
Czy autonomiczna przeglądarka sterowana przez AI, taka, która sama wyszuka dla nas potrzebne informacje, zamówi hotel i kupi bilet lotniczy, to dobry pomysł? Okazuje się, iż wciąż nie! Nie tylko dlatego, iż może podejmować nieoptymalne decyzje, ale i dlatego, iż szeroko otwiera drzwi cyberprzestępcom.
Czym jest autonomiczna przeglądarka, jak powinna działać przeglądarka sterowana przez AI, jakie niesie ze sobą zyski i zagrożenia? Wyjaśniam!
Przeglądarka, która zrobi wszystko za Ciebie? Czy marzenie stanie się rzeczywistością?
Wyobraź sobie taką sytuację: Twoja druga połówka poprosiła Cię o zaplanowanie weekendowego wypadu do jednej z europejskich stolic, włącznie z odpowiednimi rezerwacjami. Niestety, spędzasz za dużo czasu w mediach społecznościowych i kiedy Twój partner/partnerka wraca do Ciebie z pytaniem, czy wszystko już jest załatwione, wciąż jesteś w lesie! Mruczysz coś w rodzaju „właśnie kończę”, no ale przecież zaraz wyjdzie, iż nic nie zrobiłaś/zrobiłeś… Jak się ratować?!
Na szczęście technologia Ci sprzyja! Uruchamiasz sterowaną przez AI przeglądarkę, wpisujesz polecenie, by zaplanowała pobyt i zarezerwowała odpowiednie bilety i hotele i… modlisz się. Przy odrobinie szczęścia wszystko będzie dobrze. jeżeli szczęścia będziesz mieć mniej, to pobyt będzie umiarkowanie udany. A przy dużym niefarcie okaże się, iż Twój komputer został zainfekowany przez hakerów, albo iż Twoje konto bankowe zostało wyczyszczone!
Czytaj też: Inteligentne przeglądarki – wygoda czy koniec internetu jaki znamy?
Autonomiczna przeglądarka? Uważaj na prompt injection
Autonomiczne przeglądarki są podatne na ataki cyberprzestępców — takie są fakty. Szczególnie na atak zwany prompt injection, czyli wprowadzenie przez twórców witryny internetowej do treści strony ciągu znaków, który nie zostanie przez AI przeanalizowany jako tekst, ale potraktowane jako polecenie — prompt.
Przed tego typu niebezpieczeństwem ostrzegają twórcy przeglądarki Brave, którzy odkryli podatność Comet (przeglądarki od Perplexity AI) na ataki typu prompt injection. Według nich podatność ta naraża na niebezpieczeństwo konta i inne wrażliwe dane użytkowników. Jako dowód przedstawili sposób, w jaki Comet może zostać użyty do pozyskania… danych konta na Perplexity. Jak informuje Malwarebytes Labs, pomimo dwóch prób, Perplexity nie udało się w pełni usunąć tej podatności.
Czy przeglądarka z AI ukradnie Twoje dane?
Przed podobnymi wyzwaniami stoją użytkownicy innych przeglądarek wyposażonych w agentową, a więc w jakiejś mierze autonomiczną, sztuczną inteligencję. Program testów dla swojej agentowej przeglądarki rozpoczął ostatnio Anthropic, ostrzegając przy tym potencjalnych testerów, iż „największym ryzykiem, z jakim borykają się narzędzia AI korzystające z przeglądarek, są ataki typu prompt injection, w których złośliwe instrukcje ukryte w treściach internetowych (stronach, e-mailach, dokumentach itp.) mogłyby oszukać Claude’a, by podjął nieplanowane działania”.
W programie testowym weźmie udział raptem tysiąc użytkowników planów Claude Max. Jak ironicznie pisze serwis The Register, „szczęśliwy 1000 ma okazję doświadczyć problemów z bezpieczeństwem, z jakimi borykają się użytkownicy Perplexity Comet, Gemini for Chrome i Copilot for Edge. A ich poświęcenie może w pewnym stopniu przyczynić się do ulepszenia tych narzędzi dla przyszłych użytkowników”.
Takie łańcuchy znaków łatwo jest ukryć w kodzie strony — czy to jako biały tekst na białym tle, czy stosując odpowiednie kombinacje znaczników. Co więcej, można na nie się natknąć, używając serwisów, którym co do zasady ufamy — test Brave’a na Perplexity wykonano wykorzystując serwis Reddit — a podatności bezpieczeństwa wielu stron internetowych (np. na SQL injection czy Cross-Site Scripting) sprawiają, iż tego typu prompt injection można wprowadzić na stronach wielu nienależących do cyberprzestępców witryn internetowych.
Czytaj też: Wracają wojny przeglądarek? Firmy AI chcą podgryźć Google
Nie tylko cyberprzestępstwa
Cyberprzestępcy to niejedyne zmartwienie użytkowników agentowych przeglądarek. One po prostu wciąż… podejmują złe decyzje. Gdy dziennikarka Wired próbowała zaplanować wypad na weekend przy pomocy agentowego narzędzia od OpenAI, to chciało ono kupić jej bilet powrotny na niedzielę rano, efektywnie skracając planowany wypad o połowę.
Jeśli więc nie mamy w sobie żyłki do podejmowania nadmiernego ryzyka, lepiej się — przynajmniej na razie — trzymać z daleka od agentowych przeglądarek. Może kiedyś dojrzeją na tyle, iż staną się bezpieczne i użyteczne. Nie jesteśmy jeszcze w tym momencie.
A jeżeli chcecie używać przeglądarki i mieć pewność, iż żadna AI w niej nie miesza, to wypróbujcie Vivaldi — jej twórcy zapewniają, iż nigdy nie będzie ona sterowana przez AI.
Źródło zdjęcia: Richy Great/Unsplash