montowanych na śmietnikach, gdzie można byłoby zostawiać kaucyjne opakowania?
Pisaliśmy na Spider’s Web o osobach, które na facebookowych grupkach oferują odbiór butelek i puszek kaucyjnych. Korzystający z takiej usługi nie musi fatygować się ze zwrotem, ale kaucji jednak przez to nie odzyska. Może więc potraktować to jako gest względem innych – im tych kilka groszy różnicy nie zrobi, a ktoś skorzysta.
Są jednak tacy, którzy z butelkami woleliby nie chodzić. Rynek już znalazł rozwiązanie. Np. sklep internetowy Frisco ruszył z usługą odbioru opakowań przez kuriera, który dostarcza zakupy. Zamawiając produkty do domu, można oddać przy okazji butelki oraz puszki. Po zweryfikowaniu opakowań – a próby oszustw już się zdarzają – kaucja wraca do klienta w formie kuponu na zakupy we Frisco albo bezpośrednio na rachunek bankowy.
Dzięki tym zmianom chcemy zagwarantować naszym klientom wygodny sposób na oddanie opakowań prosto spod drzwi – bez konieczności dźwigania, stania w kolejkach i dodatkowych wyjazdów. Opakowania można oddać przy każdej dostawie, choćby w niedzielę – wyjaśniało Frisco.
Powstają też lokalne inicjatywy
Jak opisuje „Fakt”, twórcą jednej z nich jest 29-letni mieszkaniec Jastrzębia-Zdroju. Swoje usługę zareklamował na portalach z ogłoszeniami. Zasada jest prosta: mężczyzna odbiera butelki od zainteresowanych, zwracając im 40 z 50 gr kaucji. 10 gr zostawia sobie – to jego zarobek.
– Gdybym miał 20-30 osób w jednym bloku, to raz w tygodniu mógłbym do nich przyjechać, odebrać butelki i zapłacić im gotówką. Oni nic nie noszą, nie stoją w kolejkach, nie magazynują butelek w domu. Dostają pieniądze do ręki, a ja zajmuję się resztą – tłumaczy „Faktowi”.
Jest przekonany, iż przy kilku osiedlach może uzbierać się niezła suma. A jak do tego dojdą np. restauratorzy albo biura?
Rozmówca „Faktu” wierzy, iż ludzie chcą wygody, więc taki system może mu się opłacić.
I poniekąd ma rację.
Wygoda to według branżowych ekspertów klucz do sukcesu systemu kaucyjnego
– Z perspektywy konsumenta kluczowa jest możliwość oddania opakowań „przy okazji”, bez konieczności planowania dodatkowych wizyt czy poświęcania czasu w dojazd do specjalnych punktów. Bliskość miejsca zwrotu oraz szybkość obsługi przy kasie są równie ważne jak jasne i zrozumiałe reguły, w tym brak konieczności okazywania paragonu. Dane pokazują, iż kolejki i długi czas obsługi są jedną z głównych barier, które mogą podważyć zaufanie do systemu już na wczesnym etapie jego funkcjonowania – mówi Grzegorz Podziewski, dyrektor Centrum Innowacji Retail, COMP S.A.
Czas pokaże, czy wygodniejsze jest jednak spakowanie butelek i zabranie ich do sklepu idąc na zakupy, czy czekanie na kreatywnego przedsiębiorcę, który wyręczy ich z tego przykrego obowiązku. Mam wrażenie, iż raczej wygra to pierwsze podejście, ale jeżeli system kaucyjny pozwoli stworzyć sąsiedzkie inicjatywy, zachęci do pomagania sobie nawzajem za drobną kwotę, to czemu nie. W dalszej perspektywie może nam się to naprawdę opłacić.








