
W klasycznym oszustwie inwestycyjnym przestępcy próbują przekonać użytkownika, iż może zarobić. W oszustwie na odzyskanie środków (recovery scam) punkt wyjścia jest zupełnie inny - poszkodowany już stracił pieniądze i szuka sposobu, aby je odzyskać.
To właśnie tę potrzebę wykorzystują cyberprzestępcy. Kontaktują się z osobami, które wcześniej padły ofiarą oszustwa, a następnie przekonują, iż są w stanie pomóc w odzyskaniu utraconych środków. Mogą przedstawiać się jako specjaliści w zakresie prawa - prawnicy, czy przedstawiciele kancelarii prawnych. Mogą pojawiać się w roli osób również poszkodowanych w tego typu oszustwach - jak ma to miejsce w analizowanym przypadku. Niezależnie od przyjętej roli, cel pozostaje ten sam - doprowadzić do kolejnej wpłaty pieniędzy, przedstawiając ją jako warunek odzyskania wcześniej utraconych środków.
Do osiągnięcia tego celu nie potrzeba zaawansowanych narzędzi technicznych. Tutaj nie będziemy mieć do czynienia ze złośliwym oprogramowaniem, czy treściami deepfake. W tym oszustwie kluczową rolę odgrywa socjotechnika, a przede wszystkim umiejętne wykorzystanie emocji osoby, która już wcześniej utraciła pieniądze.
W efekcie poszkodowany nie podejmuje jednej decyzji, ale serię mniejszych. Każda z nich wydaje się logiczną konsekwencją poprzedniej. Dlatego, gdy na końcu pojawia się prośba o wpłatę pieniędzy, może ona wyglądać nie jak początek kolejnego oszustwa, ale jak ostatni krok przed odzyskaniem pieniędzy.
I właśnie na stopniowym budowaniu takiego przekonania opiera się cały mechanizm oszustwa recovery scam.
Jak działa recovery scam?
Krok 1: Kontakt z „inną ofiarą”
W analizowanym przypadku wszystko zaczęło się od wiadomości na WhatsAppie. Rozmówczyni przedstawiła się jako osoba, która również padła ofiarą oszustwa internetowego. Twierdziła, iż straciła dużą kwotę i próbuje skontaktować się z innymi poszkodowanymi.
Na tym etapie nie proponowała żadnej inwestycji, nie prosiła o pieniądze ani nie występowała w roli specjalisty. Zamiast tego budowała poczucie wspólnego doświadczenia - obie strony miały łączyć podobne przeżycia i wspólna potrzeba odzyskania pieniędzy.
To istotny element manipulacji. Osoba, która niedawno została oszukana, może podchodzić z dużą nieufnością do kolejnego „doradcy finansowego”. Znacznie łatwiej jednak nawiązać relację z kimś, kto przedstawia się jako osoba znajdująca się w dokładnie tej samej sytuacji.Tak zbudowane zaufanie staje się później punktem przejścia do kolejnego etapu - wprowadzenia poszkodowanego do grupy innych rzekomych ofiar.

Krok 2: Grupa wsparcia buduje poczucie autentyczności
Następnym krokiem jest wysłanie zaproszenia do grupy WhatsApp nazwanej „Grupa Nadziei Ofiar”.

Jej uczestnicy opisują wysokie straty finansowe, problemy rodzinne, zadłużenie i emocjonalne skutki wcześniejszych oszustw. Kolejne osoby opisują podobne doświadczenia i potwierdzają, iż również próbują odzyskać utracone pieniądze.
To klasyczny mechanizm społecznego dowodu słuszności. Skoro wiele osób znajduje się w podobnej sytuacji i ufa temu samemu rozwiązaniu, ryzyko zaczyna wydawać się mniejsze.

Na grupie pojawiają się również rzekome dowody skutecznego odzyskania środków. Uczestnicy publikują zrzuty ekranu bankowości i informują o zaksięgowaniu wypłaty. Taki materiał ma zmienić obietnicę w pozorny dowód. Pokazać iż procedura już skutecznie zadziałała u kogoś innego.
Dopiero analiza całej komunikacji ujawnia niespójności. Ta sama osoba w prywatnej rozmowie deklaruje stratę około 220 tys. zł, podczas gdy na grupie podaje już 192 tys. zł. W trakcie rozmowy taka różnica może łatwo umknąć uwadze, ale w szerszym kontekście podważa spójność przedstawianej historii i może wskazywać, iż została przygotowana potrzeby manipulacji.
Krok 3: Zaufanie zostaje przekazane “ekspertowi”
Kolejnym etapem jest kontakt z osobą przedstawianą jako specjalista od odzyskiwania środków. Zaufanie zbudowane wcześniej przez „inną ofiarę” i grupę wsparcia zostaje w ten sposób przeniesione na kogoś, kto ma nadać całej historii bardziej profesjonalny charakter.

Rzekomy specjalista prosi o informacje dotyczące wcześniejszego oszustwa oraz potwierdzenia wykonanych przelewów. Następnie informuje, iż analizuje przepływ pieniędzy i próbuje ustalić, gdzie trafiły środki.
Po pewnym czasie pojawia się informacja, iż udało się określić kierunek transferu pieniędzy. To istotny moment całego scenariusza - użytkownik nie otrzymuje już jedynie zapewnienia, iż ktoś „spróbuje pomóc”, ale komunikat sugerujący konkretny postęp w odzyskiwaniu środków.
W efekcie historia zaczyna wyglądać coraz bardziej wiarygodnie. Sprawca sugeruje, iż środki zostały zlokalizowane, a ich odzyskanie jest już możliwe. Pozostaje jedynie wykonać kolejne instrukcje przekazane przez eksperta.

