Rynek pamięci przeszedł w ostatnim czasie poważne zmiany, które odczuwalne są we wszystkich sektorach elektroniki; od prostych urządzeń konsumenckich, po zaawansowany sprzęt profesjonalny. By uzyskać więcej informacji na temat stanu obecnego, jak i prognoz na przyszłość, sięgnęliśmy do źródła tj. do jednego z największych producentów pamięci na świecie. Na nasze pytania odpowiada Maciej Kamiński, Dyrektor Dywizji Memory w Samsung Electronics na Polskę i CEE.
Krzysztof Bogacki (IT Reseller): Na rynku pamięci widzimy w tej chwili wyraźne przesunięcie w stronę obsługi potrzeb hyperscalerów, a jednoczesne odchodzenie od rynku konsumenckiego. Jaka jest przyczyna tego trendu?
Maciej Kamiński (Samsung Electronics Polska): Z perspektywy producentów, zwłaszcza tych kompleksowych, którzy tworzą własny krzem (projektują i rozwijają własne układy scalone – przyp.), a potem go obrabiają, konfekcjonują i tworzą własne produkty, dużo bardziej opłacalna jest dzisiaj praca z dużymi firmami. Mam tu na myśli gigantów pozyskujących dyski serwerowe i pamięci pod aplikacje szeroko rozumianej sztucznej inteligencji. To jest bardzo silny trend, który popycha całą branżę, bo – co nie jest tajemnicą – tam są globalnie po prostu duże pieniądze.
Wspomniałeś o dużych graczach i przesunięciu priorytetów na AI. Czy to oznacza, iż będziemy świadkami przetasowań na rynku i niektórzy producenci po prostu z niego znikną?
Zdecydowanie tak. Widzimy już takie przykłady w naszym regionie. Weźmy pod uwagę firmę przesunąć swoją produkcję oraz zasoby do systemów AI.
Musimy pamiętać, iż część vendorów nie produkowała własnych wafli krzemowych i nie miała kompetencji do tworzenia własnych chipów. Pozyskiwali je od firm, które takie komponenty sprzedają. Dzisiaj ci gracze mogą po prostu nie mieć dostępu do produktów w dobrych cenach, co drastycznie utrudni im produkcję własnych dysków SSD czy pamięci RAM. W konsekwencji mogą być zmuszeni do wyjścia z rynku albo ograniczenia swojej obecności na nim. To jest właśnie ten drugi, wyraźny trend, którego można się spodziewać w najbliższym roku.
Samsung ma w tym względzie dość unikatową pozycję, bo wasze produkty z obszaru pamięci to adekwatnie w 100% wasz produkt: od kości pamięci, po kontrolery. Czy w związku z tą unikatową kontrolą nad całym procesem produkcji, spodziewasz się, iż ten rok oddzieli Samsung od konkurencji? Będziecie grać na wzrosty przychodów, czy raczej skupicie się na utrzymaniu ciągłości i wsparciu partnerów?
Kluczowa jest tu dla nas lokalna sytuacja, czyli dostęp do polskich dystrybutorów i naszych partnerów retailowych. Zależy nam na utrzymaniu pozycji we wspólnych projektach. Zasadnicze pytanie brzmi, jaką drogą będzie podążała nasza konkurencja. Czy wybiorą wyłącznie drogę podwyżek i najwyższej rentowności?
My chcemy wziąć odpowiedzialność za utrzymanie szerokiego kanału. Musimy naszą obecność tam zaznaczać całą ofertą i jej przystępnością. Spodziewam się, iż będziemy działali przede wszystkim z jedną misją: chcemy być dostępni. Oczywiście, w obliczu otoczenia konkurencyjnego będziemy musieli wprowadzać korekty cenowe. Długofalowo będziemy mieć do czynienia ze spadkiem rynku pod względem ilościowym, ale niekoniecznie wartościowym. Pamięci będzie kupowało się mniej i będą one droższe. To uboczny skutek zmiany toru i nacisku na AI.
Mówi się często o dwuletnich cyklach na rynku pamięci. Kiedyś, wychodząc z nadprodukcji, rynek sprawił, iż nośniki kosztowały dosłownie grosze, i ten proces odbudowy zajął właśnie około dwóch lat. Teraz mamy jednak boom na AI, który – jak wielu twierdzi – gwałtownie się nie skończy, bo będziemy budować coraz więcej centrów danych. Czy ten nowy trend wydłuży ten cykl i zmusi producentów do zwiększenia podaży?
Jeśli przyjmiemy założenie, iż sztuczna inteligencja jest tym, czym kiedyś było masowe wejście internetu, to mówimy o nowej rzeczywistości i usługach AI dla wszystkich. To mogłoby zapewnić długofalowy wzrost konsumpcji pamięci i zmienić globalny model redystrybucji, transformując branżę pamięci na lata. Za tą tezą stoi fakt, iż AI będzie się dalej rozwijać, specjalizować, wejdzie w różne gałęzie przemysłu i gospodarkę, dając rynkowi paliwo na długie lata.
