Softpokalipsa! Czy AI pożre producentów oprogramowania?

homodigital.pl 3 godzin temu

Wyceny giełdowe spółek działających w modelu oprogramowanie jako usługa (SaaS) spadają od kilku miesięcy na całym świecie. Napór sztucznej inteligencji mogą przetrwać firmy, które mają solidne modele biznesowe i aktywa odporne na AI. Z tego artykułu dowiesz się, jacy producenci systemu mogą przetrwać, a jacy nie mają szans.

Wyceny spółek informatycznych, głównie producentów oprogramowania, spadają na świecie od końca października 2025 roku. Amerykański indeks S&P 500 Software do końca lutego 2026 roku stracił 28%. W Polsce kulminacja spadków miała miejsce w lutym kiedy indeks WIG-Informatyka zanotował ponad 15% spadki. Łącznie wyceny globalnych firm zajmujących się oprogramowaniem na świecie zmniejszyły się o ponad bilion dolarów!

AI przejmuje zadania producentów oprogramowania

Spadek wycen nasilił się w styczniu gdy amerykański Anthropic wdrożył Claude Cowork. To narzędzie umożliwia projektowanie agentów AI dedykowanych do złożonych zadań profesjonalnych w takich sektorach jak: sprzedaż, marketing i analiza danych. To najważniejsze sektory dla wielu firm tworzących oprogramowanie (SaaS). Claude Code Security umożliwia skanowanie kodów w poszukiwaniu luk w zabezpieczeniach, sugeruje poprawki i automatyzuje działania zagrażając pozycji rynkowej firm zajmujących się oprogramowaniem w zakresie cyberbezpieczeństwa.

Z kolei narzędzia do modernizacji kodu (np. COBOL) mogą stać się wyzwaniem dla dostawców usług IT i wyspecjalizowanych firm programistycznych zarządzających starszą infrastrukturą. Należą do nich miedzy innymi takie tuzy biznesu jak IBM, Accenture czy Cognizant. Te i inne możliwości Claude’a sprawiają, iż nad sektorem IT zawisło widmo nazwane „softpokalipsą”.

Negatywne skutki dla rynku pracy i gospodarki

Solidną cegiełkę do tego obrazu dołożył raport mało znanej firmy analitycznej Citrini Research, który opublikowany został na Substacku 22 lutego, wywołując kolejną falę spadków firm technologicznych, w tym IT. Raport pokazuje negatywny wpływ wdrożeń AI na gospodarkę amerykańską w perspektywie połowy 2028 roku. Na co najbardziej wpłynie AI? Skutki będą widoczne w rosnącym bezrobociu pracowników biurowych i spadku konsumpcji. Stopa bezrobocia więcej niż podwoi się w stosunku do stanu obecnego (4,2%. Indeks S&P może zaliczyć ponad 30% zapaść. Mocno dotknięta może zostać branża kredytów hipotecznych.

Czy obecny model pracy, który stosują producenci oprogramowania, zostanie przejęty przez narzędzia sztucznej inteligencji? Czy możemy zobaczyć powtórkę z podobnej rewolucji sprzed 30 lat, kiedy oprogramowanie (software) wyparło rozwiązania materialne (hardware)? To jest prawdopodobne. Można to zobrazować przykładem Amazona, który stał się substytutem księgarni, a książki przybrały postać cyfrową.

Zagrożone pożyczki w sektorze IT

Obawy o przyszłość otoczenia, w jakim działają tradycyjni producenci oprogramowania, nie dotyczą inwestorów tylko w tej branży. Ryzyko spadku przychodów w sektorze IT gwałtownie przekłada się na prywatne rynki kredytowe (rynek pozabankowy), gdzie dostawcami kapitału są m.in. fundusze private equity, fundusze hedgingowe i firmy zarządzające aktywami.

Jak podał bank Morgan Stanley finansowanie systemu stanowi około 16%, czyli 235 mld dol., z 1,5 bln dol. amerykańskiego rynku pożyczkowego, a 80% pożyczek udzielanych jest przez firmy prywatne (pozagiełdowe). Pożyczki te nie mają wysokiego ratingu, a 28% z nich ma niską wiarygodność na poziomie CCC, co oznacza zagrożenie niewypłacalnością. Niekorzystny jest też harmonogram spłat pożyczek dla branży oprogramowania, ponieważ w sektorze znajduje się około 30% niespłaconych pożyczek do 2028 roku w porównaniu z 22% na całym rynku.

Mniej finansowania, wstrzymane debiuty, jak ratować wyceny?

Obecna sytuacja powoduje, iż choćby firmy programistyczne o dobrym standingu finansowym odkładają transakcje dłużne, ponieważ wyższe koszty pożyczek i zaostrzona kontrola ze strony pożyczkodawców może być zbytnim obciążeniem. Z kolei firmy software’owe planujące ofertę publiczną (wejście na giełdę) zawieszają swoje zamiary, obawiając się niskich wycen, co przekładałoby się na niższe wpływy ich dotychczasowych udziałowców.

Dotyczy to m.in. norweskiej firmy Visma, której oferta publiczna na londyńskiej LSE wyceniana była pierwotnie na 20 mld dol. Warto tu dodać, iż niektóre firmy z branży od połowy stycznia zaczęły skupować swoje akcje, przeznaczając na to ponad 70 mld dol. To ma poprawić wyceny ich akcji i wizerunek sektora. W dłuższym terminie nie będzie to miało jednak znaczenia. Silny trend przeważy.

Pesymizm rynkowy nieusprawiedliwiony?

