Cyfrowy pastuch do pilnowania pracowników. Zamieniają pracę w piekło

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Patty, Burger King, czatbot – to wydarzyło się naprawdę. I mogło wyglądać tak:

Jestem menadżerem Burger Kinga, ale nie mogę zdradzać swoich personaliów. Właśnie wprowadziliśmy bota, który będzie tresował pracowników do mówienia dzień dobry. Opowiem wam o tym.

Jestem menadżerem Burger Kinga.

Wysokiego szczebla.

Na rocznym zebraniu zapytano mnie, czy implementujemy AI.

Odpowiedziałem, iż oczywiście.

Nasze badania pokazują, iż w tym roku 68 proc. pracowników będzie wspieranych przez AI.

W następnym osiągniemy 78 proc.

100 proc. to za dużo.

Pojawiłyby się pytania.

50 proc. to za mało.

Pojawiłyby się pytania.

68 i 78 proc. jest idealne.

Brzmi wiarygodnie.

Zwiastuje duże inwestycje.

Inwestorzy kochają inwestycje.

Zarząd pokiwał głową.

Korzystam z ChatGPT.

To on zmyślił mi dane.

Dwa razy się pomylił.

To nie ma znaczenia.

Mam prezentację, która pokazuje zielony wykres pnący się do góry.

Zarząd uwielbia wykresy.

Najbardziej te, które idą do góry.

Nikt ich nie sprawdza.

Powiedziałem, iż widzimy przyszłość w AI.

Robimy burgery.

Może dobre, może złe.

To nie ma znaczenia dla zarządu.

Musimy mieć AI.

Wszyscy mają AI.

Ten od Twittera, tego prawdziwego, zwolnił 40 proc. pracowników.

AI jest lepsze. Tak powiedział.

Akcje jego firmy wystrzeliły.

My nie możemy zwolnić pracowników fizycznych.

Ktoś musi robić burgery.

Musimy zaimplementować AI.

Akcje już są już droższe.

Wróciłem do swojego zespołu.

Musimy zaimplementować AI.

Czekam na pomysły.

Sarah powiedziała, iż robimy burgery.

Sarah nie wierzy w AI.

Niestety dla niej zarząd wierzy.

Zoptymalizujemy rolę Sarah. Będzie rozwijać swój potencjał poza strukturami firmy.

Czekam na pomysły.

Jack przewrócił kubek ze strachu. John mu go podał.

Dziękuję – powiedział Jack.

Dzień dobry.

James znów się spóźnił.

Olśniło mnie.

Dziękuję.

Nasi pracownicy mówią dziękuję.

Mówią dzień dobry.

To ich praca.

Wykorzystamy to.

Zrobimy chatbota.

Do audytowania uprzejmości.

Wszyscy mają chatbota.

Nasz czatbot będzie słuchał.

Analizował sentyment i troskę w głosie.

Sugerował korektę tonalną w czasie rzeczywistym.

Pracownik ma być uprzejmy.

Mówić dzień dobry

Do widzenia.

Nasz czatbot to sprawdzi.

Implementujemy to.

Na początek 500 restauracji.

Programiści powiedzieli, iż dodadzą moduł od stanów magazynowych.

Dodaliśmy.

Wywala system w co trzeciej restauracji.

To bez znaczenia.

Liczy się tylko implementacja.

Mamy wysoką implementację w Burger Kingu.

Związkowcy protestują.

Nazywają to nadzorem.

Wolę mówić Monitoring Jakości Doświadczenia Klienta.

Czatbot ma imię.

Patty.

Tak nazywała się moja babcia.

Zarząd jest zachwycony.

Robimy burgery, ale przy wsparciu AI.

Implementacja zadziałała.

Sam Altman mówi, iż AI jest jak ludzie.

Musi jeść.

My damy ludziom burgery.

Muszą jeść.

Dostałem awans.

Jestem dyrektorem ds. implementacji AI.

Właśnie piszę w ChatGPT nową strategię.

Jest w niej pnący wykres i zmyślone dane.

Inwestorzy będą klaskać.

