
Zdjęcia Google chcą zrobić z nas memy. Me Meme to najdziwniejsza funkcja AI, jaką Google dodał od lat.
Zdjęcia Google od dawna kojarzą się z magazynem zdjęć rodzinnych. Miejscem, gdzie lądują wakacyjne panoramy, selfie z dziećmi i zdjęcia paragonów, które może się kiedyś przydadzą. Google chce jednak obudzić w nas więcej kreatywności i wzbogaca usługę o coraz to nowsze narzędzia do zabawy z fotkami. Najnowszy pomysł to potencjalny hit.
Me Meme – bo tak nazwano nowy eksperyment – pozwala zamienić własną twarz w mem. Dosłownie. Wybierasz szablon, wrzucasz zdjęcie, a Zdjęcia Google generują mema z twoim wizerunkiem.
Jak działa Me Meme? Bardzo prosto
Cała magia kryje się w przycisku Utwórz. Użytkownik wybiera szablon memu – albo wgrywa własny – dodaje zdjęcie twarzy, a resztę wykonuje model generatywny Google’a. Po chwili otrzymujemy gotowy mem, który można zapisać, udostępnić lub… wygenerować ponownie, jeżeli efekt nie spełnia oczekiwań.
To właśnie prostota jest tu kluczowa. Google nie próbuje udawać, iż to narzędzie do profesjonalnej kreacji. To ma być szybka zabawa, coś, co wywoła uśmiech i sprawi, iż użytkownik wróci do aplikacji. I to działa – bo memy są jednym z najbardziej naturalnych sposobów, w jakie Internet bawi się obrazem.
Co napędza tę funkcję? Gemini Nano, czyli AI w wersji kieszonkowej
The "Me meme" feature which I spotted back in October 2025 is finally announced by Google.
This is an experimental feature which will be available first for users in US only 😐
Here is the announcement forum posts- https://t.co/7P2JgJhoBk
https://t.co/E60prcqcie
pic.twitter.com/sFICxzVIPU
Google wykorzystuje tu wariant Gemini Nano – ultralekki model, który działa lokalnie i jest zoptymalizowany pod szybkie, kreatywne manipulacje obrazem. W środowisku inżynierów Google’a funkcja ta bywa określana żartobliwie jako Nano Banana – to ten sam silnik, który odpowiada za przekształcanie zdjęć w stylizowane ilustracje, obrazy olejne czy kreskówkowe portrety.
Google uczciwie zaznacza, iż funkcja jest eksperymentalna. Wygenerowane obrazy mogą nie być idealnie zgodne z oryginałem, a jakość zależy od tego jak dobre zdjęcie dostarczymy. Jasne, ostre, frontalne ujęcie twarzy – to przepis na najlepszy efekt. To ograniczenie nie jest niczym nowym dla modeli generatywnych, ale dobrze, iż Google nie próbuje tego ukrywać.
Dlaczego Google to robi? Bo AI to dziś waluta uwagi
Me Meme nie jest tylko zabawnym dodatkiem. To element większej strategii. Zdjęcia Google mają przestać być biernym archiwum, a stać się miejscem do którego użytkownicy wracają regularnie – nie tylko po to, by przeglądać zdjęcia, ale by tworzyć nowe treści.
To podejście ma już swoje precedensy. OpenAI odniosło gigantyczny sukces dzięki Sora – aplikacji, która pozwala generować filmy z udziałem użytkownika. Trend jest jasny: ludzie chcą widzieć siebie w treściach tworzonych przez AI. Chcą być bohaterami memów, filmów, okładek magazynów.
To nie jest tylko zabawa. To psychologia. A Google doskonale wie, iż jeżeli użytkownik zacznie traktować Zdjęcia jako kreatywny plac zabaw to zostanie w ekosystemie na dłużej.
Dostępność? Klasyka Google’a: najpierw Stany Zjednoczone, reszta świata później
Na start Me Meme trafi wyłącznie do użytkowników w Stanach Zjednoczonych – zarówno na Androidzie, jak i iOS. Dopiero później funkcja zacznie pojawiać się globalnie.
Europejscy użytkownicy, w tym my, muszą więc uzbroić się w cierpliwość. Google od lat stosuje model US-first testując nowe funkcje na największym rynku zanim wypuści je szerzej. To frustrujące, ale przewidywalne.
Kiedy funkcja trafi do Polski, sprawdzimy ją na żywo. I jeżeli Google pozwoli nam zrobić z siebie memy – zrobimy to z przyjemnością.
