Wygląda na to, iż Elon Musk przestał patrzeć wyłącznie w kierunku Marsa. Przez lata powtarzał, iż Księżyc to tylko strata czasu i iż liczy się jedynie Czerwona Planeta. Teraz nagle ogłasza, iż w mniej niż dekadę chce postawić na Srebrnym Globie miasto.
Mowa o samowystarczalnej bazie, która będzie pełniła funkcję gigantycznej fabryki sztucznej inteligencji.
Gwóźdź programu to kosmiczna katapulta. Rakiety odejdą w cień?
Najciekawszym pomysłem w tym całym zamieszaniu jest „Mass Driver”. To ogromna, wielokilometrowa wyrzutnia elektromagnetyczna, która dzięki niskiej grawitacji i brakowi atmosfery ma wystrzeliwać ładunki prosto na orbitę. Musk chce tam produkować autonomiczne moduły obliczeniowe, czyli w uproszczeniu: latające procesory AI.
Zamiast targać ciężkie satelity z Ziemi, fabryka na Księżycu ma wykorzystywać lokalny regolit do budowy jednostek, które po wystrzeleniu w kosmos łączą się w gigantyczną sieć. Musk nazywa to „czującym słońcem”. Chodzi o zewnętrzną, kosmiczną chmurę obliczeniową, która nie zajmuje miejsca na planecie i nie drenuje ziemskiej sieci energetycznej.
For those unaware, SpaceX has already shifted focus to building a self-growing city on the Moon, as we can potentially achieve that in less than 10 years, whereas Mars would take 20+ years.
The mission of SpaceX remains the same: extend consciousness and life as we know it to…
Przeniesienie serwerowni xAI w kosmos to przede wszystkim próba ucieczki przed ziemskimi limitami. Eksperci i byli menedżerowie firmy, na których powołuje się „NYT”, wskazują na potężne zalety energetyczne. Na Księżycu darmowa energia słoneczna jest dostępna niemal bez przerwy, a naturalny chłód pozwala na ekstremalne podkręcanie procesorów bez budowania skomplikowanych i drogich systemów chłodzenia wodnego.
Do tego dochodzi całkowity brak regulacji. W kosmosie nie ma urzędników, protestów mieszkańców przeciwko budowie centrów danych ani rygorystycznych norm środowiskowych, co pozwala budować klastry obliczeniowe o skali, która na Ziemi byłaby fizycznie i prawnie niemożliwa.
Sam Elon Musk w swoich ostatnich wpisach w mediach społecznościowych przyznał, iż Księżyc to w tej chwili najszybsza droga do „zabezpieczenia przyszłości cywilizacji”. To spora zmiana, bo – jak potwierdzają osoby znające kulisy firmy – przez lata Księżyc był traktowany jedynie jako zbędny przystanek.
Elon Musk przedstawia plan SpaceX / Źródło: X (@SpaceX)Za tymi wizjami stoi twardy interes i reorganizacja struktur xAI pod kątem wejścia na giełdę. Musk potrzebuje sukcesu „tu i teraz”, a nie za 20 lat na Marsie.
Czy to tylko kolejna obietnica bez pokrycia? Z terminami u Muska bywa różnie
O Marsie słuchamy od lat, a Czerwona Planeta wciąż pozostaje bezludna, co zresztą regularnie wytykają mu krytycy. Budowa fabryki w ekstremalnych warunkach to inżynieryjny koszmar.
Mimo to, determinacja miliardera wydaje się autentyczna, bo na Ziemi kończy mu się miejsce. Limity energii i zasobów sprawiają, iż ucieczka w kosmos może być dla niego jedynym sposobem na budowę AI o skali, o jakiej konkurencja może tylko marzyć. Dla Muska to wyścig o to, kto pierwszy stworzy „inteligencję pozaziemską” i zmonopolizuje nową gałąź gospodarki.
Tak czy inaczej, traktuję te wieści z przymrużeniem oka. jeżeli jednak okaże się to prawdą, będę musiał posypać głowę popiołem.
Źródło: The New York Times / Zdj. otwierające: SpaceX








