W czasach, gdy plagą są kradzieże paczek spod drzwi, Pat Hurley z Elgin doświadczyła czegoś odwrotnego – „bombardowania” przesyłkami, których nigdy nie zamawiała. 79-latka, która nie ma choćby konta w serwisie Amazon, stała się ofiarą absurdalnego błędu systemu.
Wszystko zaczęło się latem ubiegłego roku
Początkowo pojedyncze przesyłki nie budziły wielkich podejrzeń, ale z czasem proceder przybrał formę regularnego nękania. W szczytowych momentach pod dom seniorki podjeżdżały furgonetki dostarczające choćby 20 paczek dziennie. Wszystkie były zaadresowane na jej adres, ale na nazwisko, którego nikt w sąsiedztwie nie kojarzył.
Łącznie pod drzwiami Pat Hurley wylądowało ponad 100 pudełek. Dla zdrowej, młodej osoby taka sytuacja mogłaby wydawać się „uśmiechem losu”, ale dla 79-letniej kobiety z niepełnosprawnością, mieszkającej samotnie, stało się to barierą nie do przebicia.
Przesyłki doręczone przez Amazon przed drzwiami domu. | Źródło: AmazonTo nie był tylko problem logistyczny. Paczki były ciężkie, a ich gabaryty uniemożliwiały starszej osobie swobodne wychodzenie z domu czy przesuwanie ich w bezpieczne miejsce. Do zmęczenia fizycznego gwałtownie dołączył lęk. Pat zaczęła czuć się obserwowana i zagrożona. Nie wiedziała, czy jest wciągnięta w jakiś oszustwo, czy może jej dom stał się nielegalnym punktem przerzutowym.
Sytuacja trwała miesiącami, a próby kontaktu z Amazonem kończyły się niczym. Gigant e-commerce, mimo zgłoszeń, nie potrafił zatrzymać lawiny dostaw. Procedury reklamacyjne, stworzone pod standardowego klienta, kompletnie wyłożyły się na przypadku, który nie pasował do żadnego schematu.
Amazon zareagował dopiero niedawno
Jedną z możliwych przyczyn tej historii jest tzw. brushing scam – nieuczciwi sprzedawcy wysyłają tanie towary na przypadkowe adresy, by móc wystawić sobie pozytywne opinie jako „potwierdzony zakup”. W przypadku Hurley skala była jednak masowa, co sugeruje głębszy błąd w bazie danych lub celowe nękanie.
Przełom nastąpił dopiero po nagłośnieniu sprawy przez dziennikarzy ABC7 Chicago. Pod presją kamer Amazon zareagował błyskawicznie – wysłano kierowcę, który odebrał wszystkie zalegające pudła, a firma wystosowała oficjalne przeprosiny.
Amazon twierdzi, iż wszczął dochodzenie, ale tu rodzi się pytanie: jak to możliwe, iż przy tak ogromnej skali i nowoczesnej logistyce, namierzenie sprawcy trwa tak długo? Wypadałoby w końcu namierzyć osobę odpowiedzialną za ten proceder.
Źródło: ABC 7 Chicago / Zdj. otwierające: Amazon












