Wiele wskazuje na to, iż kolejna funkcja systemu Windows 11 nie przypadnie do gustu graczom. Mogą oni bowiem zacząć narzekać na mocne spadki wydajności. Wszystko po to, by oprogramowanie było bezpieczniejsze i odporniejsze na ataki.
Windows 11 już teraz nie brzmi jak raj dla graczy, a ma być jeszcze gorzej
Wszystko rozpocznie się 13 października, kiedy zadebiutuje aktualizacja wprowadzająca „Memory Integrity” na łamach wszystkich wersji systemu operacyjnego. Opcja będzie włączona domyślnie, nie musicie zatem nic robić. Na czym to polega? Rozwiązanie ma docelowo chronić oprogramowanie przed złośliwym oprogramowaniem, hakerom trudniej będzie aktywować zainfekowany kod.
Źródło zdjęcia: instalki.plDo tej pory funkcja wprowadzana była wyłącznie na niektórych odsłonach „jedenastki”, niedługo jej zasięg zostanie znacząco rozszerzony. Co jednak ciekawe, do obsługi wymagane są podzespoły o konkretnej mocy. Mowa przede wszystkim o procesorach Intel 8. generacji lub nowszej, AMD Zen 2 lub nowszy, Qualcomm Snapdragon 8180 lub nowszy. Do tego dochodzi co najmniej 8 GB pamięci RAM czy 64 GB SSD.
Brzmi to naprawdę dobrze, bo przecież nikt nie chce paść łupem cyberprzestępców. Jak jednak wynika z testów prowadzanych przez redakcję Tom’s Hardware, rozwiązanie może negatywnie wpłynąć na wydajność w grach. Mowa choćby o spadkach, które sięgają 15 procent. Szczególne poszkodowane będą osoby posiadające starsze i słabsze komputery, prawdopodobnie nowsze pecety lepiej sobie z tym wszystkim poradzą.
Jeśli jednak będzie narzekać na problemy, warto rozważyć tymczasową dezaktywację „Memory Integrity” na czas zabawy.
Źródło tekstu: Microsoft, Tom’s Hardware / Zdjęcie otwierające: unsplash.com (@windows)