Krok 4: Izolowanie od niezależnej weryfikacji
W wiadomościach pojawia się również prośba, aby nie udostępniać numeru telefonu osobom trzecim, nie odpowiadać na inne kontakty i wykonywać polecenia osoby prowadzącej proces.
Rozmowa z rodziną, bankiem lub innym specjalistą mogłaby doprowadzić do zakwestionowania całej historii. Ktoś z zewnątrz może zauważyć niespójności, których nie dostrzega osoba zaangażowana emocjonalnie w proces odzyskiwania pieniędzy. Dlatego sprawcy zależy, aby poszkodowany pozostał wewnątrz stworzonego przez niego scenariusza i podejmował kolejne decyzje bez niezależnej konsultacji.

Krok 5: Pojawia się rozwiązanie – platforma finansowa
W analizowanym przypadku użytkownik został skierowany na fałszywą stronę przypominającą giełdę kryptowalutową.

Widoczne są na niej kursy oraz funkcje związane z wpłatą i wypłatą środków, co ma wzmacniać wrażenie kontaktu z rzeczywistym systemem finansowym. Dodatkowo, użytkownik otrzymuje pomoc w przejściu przez proces logowania, co jeszcze bardziej uwiarygadnia cały scenariusz.
Platforma przede wszystkim potwierdza wcześniejszą historię o zlokalizowanych pieniądzach. Tworzy miejsce, w którym użytkownik spodziewa się zobaczyć odzyskane środki, a kolejne instrukcje zaczynają wyglądać jak element rzeczywistej procedury ich zwrotu.

Krok 6: „Aktywacja” wymaga pieniędzy
Po utworzeniu konta pojawia się moment, do którego prowadziły wcześniejsze etapy. Użytkownik otrzymuje informację, iż aby aktywować konto i rozpocząć proces odzyskiwania środków, musi wpłacić 2 200 zł. Przestępca przekazuje dane rachunku i instruuje go, aby wykonał przelew natychmiastowy, a następnie przesłał jego potwierdzenie.
W tym momencie historia o odzyskiwaniu pieniędzy ujawnia swój rzeczywisty cel - skłonić poszkodowanego do kolejnej wpłaty. Rzekomy koszt może być nazwany opłatą za aktywację konta, prowizją, podatkiem lub opłatą weryfikacyjną. Mechanizm pozostaje ten sam - dostęp do obiecanych pieniędzy zostaje uzależniony od wcześniejszego przelewu. jeżeli poszkodowany go wykona, zamiast odzyskać wcześniejszą stratę, ponownie padnie ofiarą oszustwa i straci kolejne 2 200 zł.
Ryzyko w podobnych oszustwach może wykraczać poza utratę pieniędzy. Osoby podszywające się pod specjalistów od odzyskiwania środków mogą także żądać danych osobowych i bankowych pod pretekstem weryfikacji tożsamości. Uzyskane w ten sposób informacje mogą posłużyć do kolejnych nadużyć.
Nie każdą pułapkę da się rozpoznać po pierwszej wiadomości
W analizowanym przypadku oszustwo nie rozpoczęło się od żądania pieniędzy. Najpierw pojawił się kontakt z osobą przedstawiającą się jako inna ofiara, później grupa wsparcia, kontakt z rzekomym ekspertem, informacja o odnalezieniu środków, a dopiero na końcu platforma finansowa i prośba o wpłatę.
To właśnie dlatego recovery scam może być trudny do rozpoznania. Wiarygodność całej historii jest budowana stopniowo, a każdy kolejny etap ma sprawić, iż następna decyzja wydaje się naturalna.
Sygnałem ostrzegawczym powinna być przede wszystkim sytuacja, w której odzyskanie pieniędzy zostaje uzależnione od dodatkowej wpłaty. Podobnie należy traktować próby odizolowania użytkownika od rodziny, banku czy innych osób, które mogłyby niezależnie ocenić sytuację. W takim momencie warto przerwać kontakt i zweryfikować całą historię poza kanałem wskazanym przez osobę prowadzącą „proces odzyskiwania”.
Podsumowanie
Analizowany przypadek pokazuje, iż recovery scam może być znacznie bardziej rozbudowany niż samo żądanie kolejnej wpłaty. Oszuści budują cały scenariusz, który ma potwierdzać, iż pomoc jest realna. Wszystko prowadzi jednak do tego samego celu, jakim jest wykonanie kolejnego przelewu.
Najważniejszą ochroną pozostaje ostrożność wobec osób obiecujących odzyskanie utraconych pieniędzy. Technologia może jednak stanowić dodatkową barierę wtedy, gdy socjotechnika prowadzi użytkownika do fałszywej strony.
W analizowanym przypadku takim momentem było przesłanie przez oszusta linku do fałszywej platformy. o ile z takich wiadomości korzystamy na telefonie, dodatkową warstwą ochrony mogą być rozwiązania wykrywające złośliwe adresy URL. Jednym z nich jest Security Assistant For Mobile (SAFM). Po ustawieniu aplikacji jako domyślnej przeglądarki SAFM może weryfikować klikane linki i ostrzegać przed złośliwymi stronami identyfikowanymi przez PREBYTES SIRT.
Nie zastąpi to zdrowej ostrożności - szczególnie gdy atak przez długi czas opiera się wyłącznie na rozmowie i manipulacji. Może jednak dostarczyć dodatkowego sygnału ostrzegawczego dokładnie w momencie, w którym oszust próbuje przenieść nas z komunikatora na kontrolowaną przez siebie stronę.
🔍 Poznaj pełen zakres ochrony: Security Assistant for Mobile | Ochrona Twojego telefonu przed cyberzagrożeniami.
🛡️ Pobierz aplikację już teraz w Google Play: Security Assistant For Mobile