Zgadza się, zmyśliłem menadżera. Cała reszta jest niestety prawdziwa

Patty, Burger King, czatbot. To wydarzyło się naprawdę, o czym możecie przeczytać w tekście Malwiny:

Doszliśmy do takiego momentu w historii świata, iż o ile firma nie ma AI i jest notowana na giełdzie, to nie ma zmiłuj. Musi mieć AI. Nie ma znaczenia czy ma to sens czy nie. AI to przyszłość i nowy klucz do wszystkiego. Owszem, nie da się uniknąć stwierdzeń, iż w przypadku niektórych firm ma to sens. Optymalizacja zadań, usprawnienie raportów i analiz, a choćby wsparcie przy programowaniu. To są obszary, w którym AI może pomóc człowiekowi, ale przez cały czas nie jest w stanie go zastąpić. A o ile sądzisz, iż można, to polecam odpalić najnowszego Windowsa po aktualizacjach, korzystać z niego przez godzinę, a następnie wrócić z przeprosinami.

AI powoduje, iż ludzie tracą pracę. Tylko w USA w 2025 r. z powodu wdrażania sztucznej inteligencji zwolniono ponad 55 tysięcy osób. W tym roku właśnie dowiedzieliśmy się o zwolnieniu 40 proc. pracowników z firmy Block, którą zarządza Jack Dorsey, twórca Twittera. To 4000 osób, które tracą pracę, bo mniejsze zespoły przy wsparciu AI mają wykonywać zadania lepiej i szybciej. Jaki był efekt tych zwolnień? Wzrost wartości akcji o 25 procent. Mówi się, iż w styczniu i lutym na całym świecie zwolniono już 50 tys. osób. Wszędzie powód jest ten sam – AI.

we're making @blocks smaller today. here's my note to the company.

####

today we're making one of the hardest decisions in the history of our company: we're reducing our organization by nearly half, from over 10,000 people to just under 6,000. that means over 4,000 of you are…

— jack (@jack) February 26, 2026

Co robi AI w Burger Kingu? Nie składa burgerów, nie optymalizuje kosztów, nie analizuje wydatków. Tym razem zdecydowano się na monitoring pracowników. Czatbot Patty ma sprawdzać, czy są uprzejmi, czy mówią dzień dobry i do widzenia, a dodatkowo ma obsługiwać stany magazynowe i podpowiadać jak złożyć burgera. Czy to było do czegokolwiek potrzebne? Oczywiście, iż nie, ale tak duża firma musi mieć AI, bo tego teraz chcą inwestorzy giełdowi. To oni odpowiadają za kondycję firmy. Wystarczy wyprzedaż akcji, żeby firma popadła w tarapaty, mimo iż ma stabilny wzrost i dochody. Żyjemy w czasach kapitalizmu akcyjnego. I właśnie zbieramy tego żniwo. Firmy muszą mieć AI, bo inaczej ich akcje nie będą atrakcyjne.

BuyboxFast

Kto obrywa AI, gdy akcjonariusze pływają w basenach wypełnionych pieniędzmi? Pracownicy. Zawsze są poszkodowani. W czasach przed AI masowe zwolnienia były najlepszym sposobem na wykazanie błyskawicznego ograniczenia wydatków, bo koszty osobowe zawsze należą do jednych z najwyższych w firmach. Teraz też są zwalniani, a w takim Burger Kingu są dodatkowo monitorowani przez algorytmy. Pomału zaciera się granica pomiędzy pracą i obozem pracy. Ktoś powie, iż nie ma obowiązku pracy w Burger Kingu, na co odpowiem, iż przyklaskiwanie pomysłom korporacji świadczy o obecności gwoździa w mózgu. Ich nie interesuje wasze dobro, tylko zysk. Nikt już nie śpiewa: wyklęty powstań, ludu ziemi. A powinien, bo znów wracamy do czasów, gdy pracownicy tracą swoje prawa, tym razem na rzecz bezdusznych kolumn w korporacyjnym Excelu. Wszystkim nam się to odbije czkawką i to prędzej niż myślicie.

Idź do oryginalnego materiału