Wrzucają miliardy w AI i liczą na cud. „To przypomina wizytę w kasynie”

konto.spidersweb.pl 2 godzin temu

Szef Broadcomu ostrzega, iż część inwestorów lokujących pieniądze w sztuczną inteligencję przypomina hazardzistów. Jego zdaniem wielu z nich nie rozumie nawet, na czym polegają ich inwestycje.

Jeżeli masz ochotę zaryzykować dużą sumą pieniędzy, by otrzymać bliżej nieokreśloną szansę na dużą wygraną – albo po prostu znudziły ci się tradycyjne kasyna – zainwestuj w AI. Tak mówi Hock Tan, szef amerykańskiego Broadcomu, który porównał entuzjazm inwestorów wobec sztucznej inteligencji do hazardu. Jego zdaniem część osób lokujących pieniądze w tej branży nie rozumie nawet, na czym polegają ich inwestycje, a mimo to oczekuje spektakularnych zysków.

Szef Broadcomu ostrzega inwestorów

Hock Tan podzielił się swoimi spostrzeżeniami podczas poniedziałkowego wydarzenia w Singapurze. Jak relacjonuje Bloomberg, szef jednego z najważniejszych producentów układów scalonych zwrócił uwagę na niepewność towarzyszącą gwałtownemu rozwojowi rynku AI. Szczególnie krytycznie wypowiedział się o inwestorach, którzy stawiają na najbardziej zaawansowane modele sztucznej inteligencji, niekoniecznie rozumiejąc ich możliwości, ograniczenia i perspektywy biznesowe.

– Wielu inwestorów nie ma pojęcia, w co inwestuje – stwierdził Tan. Zwrócił uwagę, iż uczestnicy rynku potrafią przyjmować bardzo wygórowane założenia dotyczące przyszłości firm AI, a później przekonywać się, iż ich decyzje przypominały grę w kasynie.

Broadcom to amerykańska firma technologiczna projektująca m.in. układy scalone i komponenty wykorzystywane w centrach danych. Jej rozwiązania odgrywają istotną rolę w rozbudowie infrastruktury niezbędnej do obsługi usług sztucznej inteligencji. Tan obserwuje więc rozwój rynku z perspektywy przedsiębiorstwa dostarczającego elementy potrzebne do budowy infrastruktury AI, a nie wyłącznie z punktu widzenia giełdowych inwestorów.

OpenAI zarabia miliardy, ale przez cały czas nie wychodzi na prostą

Jednym z problemów, na które zwrócił uwagę Tan, jest brak pewności, czy rozwój generatywnej sztucznej inteligencji przełoży się na trwałą rentowność. Twórcy zaawansowanych modeli muszą ponosić ogromne wydatki na trenowanie systemów, zakup układów scalonych i utrzymanie centrów danych. Przychody rosną, ale nie przesądzają jeszcze o tym, czy firmy będą w stanie zarabiać więcej, niż wydają.

Przykładem jest OpenAI, firma odpowiedzialna za ChatGPT. Według informacji przytoczonych przez Bloomberga jej roczne przychody liczone w ujęciu annualizowanym zbliżyły się we wrześniu 2026 r. do 50 mld dolarów. Wskaźnik ten odzwierciedla tempo przychodów osiągane w danym okresie, przeliczone na cały rok, a niekoniecznie kwotę faktycznie uzyskaną w ciągu ostatnich 12 miesięcy.

Dla Tana taki wynik świadczy o dużym potencjale komercyjnym zaawansowanych modeli generatywnej AI. Nie jest jednak dowodem na to, iż ich twórcy znaleźli już sposób na osiąganie długoterminowych zysków.

– Na razie firma przez cały czas traci pieniądze, ponieważ dużo wydaje na trenowanie modeli – powiedział szef Broadcomu. Jak zaznaczył, rosnące przychody pokazują przede wszystkim, iż istnieje duży potencjał wzrostu sprzedaży usług opartych na najbardziej zaawansowanych modelach generatywnej sztucznej inteligencji.

Problem dotyczy nie tylko OpenAI. Cała branża musi udowodnić, iż ogromne nakłady na rozwój technologii będą przynosić odpowiednio wysokie przychody. Samo zainteresowanie użytkowników, liczba zapytań kierowanych do modeli czy szybki wzrost sprzedaży usług nie wystarczą, jeżeli koszty ich obsługi i dalszego rozwoju pozostaną zbyt wysokie.

Firmy wydają pieniądze na AI bez jasnego celu?

Tan zwrócił uwagę również na przedsiębiorstwa wdrażające sztuczną inteligencję. Jego zdaniem część klientów wydaje pieniądze na korzystanie z modeli, eksperymentując z ich możliwościami, ale nie uzyskując w zamian proporcjonalnych korzyści biznesowych.

Szef Broadcomu porównał takie zachowanie do wizyty w salonie gier wideo. Dziecko dostaje od rodziców 10 dolarów w żetonach, wydaje je w ciągu kilku minut i wychodzi bez żadnej nowej wiedzy. Według Tana podobnie mogą postępować dziś firmy, które zużywają zasoby modeli AI, nie potrafiąc wskazać konkretnych korzyści wynikających z ich wykorzystania.

Wypowiedź zwraca uwagę na problem, który wykracza poza sam rynek finansowy. Rozwój sztucznej inteligencji wymaga nie tylko budowy coraz większych modeli i wydajniejszej infrastruktury, ale także znalezienia zastosowań, za które klienci będą gotowi regularnie płacić. jeżeli przedsiębiorstwa nie dostrzegą wymiernych korzyści z wdrażania AI, mogą ograniczyć wydatki, a to odbije się również na dostawcach technologii.

Tan wskazał ponadto na dostępność kapitału jako potencjalne ograniczenie dalszego wzrostu branży. Rozbudowa centrów danych i zakup specjalistycznych procesorów wymagają finansowania na ogromną skalę. o ile inwestorzy zaczną ostrożniej podchodzić do kolejnych projektów, nie wszystkie przedsięwzięcia będą mogły liczyć na środki niezbędne do realizacji ambitnych planów.

Wypowiedź szefa Broadcomu zbiegła się w czasie rosnącej niepewności wokół inwestycji w infrastrukturę sztucznej inteligencji. Jednym z sygnałów ostrożniejszego podejścia rynku było wycofanie przez australijską firmę centrów danych Firmus Grid planowanej oferty publicznej o wartości 5,5 mld dolarów. Przedsiębiorstwo wspierane przez Nvidię zrezygnowało z planu debiutu w poprzednim tygodniu, co zwróciło uwagę na trudności z pozyskiwaniem kapitału przy wycenach opartych na oczekiwanych przyszłych przychodach.

Niepokój inwestorów dotyczy również producentów podzespołów. We wtorek akcje Samsunga i SK Hynix, dwóch największych producentów pamięci na świecie, spadały podczas sesji w Seulu odpowiednio o maksymalnie 8,8 proc. i 9,4 proc. Główny indeks południowokoreańskiej giełdy Kospi tracił w tym samym czasie choćby 7 proc. Zniżki objęły także inne spółki technologiczne, w tym producentów układów scalonych.

Jak opisał „Financial Times”, na nastroje na rynku wpływały nie tylko obawy dotyczące skali wydatków na AI i przyszłej rentowności inwestycji, ale także rosnąca konkurencja ze strony chińskich producentów pamięci. Wśród czynników niepewności znalazły się doniesienia o postępach chińskiej firmy CXMT w pracach nad nową architekturą pamięci DRAM, nad którą pracują również Samsung i SK Hynix.

Idź do oryginalnego materiału