
Startują manewry Sword 2026, najważniejsze tegoroczne ćwiczenia wojsk USA na Starym Kontynencie. Gigantyczna machina logistyczna i bojowa NATO już ruszyła, a terytorium Polski odegra w tej operacji kluczową rolę.
Nowoczesny konflikt zbrojny to roje dronów, błyskawiczny przerzut sił i uderzenia koordynowane przez algorytmy sztucznej inteligencji. Właśnie takie, skrajnie realistyczne i na wskroś nowoczesne scenariusze przetestują amerykańscy żołnierze wraz z europejskimi sojusznikami.
Dla bacznych obserwatorów wojskowości Sword 2026 to naturalna, choć znacznie zmodernizowana ewolucja znanych z ubiegłych lat ćwiczeń z cyklu Defender. Główny cel pozostaje niezmienny i polega na sprawdzeniu, jak gwałtownie Stany Zjednoczone są w stanie przerzucić i rozlokować potężne siły w najbardziej newralgicznych punktach Europy, aby natychmiast podjąć walkę z potencjalnym agresorem.
Skala przedsięwzięcia robi ogromne wrażenie. W tegorocznej edycji weźmie udział 15,5 tys. żołnierzy dysponujących 1100 sztukami różnego rodzaju sprzętu wojskowego. Cała operacja została podzielona na trzy przenikające się fazy operacyjne: Swift Response, Saber Strike oraz Immediate Response, które swoimi działaniami obejmą łącznie terytoria ośmiu państw. Dowództwo kładzie nacisk na ścisłą współpracę wielonarodową, testując w praktyce regionalne plany obronne Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Algorytmy, drony i widmo opadu radioaktywnego
Sword 2026 dobitnie pokazuje, w jakim kierunku zmierza transformacja sił zbrojnych. Klasyczne starcia kinetyczne to dziś za mało. Wojskowi operujący na terenie Włoch i Estonii nie wyjadą na poligony, ale skupią się na zaawansowanych operacjach obronnych w cyberprzestrzeni.
Zupełnie inny charakter przybiorą działania na dalekiej północy. Amerykańska piechota morska wyląduje w norweskim porcie Trondheim, skąd przeprowadzi forsowny marsz wprost do Szwecji, korzystając po drodze z sojuszniczego zaplecza logistycznego.
Szwedzka część ćwiczeń to pokaz siły w warunkach przypominających najczarniejsze scenariusze. Celem dla marines będzie strategicznie położona wyspa Gotlandia na Bałtyku. To tam, wspólnie z lokalnymi jednostkami, przeprowadzą operacje z wykorzystaniem bezzałogowców oraz strzelania ostrą amunicją.
Żołnierze zostaną rzuceni na głęboką wodę. Będą musieli radzić sobie z zagrożeniami chemicznymi, bakteriologicznymi, a choćby operować w terenie rzekomo dotkniętym skutkami uderzenia nuklearnego. Nad ich bezpieczeństwem w kontynentalnej Szwecji czuwać będą specjaliści od obrony przeciwlotniczej wyposażeni w potężne systemy Patriot.
Generał Christopher Donahue, dowódca generalny Sił Zbrojnych USA w Europie i Afryce, powiedział, iż tegoroczne manewry są swoistym poligonem doświadczalnym dla sztucznej inteligencji. Testowana jest zdolność do precyzyjnego rażenia celów przy potężnym wsparciu analizy wielkich zbiorów danych, co ma najważniejsze znaczenie w prowadzeniu operacji wielodomenowych na tak ogromnym obszarze.
Sword 26 to test naszej siły rażenia i umiejętności wykorzystania danych oraz sztucznej inteligencji w walce na dużą skalę, aby współdziałać z sojusznikami z NATO. To zastosowanie transformacji armii w walce z regionalnymi planami NATO we wszystkich domenach na Dalekiej Północy, w regionie bałtyckim i w Polsce – mówi generał Christopher Donahue, dowódca generalny Sił Zbrojnych USA w Europie i Afryce.
Więcej na spider’s Web:
Polska autostradą dla natowskich kolumn
Na wojskowej mapie ćwiczeń Polska zajmuje miejsce szczególne, stając się głównym hubem tranzytowym i logistycznym. To przez nasz kraj przebiegać będzie trasa potężnego przemarszu sił NATO z Niemiec na Litwę.
Zabezpieczenie tego gigantycznego ruchu wojsk spocznie na barkach polskiej armii. Nasze pododdziały będą czuwać nad bezpiecznym przejazdem wozów bojowych i ciężarówek przez drogi publiczne oraz przygotują miejsca tymczasowego postoju.
Jednym z najbardziej spektakularnych punktów polskiej części manewrów będzie przeprawa przez rzekę Narew w okolicach Nowogrodu, zaplanowana na koniec kwietnia. Mosty pontonowe zostaną rozłożone przez włoskich inżynierów, ale całość operacji odbędzie się przy ścisłym wsparciu 18 Łomżyńskiego Pułku Logistycznego.
Ponadto w Polsce przećwiczony zostanie krytyczny z punktu widzenia strat wojennych element, czyli ewakuacja medyczna na dużą skalę. Ranni w symulowanych starciach żołnierze będą błyskawicznie przerzucani drogą powietrzną i kolejową do specjalistycznych ośrodków w Niemczech.
Czerwone Berety uderzają w Finlandii
Zaangażowanie Wojska Polskiego nie ograniczy się jednak wyłącznie do działań na własnym terytorium. W ramach operacji Sword 2026 nasi żołnierze polecą na północ, by wesprzeć najnowszego członka Sojuszu. Mowa o elitarnej 6 Brygadzie Powietrznodesantowej z Krakowa, która zostanie przerzucona do Finlandii.
To kontynuacja zeszłorocznej, niezwykle udanej misji ze Swift Response, kiedy to polscy spadochroniarze opanowali jedno z fińskich lotnisk, tworząc parasol ochronny dla wyrzutni rakietowych HIMARS.
W tym roku poprzeczka będzie umieszczona jeszcze wyżej. Scenariusz zakłada skomplikowane działania wielonarodowe na terenie baz Vuosanka i Kajaani, zwieńczone potężnymi strzelaniami z użyciem ostrej amunicji. Cały blok ćwiczeń Sword 2026, demonstrujący siłę, mobilność i technologiczne zaawansowanie NATO, potrwa do końca maja.







