ChatGPT dla wojska nie śledzi i nie kłamie. My jesteśmy paliwem

konto.spidersweb.pl 11 godzin temu

ChatGPT trafia do amerykańskiego wojska. I nagle widać, jak bardzo cywilny ChatGPT jest ugłaskany i nastawiony na chciwość odpowiedzialnej za niego korporacji.

OpenAI ogłosiło, iż specjalna wersja ChatGPT została wdrożona na GenAI.mil – rządowej platformie AI, z której korzystają pracownicy Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych. To pierwszy raz, kiedy tak wyraźnie widzimy, jak wygląda ChatGPT, gdy nie musi być produktem masowym, monetyzowanym i karmionym naszymi danymi. I jak bardzo różni się od tego, co dostajemy my – zwykli użytkownicy, którym w aplikacji zaczynają już migać reklamy.

Różnica jest uderzająca.

ChatGPT dla wojska: wersja, która nie musi nikogo angażować

Wersja wdrożona w Pentagonie działa w odizolowanej, rządowej chmurze. Dane nie opuszczają środowiska Departamentu Obrony, nie są wykorzystywane do trenowania publicznych modeli i nie trafiają do żadnych komercyjnych pipeline’ów. To ChatGPT, który nie musi nikogo przytrzymywać w aplikacji, nie musi zbierać danych, nie musi optymalizować się pod KPI działu marketingu.

To narzędzie, a nie produkt.

Wojskowi mają używać go do analizy dokumentów, streszczania procedur, przygotowywania raportów, planowania i ogarniania administracyjnego chaosu. Czyli do dokładnie tego, do czego ChatGPT nadaje się najlepiej – tylko w środowisku, gdzie prywatność i bezpieczeństwo są absolutnie nienegocjowalne.

I tu zaczyna się interesująca część.

ChatGPT dla cywili: ten sam model, ale zupełnie inna filozofia

Wersja, którą znamy z przeglądarki i aplikacji, to produkt masowy. A produkt masowy musi zarabiać. To oznacza reklamy, subskrypcje, upselle, limity, zbieranie danych i optymalizację pod zaangażowanie użytkownika. Nie dlatego, iż OpenAI jest złe – po prostu tak działa rynek.

Ale zestawienie obu wersji obnaża pewną prawdę: ChatGPT dla cywili jest projektowany tak, by być atrakcyjny, wciągający i monetyzowalny. ChatGPT dla wojska ma być przewidywalny, stabilny i bezpieczny. Ten pierwszy ma nas trzymać w aplikacji. Ten drugi ma po prostu działać.

I nagle okazuje się, iż da się zrobić ChatGPT, który nie zbiera danych, nie trenuje na rozmowach i nie wciska reklam. Po prostu nie dla nas.

Dlaczego wojsko dostaje lepszą wersję?

Bo musi. Pentagon nie może sobie pozwolić na wycieki danych, halucynacje bez kontroli czy reklamy w środku analizy dokumentu. Dlatego OpenAI musiało dostarczyć im wersję odciętą od komercyjnej infrastruktury, z twardymi zabezpieczeniami i jasnymi gwarancjami prywatności.

To pokazuje, iż technicznie nic nie stoi na przeszkodzie, by podobne standardy obowiązywały w wersji cywilnej. Po prostu nie obowiązują, bo nie ma takiej potrzeby. My dostajemy wersję, która musi zarabiać. Wojsko dostaje wersję, która musi być bezpieczna.

Trudno się nie zauroczyć użytecznością AI, w szczególności ChatGPT. Należy jednak pamiętać, iż za tą niezwykle łakomą na energię i dane usługą stoi firma, która póki co na ChatGPT traci ogromne pieniądze. I która jest zdesperowana, by w końcu zacząć na tobie zarabiać. Wszelkimi możliwymi sposobami.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału