
Polsce znów zrobiło się gorąco wokół bezpieczeństwa danych – i to nie byle jakich, bo medycznych. Na szczęście są i dobre wieści. O ironio, prosto z Biura Informacji Kredytowej.
Po incydencie w firmie MyDr, który według szacunków może dotyczyć aż 18,8 mln osób oraz ponad 12 tys. placówek medycznych, Biuro Informacji Kredytowej zdecydowało się na rzadko ruch: udostępnia Alerty BIK za darmo na 90 dni. Po trzech miesiącach usługa po prostu wygasa. jeżeli ktoś chce ją kontynuować – musi sam podjąć decyzję.
Co prawda wyciek danych medycznych nie kojarzy się z kredytami, ale w rzeczywistości jest to dla przestępców prawdziwa kopalnia złota. Dane o zdrowiu potrafią być świetnym paliwem do socjotechniki: „proszę pana, dzwonimy z przychodni, bo pańskie wyniki…”. Dalej już łatwo o wyłudzenie.
W praktyce oznacza to, iż osoby dotknięte wyciekiem są bardziej narażone na próby wyłudzeń kredytów, pożyczek, zakupów na raty czy podpisania umów z operatorami. Wystarczy, iż ktoś posiada numer PESEL i kilka dodatkowych informacji – a te właśnie mogły znaleźć się w wykradzionych bazach.
Alerty BIK – co adekwatnie dają?
Alerty BIK to SMS-y wysyłane w momencie, gdy ktoś próbuje wykorzystać nasze dane do zaciągnięcia zobowiązania finansowego lub podpisania umowy. jeżeli ktoś próbuje wziąć na nas kredyt – dostajemy powiadomienie. jeżeli nasze dane pojawią się w darknecie – dostajemy powiadomienie. jeżeli operator komórkowy dostaje wniosek o nową umowę na nasze nazwisko – zgadliście, dostajemy powiadomienie.
To nie jest magiczna tarcza, która zatrzyma oszustów. Ale jest to system wczesnego ostrzegania, który daje nam przewagę czasu. A czas jest kluczowy, szybki kontakt z bankiem potrafi zatrzymać przestępstwo na wczesnym etapie.
Z promocji mogą skorzystać:
- osoby, które nie mają aktywnych Alertów BIK,
- osoby, którym usługa wygasa do 31 sierpnia 2026 r.,
- osoby, które mogą wznowić usługę.
W praktyce: prawie każdy, kto nie ma aktualnie aktywnego pakietu. Aby skorzystać, wystarczy założyć konto na stronie BIK lub zalogować się i aktywować ofertę. Nie ma tu żadnych kruczków – po 90 dniach usługa się wyłącza.
BIK nie rozdaje alertów za darmo z dobroci serca. Robi to dlatego, iż sytuacja jest poważna
Ale to dobrze – bo w Polsce wciąż brakuje kultury dbania o bezpieczeństwo danych. jeżeli darmowe alerty mają sprawić, iż choć część osób zacznie traktować swoje dane poważniej, to jest to ruch w dobrą stronę.
A dla użytkowników elektroniki, którzy wiedzą, jak wygląda współczesny krajobraz cyberzagrożeń, to kolejny dowód na to, iż bezpieczeństwo nie jest dodatkiem. Jest fundamentem. I czasem wystarczy jeden SMS, by uratować się przed naprawdę dużym problemem.

















