
Apple został z tyłu peletonu, ale zaraz się okaże, iż dobrze na tym wyjdzie. Ludzie mają dość clankerów i AI. No a patrząc na Androida i Windowsa w 2026 r., to wcale się nie dziwię. Wy serio tak tam żyjecie?
Lamenty internautów oraz kolegów z redakcji na ich Gmaile i Outlooki czytam ze współczuciem połączonym z nutką rozbawienia. Użytkownicy mają już serdecznie dość wpychanych wszędzie guzików od AI, a ja się cieszę, iż Apple w kontekście sztucznej inteligencji olał Europę. Moja aplikacja pocztowa na iPhonie, iPadzie i komputerze Mac może nie ma wodotrysków, ale działa tak, jak tego oczekuję.
Korporacje śmiało wciskają guziki do AI tam, gdzie nikt ich nie chce.
Jeden z moich kolegów redakcyjnych utyskiwał na naszym Slacku na to, iż Gmail przyprawia go o apopleksję, bo nie da się już pobierać normalnie załączników – trzeba uważać, aby nie kliknąć guzika „podsumuj z Gemini” przy głupim pobieraniu zdjęć. Podobnie jest w przypadku Dysku Google, który również dostał analogiczne przyciski AI. Oczywiście to w takich miejscach, by wciskać je przypadkowo.
So I’m not paying enough Copilot bucks to get AI to help with an email in Outlook on my iPhone, but Microsoft still has enough money to advertise this annoying icon that opens a useless chat window for me? pic.twitter.com/rXzPeIrHPm
— Ed Hansberry (@ehansalytics) January 25, 2026Drugi z redaktorów dodał, iż Microsoft też wciska guziki do odpalania Copilota wszędzie. W przypadku mobilnej aplikacji pocztowej Outlooka taki przycisk jest jedynym kolorowym elementem interfejsu – nie dlatego, iż okazał się najchętniej klikanym guzik przed odbiorców, tylko po to, by sprowokować użytkownika do tąpnięcia go. Pozwoli to zaraportować, iż użycie AI tu rośnie.
Ja z kolei korzystam z aplikacji Mail.app na sprzętach Apple’a i tego problemu nie mam, a Gmail moje wiadomości przesyła na skrzynkę iCloud. Apple zaś nie tylko nie ma chatbota (aczkolwiek nad nim pracuje…), ale też reszty funkcji Apple Intelligence nie udostępnia języku polskim. Dzięki temu nie muszę się obawiać, iż podczas pracy zaczną mi nagle przeszkadzać jakieś dziwne guziki.
Microsoft moved the 365 Admin button from its convenient spot in on the office website and replace it with useless copilot garbage. pic.twitter.com/oENHYXM38m
— Crusader II Elessar (@Crusader3456) January 28, 2026Gównowacenie internetu postępuje w zatrważającym tempie.
Dotyczy oczywiście wszystkich największych korporacji technologicznych, tyle iż w różnym stopniu. Apple ze swoim AI wkurza najmniej, ale też nie jest tu bez winy, bo wepchnął do swoich systemów operacyjnych guziki rekomendujące korzystanie z jego usług, w tym Apple Music, TV i Arcade bezpośrednio w Ustawienia. Szczytem było wysłanie powiadomienia o filmie F1 z apki Portfel.
To, co robi Apple, byłoby jednak kroplą w morzu przewin jednego z największych konkurentów, czyli Microsoftu. Windows nigdy nie miał opinii stabilnego systemu, na którym można polegać, ale w ostatnich miesiącach firma z Redmond zalicza wtopę za wtopą, a wspólnym mianownikiem jest zwykle wciskanie nam na siłę Copilota (tudzież memowe „korzystanie w 30 proc. z AI przy kodowaniu”).
This is no surprise. Over 30% of Windows code is now written by AI.
Reject modern bullshit, embrace cool old computers. https://t.co/MHxUJCEqy5
pic.twitter.com/P7vzpo5bXt
Google z kolei wepchnął AI do swojej najważniejszej usługi: wyszukiwarki, a ta generuje bzdury. Jedynym pocieszeniem jest tu fakt, iż halucynacje sztucznej inteligencji przebiły się do mainstreamu, a usługi tego typu stały się obiektem drwin. Swoje dokładają tu clankery w postaci botów zastępujących ludzi w Biurach Obsługi Klienta, bo to przecież jeden z najgorszych wynalazków w historii.
Apple spóźnił się na imprezę, która okazuje się niewypałem.