Czy obawy dotyczące pesymistycznej przyszłości sektora wywołane nowymi narzędziami AI mogą się zmaterializować? Nie musi tak być, przynajmniej w krótkim horyzoncie czasu. Niektórzy analitycy twierdzą, iż sukces programów LLM z zakresu sztucznej inteligencji nie jest gwarantowany, biorąc pod uwagę brak specjalistycznych danych, które są najważniejsze dla firm w tych branżach. Natomiast wyprzedaż akcji odzwierciedlała raczej walkę o ochronę portfeli gdy szybki postęp technologiczny zaburza wyceny i prognozy biznesowe. Podobnego zdania jest prezes Nvidii, Jensen Huang, który stwierdził, iż obawy dotyczące zastąpienia systemu i powiązanych z nim narzędzi przez sztuczną inteligencję są „nielogiczne”.

Producenci systemu mają różne modle biznesowe

Bardziej metodycznie do oceny ryzyka AI dla firm sektora software podchodzi analiza Goldman Sachs. Analityk Banku M. Martino wskazuje, iż aby zrozumieć wpływ sztucznej inteligencji na firmy programistyczne, inwestorzy powinni przyjrzeć się różnicom w modelach biznesowych, rynkach docelowych oraz temu, jak dobrze produkt lub platforma zapewnia rzeczywiste możliwości AI. jeżeli bowiem agenci AI staną się głównym interfejsem do wykonywania zadań, tradycyjne platformy mogą zostać zdegradowane do pasywnych magazynów danych. To wpłynie negatywnie na ceny ich akcji i w dłuższym okresie przesądzi o ich przyszłości.

Jakie modele oceny wpływu AI?

Z pewnością agenci AI zmienią sposób programowania. Jaki będą mieli wpływ na poszczególne firmy w branży? To zależy od zestawów systemów i narzędzi używanych przez przedsiębiorstwo. Wybór metod powinien umożliwić zdefiniowanie miejsc, gdzie agenci wprowadzą zmiany i jakie procesy zostaną zautomatyzowane i czy to wzmocni istniejące platformy i ich produkty.

Aby wskazać typy firm, które stracą lub zyskają wskutek zastosowania AI Goldman Sachs użył dedykowanego miernika, za pomocą którego można oszacować ekspozycję na automatyzację AI poprzez analizę funkcji stanowisk i nałożenie na nie miar możliwości AI na poziomie zadań. Uzyskane wyniki należy następnie połączyć ze wskaźnikiem kosztów pracy do przychodów w każdej firmie. W tym względzie oprogramowanie, usługi profesjonalne, banki i media stają się najbardziej narażone na automatyzację.

Drugim miernikiem, którym posługuje się GS jest tzw. gęstość zasobów fizycznych. Firmy, które funkcjonują w fabrykach, posługują się nowoczesnymi maszynami czy precyzyjnym sprzętem, mają ustrukturyzowane kanały dystrybucji wydają się mieć większą ochronę przed wpływem AI, bo replikacja ich operacji jest trudna i jeżeli już zajmie lata. To tzw. efekt HALO, czyli duże aktywa i niski poziom zużycia. Na dowód słuszności modelu analitycy GS prezentują wyniki swojego portfela inwestycyjnego – od początku 2025 r. portfel akcji spółek kapitałochłonnych banku przewyższył wyniki grupy o niskim kapitale o około 35%.

Kto straci, kto zyska? Producenci systemu zagrożeni?

Wykorzystując przedstawione mierniki, Goldman Sachs podaje przykłady firm, którym rewolucja AI w niewielkim stopniu zagraża. To Microsoft, od którego infrastruktury chmurowej zależy prawie każde duże przedsiębiorstwo, a jej zastąpienie mogłoby być niezwykle kosztowne. Podobnie może być w przypadku Oracle, której systemy baz danych są głęboko powiązane z korporacyjnymi procesach pracy. Na przeciwległym biegunie bank umieścił:

  • Salesforce, gdzie zautomatyzowana replikacja procesów pracy bez płatnych subskrypcji może się odbyć bez istotnych trudności;
  • Accenture, której usługi konsultingowe i działalność outsourcingowa może w dużym zakresie być przejęta przez AI;
  • Duolingo, której narzędzia do nauki języków obcych i korepetytorzy zostaną zastąpieni przez spersonalizowanych agentów AI – to oni poprowadzą lekcje za ułamek obecnej ceny.

Jakiego typu firmy mają szansę się obronić?

Jak widać, AI będzie działać wybiórczo, a obronią się firmy, które wnoszą istotną i trudno technologicznie wymienną wartość dla klienta. Jak twierdzi Jarosław Królewski, założyciel i prezes firmy Synerise, w świecie powszechnie dostępnych i podobnych do siebie dużych modeli językowych na sukces mogą liczyć podmioty, które „inwestowały we własność intelektualną, realne modele matematyczne, unikatowe rozwiązania dla przetwarzania danych i narzędzia kontekstowe”.

Wydaje się, iż twierdzenie to nie dotyczy tylko firm z branży IT.

Zanim wszystkiego nie zmieni AI, warto spojrzeć na niektóre obecne zawody IT. Polecamy wywiady, jakie na łamach HomoDigital przeprowadza Sylwia Błach:

Co robi analityk kryptowalut? Co to jest blockchain? Wywiad ze specjalistą od kryptowalut!

Pociąg do IT – kim jest Release Train Engineer i dlaczego jest niezbędny w każdej korporacji?

Dane bez tajemnic. Kim jest Data Engineer?

Co to jest SEO i na czym polega praca specjalisty SEO?

Źródło zdjęcia: Christina @ wocintechchat.com M/Unsplash

Idź do oryginalnego materiału