
System kaucyjny podczas wakacji to doskonałe zwierciadło, w którym można zobaczyć wszystkie patologie, które generuje. Zbieranie butelek podczas wyjazdu w długi weekend napsuło mi krwi i ostatecznie wyjechałem z wypoczynku lżejszy o kilkanaście złotych.
System kaucyjny to patologia, o czym zresztą piszę od dawna. Konieczność obchodzenia się z butelkami jak z jajkiem, bony, które tracą ważność, zamiast gotówki, a do tego uzależnienie butelkomatów od godzin otwarcia sklepu, to największe bolączki, które znacząco utrudniły mój wyjazd wakacyjny, a wszystko dlatego, iż zachowałem się jak porządny konsument. Zapłaciłem za to własnymi pieniędzmi, ale po kolei, jak mówił kat do skazańców wchodzących po stopniach gilotyny.
Wybrałem się w zeszłym tygodniu na kilka dni w Tatry, żeby podładować akumulatory. Nie jestem człowiekiem gór, więc nie muszę zakładać obozów aklimatyzujących przed wejściem na Gubałówkę oraz nie chodzę w nocy po Tatrzańskim Parku Narodowym, bo tylko tak uniknę tłumu turystów, którzy znaleźli się dokładnie w tym samym miejscu, co ja. Wędruję sobie turystycznie, bez żadnego pośpiechu. Na sercu mam wytłoczony szacunek do tych szlaków, więc do plecaka biorę worek na odpady i to właśnie tam trafiały moje butelki. Trochę ich zużyłem, bo tydzień był upalny, oprócz mnie na wyjeździe była moja rodzina, więc pierwsza zgrzewka dwunastu butelek wody o pojemności 0,7 l poszła szybko.
Zbierałem te butelki, plus doszły kolejne i wtedy dotarło do mnie coś strasznego. Nie mam jak ich oddać. Dlaczego? Bo w sobotę 15 sierpnia wypadało święto, a niedziela była niehandlowa. I zostałem z butelkami jak Himilsbach z angielskim. Butelkomaty w Zakopanem i okolicach działają tylko w godzinach otwarcia sklepów, więc nie mogłem oddać moich opakowań i odzyskać zapłaconej kaucji. Dlaczego? Bo w taki dziwny sposób skonstruowano system, żeby konsument miał jak najtrudniej, bo nieoddane butelki, to zysk operatora. Oczywiście, Ministerstwo powie wam, iż pieniądze nieodebrane przez konsumentów mogą być wydane wyłącznie w obrębie systemu kaucyjnego, ale przecież nikt nie zabronił wydawać ich na promocję, wynagrodzenia, usługi prawne itd., czyli legalne sposoby na transfer środków.
Prosta odpowiedź: wszystkie środki z niezwróconych kaucji muszą być reinwestowane w system, budowę gospodarki obiegu zamkniętego i recykling odpadów, wszystko będzie rozliczone. https://t.co/0qSdGyq5om
— Paulina Hennig-Kloska (@hennigkloska) August 10, 2026System kaucyjny na urlopie to utrudnienie
Widziałem masę Polaków, którzy się dostosowali i zbierali opakowania, ale w sobotę i niedzielę stanęli przed takim samym problemem, jak ja. Mogli zabrać butelki z powrotem do miejsca zamieszkania albo wyrzucić je do kosza, żeby później mógł je ktoś wyciągnąć. Sam uznałem, iż nie mam miejsca w samochodzie na ich wożenie do Lublina, więc spakowałem je ładnie w worki na śmieci i zostawiłem właścicielowi pensjonatu, żeby ten je oddał, jak będzie oddawał swoje.

Zauważyłem, iż wszelkie wyjazdy to problem. Kupienie napoju na lotnisku – płacę kaucję, nie odzyskam jej, bo przecież nie będę woził przez cały wyjazd pustej butelki. Pociąg? Płacę kaucję w Warsie i nie mam możliwości jej odebrania ani w pociągu, ani na dworcach. Jestem cały czas stratny, bo ktoś wprowadził system, który nie uwzględnia tego, iż Polacy podróżują, iż sklepy wielkopowierzchniowe nie stoją co 100 metrów, iż bony z terminem ważności nie mają sensu.

I wiecie co jest ciekawe? Rozmowy o systemie kaucyjnym są uniwersalne. Będąc w górach słuchałem o doświadczeniach innych ludzi, w pociągach wielokrotnie komentowaliśmy z pasażerami absurdy butelek, a i w samolocie co nieco usłyszałem. Zwykli ludzie dostrzegają absurdy tego systemu, a politycy, którzy go nam ufundowali nie. I to jest najsmutniejsze, a nie moje kilkanaście złotych, które przepadło jak łzy na deszczu.
Czytaj także:









