
Czy na dwóch metrach kwadratowych można zmieścić centrum masażu, SPA i salę koncertową jednocześnie? Przekonałem się, iż jak najbardziej, a doświadczenia są zdecydowanie nie do zapomnienia.
Niepozorne drzwi w jednym z nowych budynków w okolicach centrum Wrocławia. Wprowadzam otrzymany wcześniej kod na specjalnej klawiaturze i wchodzę do pomieszczenia, które każdy zapracowany i zmęczony człowiek mógłby uznać za spełnienie marzeń.
Wzdłuż obu ścian stoją w rzędach najlepsze i najbardziej zaawansowane fotele do masażu, jakie są dostępne na rynku. Nic w tym dziwnego – w końcu drzwi, przez które przeszedłem, prowadzą do wrocławskiego R-ShowRoomu, czyli półautonomicznego salonu Rest Lords.
Wewnątrz, poza mną, nie ma nikogo. Przynajmniej fizycznie, bo na każde moje pytania dotyczące dowolnego fotela jest w stanie odpowiedzieć ekspertka, która zdalnie łączy się z salonem. Tych, póki co, jednak nie mam – doskonale wiem, po co przyszedłem.
Mijam więc większość stojących pod ścianami foteli, w tym testowany przeze mnie nie tak dawno temu Bodyfriend Davinci – za którym do dziś tęsknię – i zmierzam do mojego faktycznego celu podróży. Czyli do Bodyfriend Quantum Beauty Capsule, który wyróżnia się wyglądem już z daleka – choćby na tle tak wybitnego towarzystwa.
Bodyfriend Quantum Beauty Capsule wyróżnia przede wszystkim odważne podejście do projektowania foteli masujących. Futurystyczny design przyciąga uwagę, ale nie chodzi tu wyłącznie o wygląd. Marka świadomie przełamuje utarte schematy i pokazuje, iż fotel masujący może być czymś znacznie więcej niż urządzeniem do odpoczynku. Za tym podejściem stoi filozofia „We move”, w której ruch odgrywa istotną rolę w codziennym dbaniu o ciało. Bodyfriend konsekwentnie rozwija swoje technologie, kierując się ambitną misją wydłużenia życia człowieka w dobrym zdrowiu o 10 lat. Quantum Beauty Capsule doskonale odzwierciedla ten sposób myślenia. Pokazuje, jak marka zmienia podejście do masażu i wyznacza nowe kierunki rozwoju foteli masujących – Paweł Majer, ekspert rynku foteli masujących, założyciel i prezes Rest Lords.
Z tego fotela nie chce się wstawać.

Jeśli do tej pory mieliście jakiekolwiek doświadczenie z fotelami masującymi – możecie o nim zapomnieć. Bodyfriend Quantum Beauty Capsule już od absolutnie pierwszego kontaktu pokazuje, iż jest czymś więcej.
Nie ma znaczenia, czy patrzymy na całość, czy na najdrobniejsze detale – jeszcze przed zajęciem miejsca w środku czujemy, iż wybraliśmy opcję najbardziej dopracowaną i najbardziej luksusową. Każda powierzchnia, której dotkniemy, jest fantastyczna w dotyku. Każda zaprojektowana linia – albo czemuś służy, albo po prostu robi świetne wrażenie i sprawia, iż będziemy chcieli ustawić Bodyfriend Quantum Beauty Capsule w widocznym miejscu naszego domu.

A po zajęciu miejsca w środku gwałtownie zorientujemy się, iż to, co wybraliśmy, to coś więcej niż po prostu fotel do masażu.
Witamy w pierwszej klasie.

Nie zwlekając przesadnie, jak najszybciej zajmuję miejsce wewnątrz fotela. Pierwsze wrażenie – choćby bez uruchamiania urządzenia jest tutaj niesamowicie przyjemnie i wygodnie. Miękkie materiały, świetna jakość wykończenia, wyprofilowanie całości – wszystko to sprawia, iż nie czujemy się tutaj choćby jak w najbardziej luksusowym samochodzie. Myśli porównawcze pędzą raczej w kierunku prywatnych odrzutowców czy salonów SPA dla najbardziej wymagających.

Skojarzenia z motoryzacją z najwyższej półki gwałtownie jednak wracają. Po lewej i prawej stronie mamy czytelnie opisane przyciski do sterowania wybranymi funkcjami, w tym ogrzewaniem naszego fotela czy odtwarzaniem muzyki.
To, co jednak interesuje mnie w tym momencie najbardziej, to ukryty pod specjalną klapką przycisk uruchamiający fotel. Wciskam go i ekran przed moimi oczami – na regulowanym wysięgniku – ożywa.

To, co przy tej okazji na chwilę zaprząta moje myśli, to obserwacja na temat tego, jak po raz kolejny przemyślano tutaj każdy detal. Panel sterowania nie tylko ma bardzo szeroki zakres regulacji, ale też zadbano o to, żeby nie było widać żadnych wychodzących z niego przewodów. Całość jest idealnie zabudowana, dzięki czemu jest i zdecydowanie bardziej estetycznie, i nie ma szansy, iż o cokolwiek zawadzimy.
Dodatkowo – jeżeli wsiadamy do Bodyfriend Quantum Beauty Capsule z telefonem, to też nie musimy myśleć o ładowarkach i przewodach. W prawej części fotela ulokowano specjalną przegródkę, w której możemy naładować telefon – w tym i bezprzewodowo.

Przed sprawdzeniem trybów masażu rozglądam się jeszcze po wnętrzu fotela, w którym spędzę najbliższą godzinę. Dyskretne logo Bang & Olufsen sugeruje mi, iż nie tylko ciało zazna tutaj odpoczynku.

Podobnie zresztą jak wysunięta nad głowę lampa LED do terapii czerwonym światłem, którą natychmiast ustawiam w pozycji wysuniętej.

Po krótkim dodatkowym „zwiedzaniu” układam się wygodnie w fotelu, zanurzając w miękkich poduszkach pokrytych naturalną skórą, ustawiam stopy na adekwatnych miejscach i wsuwam lewą rękę na zabudowany podłokietnik. Już jest niesamowicie wygodnie, ale to oczywiście nie koniec – prawą ręką sięgam do ekranu, żeby sprawdzić, co Bodyfriend Quantum Beauty Capsule naprawdę potrafi.
Odpowiedź jest prosta: wszystko

Szybko okazuje się, iż godzina na poznanie wszystkich możliwości tego fotela masującego to zdecydowanie zbyt mało. Mógłbym go pewnie testować miesiącami i cały czas odkrywać coś nowego.
Przede wszystkim – do wyboru mamy aż 52 gotowe programy automatyczne, 7 technik masażu i 5 poziomów intensywności. Ogrom parametrów możemy też niezależnie modyfikować, wliczając w to choćby fakt, które części naszego ciała mają być dodatkowo ogrzewane i z jaką intensywnością. Podejrzewam, iż choćby samo przeklikanie się przez te opcje pochłonęłoby większość czasu, jaki miałem na miejscu.

Nie jest to jednak żadnym problemem, bo jeżeli chcemy po prostu zacząć korzystać z Bodyfriend Quantum Beauty Capsule, zajmie nam to pojedyncze minuty albo choćby mniej. Po uruchomieniu fotel automatycznie, w kilka chwil, przeskanuje naszą sylwetkę i dopasuje do niej najważniejsze ustawienia.
Po prostu siadamy, klikamy i już wszystko jest przygotowane idealnie na wymiar. jeżeli chcemy – możemy wprowadzić trochę bardziej ręczne poprawki. Ja nie musiałem tego robić – system poradził sobie ze mną idealnie.

Z wyborem automatycznego programu masażu też nie będziemy mieć najmniejszych problemów. Tak, opcji jest sporo, ale większość z nich jest albo idealnie czytelnie opisana, albo… po prostu aż kusi, żeby ich spróbować.
Nie ma przy tym większego znaczenia, czy szukamy czegoś po całym dniu siedzenia przed komputerem w biurze, po stresującym tygodniu w pracy czy np. szykujemy się do ważnego wydarzenia sportowego i mamy za sobą tygodnie trudnych treningów. Dla każdej z tych potrzeb znajdzie się program masażu, który kilkoma kliknięciami możemy błyskawicznie dopasować idealnie pod siebie.
Zakup fotela masującego powinien rozważyć każdy, kto chce świadomie zadbać o swoje samopoczucie i regularny odpoczynek. Masaż warto traktować jako jeden z elementów zdrowego stylu życia, obok aktywności fizycznej, zbilansowanej diety, odpowiedniej ilości snu i profilaktyki zdrowotnej. Własny fotel masujący może być doskonałym uzupełnieniem tych codziennych nawyków, a jego największą zaletą jest możliwość korzystania z masażu we własnym domu, zawsze wtedy, gdy mamy na to ochotę – Paweł Majer, ekspert rynku foteli masujących, założyciel i prezes Rest Lords.
Klikamy „Start” i… odpływamy

I nie jest to żadna przesada – po prostu inaczej nie da się tego opisać. 80 poduszek powietrznych dba o to, żeby każdy element naszego ciała był idealnie otulony. Kule masujące z wbudowanym ogrzewaniem rozluźniają mięśnie, o których istnieniu – nie mówiąc już o spięciu – nie mieliśmy pojęcia. Podgrzewane rolki masują nam stopy, podczas gdy całe nogi są nie tylko masowane, ale i rozciągane zupełnie niezależnie od siebie, w ruchu, który przypomina ten wykonywany w trakcie pedałowania na rowerze.
W przypadku Bodyfriend Quantum Beauty Capsule trudno wskazać jedną najważniejszą funkcję czy innowację. Wyróżniłbym jednak trzy rozwiązania, które szczególnie wpływają na komfort i jakość odpoczynku.
Pierwszym jest autorska technologia Rovo Mode, która dzięki niezależnej pracy masażerów nóg umożliwia masaż w ruchu oraz wyjątkowe rozciąganie asymetryczne. Drugim jest system nagłośnienia Bang & Olufsen oraz specjalnie przygotowane nagrania koncertowe Bodyfriend, które powstały z udziałem austriackiej orkiestry symfonicznej Bruckner Orchester Linz. Wysokiej jakości dźwięk pozwala jeszcze bardziej zanurzyć się w relaksie i oderwać od codziennych obowiązków.
Trzecim elementem jest moduł Light Care, wykorzystujący czerwone światło LED do pielęgnacji skóry twarzy i głowy. Obecność takiego rozwiązania w fotelu masującym może zaskakiwać, ale pokazuje, jak innowacyjnie Bodyfriend podchodzi do rozwoju swoich produktów. Każde z tych rozwiązań oferuje inne korzyści, a razem sprawiają, iż korzystanie z fotela staje się wyjątkowym, wielozmysłowym doświadczeniem – Paweł Majer, ekspert rynku foteli masujących, założyciel i prezes Rest Lords.

Wystarczyło kilka pierwszych minut, żebym nie tylko poczuł się naprawdę odprężony. Po tych kilku chwilach wiedziałem, iż ten fotel absolutnie chciałbym kiedyś zobaczyć u siebie w salonie. Tym bardziej, iż ma on jedną niemal magiczną zdolność.
Świat zewnętrzny? Nie istnieje.

Już sama konstrukcja fotela sprawia, iż jesteśmy zaskakująco skutecznie izolowani od świata dookoła nas. Uruchomienie masażu dodatkowo wzmacnia to poczucie separacji, jakże przydatne przy próbach zrelaksowania się.
Bodyfriend Quantum Beauty Capsule dopełnia jednak to wszystko dwoma rzeczami. Po pierwsze – system dźwiękowy Bang & Olufsen nie tylko kusi znanym logo. On po prostu gra przepięknie, otulając nas dodatkowo albo specjalnie wyselekcjonowaną muzyką zapisaną w pamięci urządzenia, albo tym, co włączymy z naszego telefonu.
Określenia „fotel do masażu” i „fotel masujący” wciąż są jak najbardziej aktualne, ponieważ masaż pozostaje podstawową funkcją tych urządzeń. Jednocześnie na rynku pojawiają się określenia takie jak „wellbeing chair”, które pokazują, jak szeroko rozwijają się ich możliwości. Niezależnie jednak od nazewnictwa zarówno Bodyfriend, jak i my w Rest Lords wychodzimy z założenia, iż najważniejsze jest dobre samopoczucie użytkownika. Masaż pozostaje podstawą, ale równie istotne jest całe doświadczenie korzystania z fotela: jego komfort, design, jakość wykonania i atmosfera, jaką tworzy. Nie chodzi przecież o to, żeby fotel miał jak najwięcej funkcji, ale o to, żebyśmy naprawdę lubili spędzać w nim czas – Paweł Majer, ekspert rynku foteli masujących, założyciel i prezes Rest Lords.

Nie ma przy tym znaczenia, czy ustawimy wysoki czy niski poziom głośności. Dźwięk jest zawsze klarowny, pełny, precyzyjny i – przede wszystkim – obejmujący nas. Czyli dokładnie taki, jakiego oczekiwalibyśmy w chwilach relaksu.
Tempo rozwoju tej branży robi wrażenie choćby na mnie, choć fotelami masującymi zajmuję się od wielu lat. Jeszcze niedawno największe emocje budziły kolejne udoskonalenia systemów masażu, a dziś coraz większe znaczenie zyskują sztuczna inteligencja, integracja z ekosystemem inteligentnego domu czy rozwiązania angażujące kolejne zmysły. Muzyka, zapach, efekty wizualne, a choćby możliwość odczuwania dźwięku całym ciałem mogą wzbogacać masaż o zupełnie nowe doznania – Paweł Majer, ekspert rynku foteli masujących, założyciel i prezes Rest Lords.
Co ciekawe, jeżeli chcemy posłuchać muzyki, ale nie planujemy siedzieć w fotelu – jak najbardziej możemy aktywować tryb, w którym Bodyfriend Quantum Beauty Capsule będzie pełnił rolę… domowego zestawu audio.

Po drugie – o ile nie miałem jak sprawdzić, jak długoterminowo faktycznie zadziała terapia czerwonym światłem, tak już samo poczucie dodatkowego zabudowania od góry znacząco poprawiało komfort, a dodatkowe oświetlenie robiło wspaniały klimat. Z drugiej strony jeżeli Bodyfriend dodaje coś do swoich foteli, to dlatego, iż ma to sens i działa. Więc to, co zaobserwowałem podczas tej krótkiej przygody, można po prostu uznać za… dodatkowe plusy.
O Bodyfriend Quantum Beauty Capsule mógłbym jeszcze opowiadać długo.

O tym, jak świetny jest tryb nieważkości. O tym, jak masaż dla każdej części ciała można ustawić tak, jak tylko sobie wymarzymy. O tym, jak precyzyjne są wszystkie punkty masujące, dając nam wrażenie, jakby precyzyjnie, rękoma, masował nas człowiek. O tym, jak sprytnie działa platforma, która odsuwa fotel od ściany w trakcie pracy. O tym, jak choćby podstawowe programy zapewniły mi relaks, który nie opuszczał mnie do końca stresującego i zabieganego dnia. O tym, iż moje zmęczone jazdą na rowerze nogi w końcu zaznały ukojenia i trening następnego dnia był chyba najlepszy ze wszystkich w ostatnich miesiącach.
Ta lista mogłaby być naprawdę długa.

Ale to, co w ciągu tej krótkiej wizyty najbardziej zapadło mi w pamięć, to właśnie to, jak Bodyfriend Quantum Beauty Capsule wykorzystuje wszystkie te zaawansowane technologie w jednym, konkretnym celu – zapewnieniu nam relaksu na najwyższym możliwym poziomie.
Minuta w takim fotelu i zapominamy o wszystkim, co dzieje się dookoła. Jesteśmy tylko my, wybrana przez nas muzyka i masaż – i to dokładnie taki, jakiego sobie zażyczymy.
Bodyfriend doskonale pokazuje, jak daleko można przesuwać granice możliwości foteli masujących. Quantum Beauty Capsule jest tego świetnym przykładem, ale czy nazwałbym go ostatecznym fotelem? Zdecydowanie nie. To, co dziś wydaje się szczytem możliwości, jutro może stać się standardem. Zresztą przygotowujemy się już do wprowadzenia na polski rynek kolejnego wyjątkowego modelu Bodyfriend i jestem przekonany, iż niejeden miłośnik nowoczesnych technologii będzie naprawdę zaskoczony. Jest na co czekać! – Paweł Majer, ekspert rynku foteli masujących, założyciel i prezes Rest Lords.






