Średnio ponad 800 połączeń dziennie przez okrągły rok, i to całkowicie za darmo. Brzmi jak intensywne testy obciążeniowe infrastruktury telekomunikacyjnej? Nic z tych rzeczy. To po prostu 61-letni mieszkaniec powiatu oleskiego. Ten mężczyzna odkrył w swoich telefonach funkcję „tylko połączenia alarmowe” i postanowił zrobić z niej wyjątkowo nieodpowiedzialny użytek, dzwoniąc na numer 112.
Funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Oleśnie w końcu namierzyli sprawcę. Ten z uporem maniaka przeprowadzał swoisty, analogowy atak DDoS na numer 112. Mężczyzna wydzwaniał na linię ratunkową ponad 25 tysięcy razy w miesiącu. Co więcej, jego innowacyjna metoda polegała na wykonywaniu kilkusekundowych, głuchych połączeń. Po każdym połączeniu natychmiast się rozłączał.
Leśny duch telekomunikacji
Taka częstotliwość i absurdalnie krótki czas trwania połączeń skutecznie blokowały infolinię osobom potrzebującym pilnej pomocy. Jednocześnie sprawiły, iż systemy namierzania miały twardy orzech do zgryzienia. Sygnał początkowo wskazywał na obszary leśne. To sugerowało, iż policjanci mają do czynienia z wyjątkowo mobilnym trollem.
Funkcjonariusze musieli analizować dane miesiącami, sprawdzając fizycznie punkt po punkcie w oparciu o mało precyzyjne odczyty lokalizacji. Ostatecznie ich upór przyniósł efekty. Okazało się, iż za tym telekomunikacyjnym horrorem nie stoi żadna zorganizowana sieć botów. Stał za nim jeden 61-latek uzbrojony w dwa telefony bez kart SIM. Urządzenia zostały już zarekwirowane jako materiał dowodowy.
Policjanci przeczesywali teren, żeby dopaść mężczyznęMotyw zbrodni? Kompletny brak logiki
Najciekawszy w całej sprawie jest jednak profil motywacyjny sprawcy. Po namierzeniu i zatrzymaniu mężczyzna bez oporu przyznał się do winy, iż wydzwaniał na numer 112. Kiedy jednak śledczy zapytali go, w jakim adekwatnie celu przez kilkanaście miesięcy notorycznie blokował linię ratunkową, 61-latek nie potrafił tego logicznie wytłumaczyć. Najwyraźniej klikanie w przycisk alarmowy weszło mu w nawyk mocniej niż przewijanie mediów społecznościowych.
Determinację oleskich policjantów w rozpracowaniu tego uciążliwego procederu docenił sam Wojewoda Opolski, do którego podlega Centrum Powiadamiania Ratunkowego, przesyłając oficjalne podziękowania. Z kolei domorosły tester wydajności numeru 112 stanie teraz przed sądem. Za ten specyficzny rodzaj spędzania wolnego czasu grozi mu kara aresztu, ograniczenia wolności albo solidna grzywna.
Zatem, w ramach przypomnienia. Tryb połączeń alarmowych bez karty SIM służy do wzywania pomocy, a nie do testowania cierpliwości operatorów. Z kolei sam brak plastiku od operatora w telefonie wcale nie gwarantuje bycia niewidzialnym.
Źródło tekstu i zdjęcia otwierającego: Policja.pl