Trzeba jednak pamiętać o niedawnej przeszłości. Żeby wyjść z ogromnej nadprodukcji, rynek musiał wyhamować. Branża przez ostatnie lata notowała straty. Te trzeba najpierw skompensować i zacząć generować stabilne zyski, aby kolejne inwestycje miały szansę oprzeć się na solidnych podstawach ekonomicznych. Producenci muszą wpierw poradzić sobie z sytuacją, z której właśnie wyszliśmy – czyli ujemnych marż – następnie skompensować to obecnym rosnącym zapotrzebowaniem, a dopiero potem przemyśleć, jak skalować moce produkcyjne.

Zwiększanie podaży to też ogromne wyzwanie infrastrukturalne. Postawienie nowych fabryk to kolosalny koszt. Biorąc pod uwagę naciski geopolityczne, choćby amerykańskie na budowanie fabryk na terenie USA, uruchomienie takich zakładów to kwestia lat.
Fabrykę projektuje się i buduje dzisiaj szybko, ale uruchamia się ją stosunkowo długo. Od decyzji do pełnego uruchomienia efektywnej fabryki muszą minąć co najmniej 4 do 5 lat. Samo postawienie budynku to nie problem; trzeba zestroić wszystkie procesy, przeszkolić personel, by móc wytwarzać najbardziej potrzebne produkty, których ilość i jakość spełni oczekiwania rynku. Na samym końcu trzeba oczywiście zagwarantować zdrowy rachunek ekonomiczny, który będzie zależny od realnego zapotrzebowania na pamięć w przyszłości, bo to właśnie te przyszłe zamówienia będą odzwierciedleniem pełnego sukcesu firm z naszej branży. Mając na uwadze, jak gwałtownie zmienia się dziś zapotrzebowanie na AI jestem przekonany, iż dla producentów przyszłość to jeszcze większe wyzwanie planistyczne niż nam dziś wydaje.
Zejdźmy z tego makroekonomicznego spojrzenia na lokalny, polski rynek. Co doradziłbyś firmom, które w Polsce produkują i składają własne komputery i laptopy? Mają czekać na spadek cen, czy działać tu i teraz, nie oglądając się na wysokie koszty, bo trudno przewidzieć najbliższy rok?
Spoglądając wstecz uważam, iż pamięci w przeszłości były po prostu za tanie w stosunku środków zainwestowanych przez vendorów w ich wyprodukowanie. Przechodzenie na nowe technologie, kolejne generacje PCI Express 3, 4 i 5, wiązało się z potężnymi nakładami na badania i rozwój. Fakt, iż było tanio, wynikało z nadprodukcji niż z rzeczywistej wartości tych produktów.
Dzisiaj jesteśmy w momencie, w którym jest drożej i – mówiąc wprost – będzie drożej. Przez wiele kwartałów jedyną kompetencją na rynku przy budowie laptopów czy systemów IT, tworzonych w oparciu o dyski SSD i pamięć DRAM, był nacisk na cenę. Dziś radziłbym więc myśleć zgodnie z klasycznymi zasadami zarządzania: inwestuj na bieżąco, zabezpieczaj swoje strategiczne kompetencje produkcyjne i nie ryzykuj czekania na “nieokreśloną przyszłość” z nadziejami na atrakcyjne ceny pamięci. Trend cenowy jest rosnący. choćby jeżeli pojawią się jakieś chwilowe szanse na tańszy zakup “spotowy”, to będą to tylko odstępstwa od reguły, a nie zwiastun powrotu do niższych cen.
Na sam koniec muszę zapytać o rynek, który często umyka w takich makroekonomicznych dyskusjach. Co z małymi nośnikami jak np. karty pamięci? Czy one również podlegają temu samemu mechanizmowi? Ich ceny wprawdzie rosną, ale na ten moment wydaje się, iż dzieje się to wolniej niż w przypadku NAND czy RAM.
Absolutnie tak. Dziś wszystkie nośniki pamięci półprzewodnikowych podlegają tym samym trendom. Tzw. mały flash, pamięci USB, karty pamięci, które wkładamy do telefonów, dronów, kamerek sportowych , czy komputerów, podlegają dokładnie tym samym rynkowym prawom.
Choć same w sobie mogą wydawać się prostsze technologicznie, to pamiętajmy, iż podrożał sam surowiec, który leży u podstaw produkcji pamięci- wafel krzemu. Ten surowiec trzeba wyprodukować/kupić, następnie skonfekcjonować, by dalej wytworzyć gotowy produkt. Dlatego i tutaj już dziś widać wpływ tych samych trendów co w SSD, czy DRAM. Od rosnących kosztów surowca, po koszty produkcji – to wszystko bez wyjątku znajdzie swoje mocne odbicie w cenach małego flasha.
Zapraszamy do lektury całego wydania (klikając w poniższą okładkę).