Giganci zachłysnęli się AI w podobny sposób, jak wcześniej blockchainem, NFT i tym zakichanym metawersum. Nic dziwnego, bo jak tylko w świecie technologii i biznesu pojawią się buzzwordy, które dobrze działające na zarządy, to firmom przestawia się wajcha, a każde korpo pcha się do wirtualnego potencjalnego koryta. A to nowe wydawało się z początku choćby sensowniejsze niż poprzednie.
Microsoft released copilot in Excel, and it is officially caught up with Google on the AI race.
Fantastic to watch. pic.twitter.com/PUOdRmKcqh
Jeśli zaś AI miałoby się faktycznie okazać „następną wielką rzeczą”, to prezesom głupio byłoby przed akcjonariuszami, gdyby zostali ze swoimi przestarzałymi rozwiązaniami niczym Himilsbach z angielskim. Tim Cook znany z kolei jest z tego, iż na wszelkiej maści imprezy przychodzi fashionably late, a potem kradnie całe show. Nie zawsze się to jednak udaje. I to… może Apple’a uratować.
Trwa wyścig zbrojeń, w którym Apple nie wystawia skleconego naprędce i przez cały czas wybrakowanego bolidu na wszystkich rynkach jednocześnie. Zamiast tego wraca do warsztatu, by wymienić silnik AI w Siri na Gemini od Google’a. Problem w tym, iż takich modyfikacji nie robi ad hoc, ale… w międzyczasie odbiorcy sztucznej inteligencji głośno narzekają na smród spalin slopów.
It's Microslop at this point. pic.twitter.com/6R1lSibrBy
— Friggan (@CaptFriggan) January 24, 2026Ludzie mają po dziurki w nosie AI
Oczywiście jest wiele zastosowań, w których AI się sprawdza, a sam używam sztucznej inteligencji w pracy – aczkolwiek nie do pracy nad tekstem, bo ze względu na halucynacje w życiu bym nie zaufał temu, co ChatGPT mi wypluje. Sprawdza się jednak przy edycji grafik, jak np. w przypadku ilustracji tego artykułu, a przeróbkę mema zrobiłem z użyciem Adobe Firefly i Google Gemini.
Jestem jednak już w takim wieku, iż irytują mnie Lidle i Biedronki, które reorganizują układ półek. Jak robię zakupy, to chcę przed wejściem do sklepu wiedzieć, co gdzie znajdę. W przypadku systemu jest podobnie – nie znoszę, jak korporacje zamieniają mi w apkach guziki miejscami, bo tym samym robią moją pamięć mięśniową w bambuko, byle tylko wykresy szły w górę i w prawo.
Czytaj inne nasze teksty poświęcone AI:
- Mapy Google obsłużysz bez użycia rąk. Ta nowość to wybawienie
- Ścieki na Facebooku to nie problem, a plan. Zuckerberg oszalał
- Selekcjoner zwolniony, bo ChatGPT miał robić plany na mecz. „Pomówienia”
Oczywiście to nagminna praktyka, przez co od miesiąca, gdy chcę napisać wiadomość na Instagramie, odpalam powiadomienia, a próbując przejść do grupy na Facebooku – zaglądam wpierw na swój profil. Dodawanie przycisków AI w taki sposób, abym nie tylko widział je w pierwszej kolejności, ale też przypadkowo je klikał, budzi u mnie podobną awersję. I nie jestem w tym wszystkim odosobniony!
Prezesi gigantów technologicznych, którzy inwestują miliardy w siebie nawzajem, przelewając z pustego w próżne, mówią o tym, iż adopcja AI wśród konsumentów i klientów jest dla nich kluczowa. Spotykają się w sieci z szyderą ze strony tych ostatnich, bo im bardziej będą wpychać nam swoje nowe usługi na siłę, tym z większym oporem się spotkają, bo mamy już dosyć wariujących cen RAM-u.
Dell have recognized that customers aren't prioritizing AI when buying PCs
“What we've learned over the course of this year, especially from a consumer perspective, is they're not buying based on AI” pic.twitter.com/P8nZyvoRdp
Pierwsze korporacje zaczęły się już z inwestycji w sztuczną inteligencję rakiem wycofywać, jak jak wcześniej informowały, iż kończą z NFT, a metawersum okazało się ślepą uliczką. Jaskółką zmian w podejściu gigantów było oświadczenie Della, które wprost mówi o tym, iż konsumenci nie zwracają uwagi na AI podczas zakupu nowego komputera. No i Apple, który zaspał, stoi nagle w dogodnej pozycji.
Otwartym pozostaje jednak pytanie, kto tu finalnie będzie górą. Winston Smith do ostatniej chwili myślał, iż nie pokocha Wielkiego Brata…








