
Sweekar ma być Tamagotchi na miarę 2026 roku. Takway liczy, iż sentyment do lat 90. – dodatkowo okraszony „inteligencją” płynącą od generatywnej AI – wystarczy, by skraść serce pokolenia obecnych trzydziestolatków.
Wszyscy urodzeni w latach 90. prawdopodobnie pamiętają Tamagotchi (albo ich podróbki lub klony) – elektroniczne zabawki w formie jajek z ciekłokrystalicznym ekranem, którymi trzeba było się opiekować, bo inaczej będą nieszczęśliwe. Ja sama bardzo ciepło wspominam swojego klona od Hasbro, który za cenę 70 zł w 2007 roku dał mi dziesiątki (o ile nie setki) godzin frajdy. Na osobach takich jak ja sukces rynkowy próbuje zbić startup Takway poprzez swój debiutancki produkt: Sweekar.
Sweekar to „współczesne Tamagotchi” od „Nintendo ery robotów i AI”
Zaprezentowany podczas targów CES 2026 Sweekar to w dużym uproszczeniu (przedstawianym przez sama firmę) Tamagotchi przeniesione do roku 2026. przez cały czas mamy do czynienia z kieszonkowym „zwierzakiem” w formie jajka z ekranem zamiast twarzy, przez cały czas trzeba go karmić, bawić się z nim i reagować na jego nastroje, ale tym razem całość napędza sztuczna inteligencja. Przedstawiciele Takway podczas rozmowy z mediami na targach nie ukrywają ambicji startupu – firma chce być „Nintendo ery robotów i AI”, a Sweekar ma być pierwszym krokiem w tym kierunku.
Sweekar startuje jako zamknięte jajko z dwudniowym okresem inkubacji. Dopiero później „wykluwa się” cyfrowy zwierzaczek, która przechodzi przez kolejne etapy życia: niemowlęcy, nastoletni i dorosły. Każdy z nich oznacza inne potrzeby i inne zachowania. W pierwszych dniach wymaga niemal ciągłej uwagi, później stopniowo staje się coraz bardziej samodzielny. Po osiągnięciu dorosłości potrafi zająć się sobą, wyruszać na wirtualne „wyprawy” i wracać z opowieściami o swoich przygodach.
Kluczową różnicą względem klasycznego Tamagotchi jest pamięć i personalizacja. Sweekar zapamiętuje głos właściciela, prowadzone z nim interakcje i drobne szczegóły, które mają wpływać na kształtującą się osobowość cyfrowego pupila. Producent deklaruje, iż urządzenie korzysta z połączenia modeli takich jak Google Gemini oraz ChatGPT, choć – jak zwykle w przypadku AI-zabawek – kwestie prywatności i przetwarzania danych pozostają w dużej mierze oparte na zapewnieniach firmy.
Co istotne, Sweekar próbuje rozwiązać jeden z największych „problemów” Tamagotchi, czyli śmierć zwierzaka z powodu zaniedbania. O ile na wczesnych etapach rozwoju przez cały czas da się go „uśmiercić” brakiem uwagi, o tyle po osiągnięciu 51. poziomu staje się on w praktyce nieśmiertelny i autonomiczny. Oczywiście pod warunkiem, iż nie rozładuje się bateria i nie zawiedzie sprzęt.
Sprzętowo Sweekar to coś więcej niż ekran i przyciski. Jajko potrafi wibrować, reagować na dotyk, a z czasem fizycznie „rośnie”, co ma wzmacniać poczucie obcowania z czymś więcej niż tylko cyfrową aplikacją. Do tego dochodzą wymienne obudowy, różne kolory (różowy, żółty, niebieski) oraz akcesoria i
„ubranka”, które – nietrudno się domyślić – mają dla Takway być źródłem przychodów i utrzymania przy sobie klienta choćby po zakupie głównego produktu.
Na razie Sweekar nie ma ustalonej ceny, ale relacja z targów CES wskazuje na przedział 100-150 dolarów. Urządzenie ma trafić na rynek za pośrednictwem platformy Kickstarter, co oznacza, iż na faktyczny debiut przyjdzie jeszcze poczekać.
Czy Sweekar rzeczywiście skradnie serca – i portfele – trzydziestolatków wychowanych na elektronicznych jajkach z lat 90.? Na to pytanie przyjdzie nam poczekać jeszcze kilka miesięcy. Jednak biorąc pod uwagę rosnący rynek elektronicznych kompanów dla dorosłych, który reprezentują już choćby Moflin czy Poketomo, Sweekar musi nie tylko udowodnić, iż potrafi zastąpić Tamagotchi, ale także udowodnić, iż robi to lepiej od konkurencji.








