
Mark Zuckerberg chciał zaniechać części badań społecznymi skutkami działania serwisów społecznościowych Mety. Jego głównym argumentem było… „Apple nie skanuje zawartości iCloud i iMessage, więc my też nie powinniśmy”.
Mark Zuckerberg rozważał ograniczenie, a choćby porzucenie części badań nad społecznymi skutkami działania platform Mety – wynika z wewnętrznych e-maili ujawnionych w ramach postępowania sądowego w Stanach Zjednoczonych. Szef koncernu miał obawiać się, iż im więcej firma wie o potencjalnych szkodach, tym łatwiej staje się celem regulatorów i prokuratorów.
Meta myślała o wycofaniu się z analiz skutków społecznych. Bo badania szkodzą firmie
Chodzi o wiadomość z września 2021 r., wysłaną przez Marka Zuckerberga do ścisłego kierownictwa Mety, w tym do ówczesnej dyrektor operacyjnej Sheryl Sandberg i szefa globalnych relacji rządowych Nicka Clegga. E-mail powstał dzień po publikacji głośnych materiałów „The Wall Street Journal”, opartych na dokumentach dostarczonych przez sygnalistkę Frances Haugen. Wynikało z nich m.in., iż wewnętrzne analizy firmy wskazywały, iż Instagram pogarsza samopoczucie części nastoletnich użytkowniczek, szczególnie w obszarze postrzegania własnego ciała.
Korespondencja została odtajniona w ramach pozwu wniesionego przez prokuratora generalnego stanu Nowy Meksyk, który zarzuca Mecie, iż firma wprowadzała w błąd opinię publiczną, przedstawiając swoje usługi jako bezpieczne dla nastolatków, mimo posiadania dowodów na szkodliwe mechanizmy projektowe.
Jak przekazuje The Verge, w odtajnionym mailu Zuckerberg pisał, iż „ostatnie wydarzenia skłoniły go do zastanowienia się, czy Meta powinna zmienić podejście do badań i analiz dotyczących kwestii społecznych”. Jego zdaniem konkurenci radzą sobie z presją opinii publicznej, ponieważ prowadzą znacznie mniej proaktywnych badań nad potencjalnymi szkodami.
Jako przykład wskazał Apple’a. Według Zuckerberga firma z Cupertino nie bierze na siebie odpowiedzialności za analizowanie zachowań użytkowników na taką skalę jak Meta, dzięki czemu nie tworzy „armii zespołów i raportów”, które później mogą stać się źródłem krytyki. „To zaskakująco dobrze się dla nich sprawdza” – oceniał.
„Na przykład Apple nie wydaje się zajmować się żadną z tych kwestii. O ile mi wiadomo, nie zatrudniają nikogo do sprawdzania lub moderowania treści, a choćby nie mają funkcji zgłaszania nieodpowiednich treści w iMessage. Przyjęli podejście, iż to użytkownicy są odpowiedzialni za to, co robią na platformie, a ponieważ Apple nie bierze na siebie tej odpowiedzialności, nie stworzyli zespołu ani nie przeprowadzili wielu badań analizujących zalety i wady takiego podejścia” – pisał Mark Zuckerberg w mailu do kierownictwa Mety.
Jednocześnie szef koncernu zauważył paradoks: Meta jest krytykowana m.in. za wysoką liczbę zgłoszeń materiałów związanych z wykorzystywaniem seksualnym dzieci, ale właśnie dlatego, iż aktywnie je raportuje. Gdy Apple zaproponował rozwiązania do wykrywania takich treści w iCloud, spotkało się to z ostrą reakcją obrońców prywatności i zaniechania dalszych prac – co, w opinii Zuckerberga, mogło zniechęcić konkurentów do podobnych inicjatyw.
Meta w oficjalnym komunikacie dla The Verge podkreśla, iż przez cały czas prowadzi „transparentne, wiodące w branży badania” i wykorzystuje ich wyniki do wprowadzania zmian, takich jak konta dla nastolatków z dodatkowymi zabezpieczeniami czy narzędzia kontroli rodzicielskiej.
Nie wszyscy dali Zuckerbergowi łapki w górę
Wewnątrz firmy nie wszyscy podzielali jednak rozważania Zuckerberga. Część menedżerów argumentowała, iż rezygnacja z badań byłaby nieodpowiedzialna, a lepszym rozwiązaniem jest ograniczenie dostępu do najbardziej wrażliwych analiz lub centralizacja zespołów badawczych. Rozważano choćby najbardziej radykalny scenariusz – likwidację niektórych zespołów i zlecanie badań na zewnątrz – ale ostatecznie zdecydowano się na łagodniejsze zmiany organizacyjne.
To, co stało się później z badaniami i z podejściem Mety wobec zbieranych przez siebie danych oraz dokonywanych badań dowiemy się prawdopodobnie w nadchodzących tygodniach. Wstępne oświadczenia w sprawie w Nowym Meksyku mają się rozpocząć w przyszłym tygodniu. Jednak prawdopodobnie Meta będzie trzymać się jednej i tej samej linii obrony – robiliśmy wszystko co się dało, ogranicza nas prawo i konkurencja.
Więcej na temat Mety:
- Ścieki na Facebooku to nie problem, a plan. Zuckerberg oszalał
- WhatsApp nie będzie już taki sam. Zapłacisz za święty spokój
- Instagram uzależnia twoje dziecko w bardzo perfidny sposób. Wyciekły dokumenty








