Chcą łapać drony w siatkę. Tak zabezpieczą Mistrzostwa Świata

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Mistrzostwa Świata FIFA 2026 będą największym piłkarskim turniejem w historii, ale także jednym z najtrudniejszych zadań dla służb bezpieczeństwa. Amerykański Departament Bezpieczeństwa Krajowego postawił na drony, które zamiast zestrzeliwać intruzów, łapią ich w siatkę i odholowują z dala od stadionów.

Turniej w 2026 r. po raz pierwszy w historii ma zgromadzić 48 reprezentacji i rozegra się w 16 miastach w trzech krajach: Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie. Ponad 1 mln zagranicznych kibiców, dziesiątki stadionów, stref kibica i treningowych tworzą gęstą sieć potencjalnych celów dla osób, które chciałyby wykorzystać drony do zakłócenia imprezy, szpiegowania czy po prostu widowiskowych, ale niebezpiecznych prowokacji.

Małe bezzałogowce potrafią przenosić kamery, ładunki, a w skrajnych przypadkach improwizowane materiały wybuchowe. Podlatywały już nad lotniska, zakłócały ruch na stadionach i były wykorzystywane do obserwacji służb. Dla organizatorów mundialu drony stały się więc jednym z ważniejszych scenariuszy zagrożeń, obok tradycyjnych kwestii takich jak tłumy, przestępczość czy cyberataki.

Dron-łowca z siatką zamiast zestrzeliwania intruza

Za zabezpieczenie amerykańskich aren przed takimi incydentami ma odpowiadać system opracowany przez Fortem Technologies. Departament Bezpieczeństwa Krajowego wybrał tę firmę jako jedynego dostawcę kinetycznych środków do zwalczania dronów na potrzeby amerykańskiej części turnieju. Kinetyczny w tym kontekście nie znaczy jednak strzelający. Głównym narzędziem jest tu wielowirnikowiec DroneHunter, który w locie wystrzeliwuje w stronę celu specjalną siatkę.

Zasada działania przypomina polowanie w powietrzu. Najpierw naziemny radar wykrywa obcy obiekt w przestrzeni – niewielkiego drona, który pojawił się nad stadionem lub w jego pobliżu. Na tej podstawie system dowodzenia wyznacza kurs przechwytujący, po czym w powietrze startuje DroneHunter. Po zbliżeniu się do intruza interceptor odpala nabój z siatką, która oplata śmigła i kadłub wrogiego drona. Zamiast zestrzelenia i rozsypania odłamków, cały pakiet zostaje schwytany i odholowany w bezpieczne miejsce, np. poza teren imprezy lub w wyznaczoną strefę zrzutu.

Taki sposób neutralizacji dronów jest szczególnie istotny nad stadionem pełnym ludzi. Strącenie obiektu bronią palną, laserem dużej mocy czy choćby klasycznym pociskiem kinetycznym groziłoby deszczem odłamków lub części konstrukcji drona na trybuny i murawę.

Radar AESA, oprogramowanie i drony-łowcy

DroneHunter jest częścią większej architektury, w której najistotniejszy jest radar TrueView R30 oraz system dowodzenia SkyDome. Radar to specjalistyczna stacja wykorzystująca technologię AESA – aktywnie skanowaną fazowo antenę, która potrafi tworzyć wiele wiązek radarowych jednocześnie i bardzo gwałtownie zmieniać kierunek patrzenia bez poruszania fizycznej anteny. Dzięki temu radar jest w stanie wykrywać niewielkie, wolno poruszające się obiekty, czyli typowe drony komercyjne, a nie tylko samoloty czy rakiety.

TrueView R30 przetwarza z kolei dane już na miejscu. Algorytmy uczące się przez lata na przykładach lotów dronów analizują echa radarowe w czasie rzeczywistym i klasyfikują obiekty, zanim informacja trafi do centrum dowodzenia. To skraca czas reakcji i odciąża sieć łączności, bo do operatorów wysyłane są już przefiltrowane, opisane wykrycia, a nie surowe dane.

Nad tym wszystkim czuwa oprogramowanie SkyDome, które łączy radary, kamery i drony w jeden obraz sytuacji. Na ekranach operatorów pojawia się trójwymiarowa mapa powietrzna nad stadionem, z zaznaczonymi wszystkimi obiektami – od policyjnych helikopterów, przez legalne drony telewizyjne, po nieautoryzowane bezzałogowce próbujące dostać się w strefę zakazu lotów. System może sam wyznaczać kursy przechwytu i starty DroneHunterów, zostawiając człowiekowi decyzję o ostatecznym użyciu siatki.

Dlaczego nie już wystarczy zwykłe zagłuszanie sygnału?

Przez lata podstawowym narzędziem walki z dronami było zakłócanie łączności radiowej i sygnału satelitarnego. Na stadionie ma to jednak kilka poważnych wad. Coraz więcej dronów potrafi działać autonomicznie, według zaprogramowanej wcześniej trasy – choćby po utracie łączności przez cały czas lecą w stronę celu. Ponadto silne zakłócenia mogłyby negatywnie wpływać na łączność służb, transmisje telewizyjne czy systemy wewnętrzne obiektu.

Zobacz także:

Właśnie dlatego w przypadku mundialu w 2026 r. wybrano rozwiązanie, które po prostu usuwa obiekt z przestrzeni powietrznej, zamiast jedynie zaburzać jego działanie. Przechwytywanie pozwala też lepiej zachować dowody. Z przechwyconego drona można odczytać dane, nośniki pamięci czy informacje o właścicielu. To ważne, gdy celem jest nie tylko neutralizacja konkretnego incydentu, ale także rozbicie szerszej siatki przestępczej czy terrorystycznej.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału