
Już niedługo punkty schronienia mają zostać specjalnie oznakowane.
„Jeśli oznaczony punkt schronienia jest dostępny, droga do niego bezpieczna i masz czas, udaj się tam wcześniej ustaloną trasą” – możemy przeczytać w nowej instrukcji rządowej, która wyjaśnia, gdzie schować się podczas ataku z powietrza. Lokalizację punktów schronienia znajdziemy w aplikacji gdziesieukryc.pl. Ale jak sprawdzić na miejscu, czy na pewno to ten adres?
Rząd w końcu znalazł rozwiązanie. W rozmowie z PAP wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Leśniakiewicz ujawnił, iż punkty do końca roku zostaną oznakowane znakami obrony cywilnej. Będzie to niebieski trójkąt równoboczny na pomarańczowym tle oraz biały napis na zielonym tle.

– Oznakowanie będzie wskazywało punkt schronienia, co oznacza, iż osoby, które zarządzają obiektem powinny udostępnić go w razie zagrożenia – zaznaczył Leśniakiewicz.
Powinny, ale czy tak zrobią? W czasach pokoju nie ma jednak obowiązku, aby takie miejsce udostępnić. Wiceminister przyznaje, iż odbywa się to na zasadach „solidarności społecznej”. Jak tłumaczy, w czasie kryzysowej sytuacji ludzie są „z reguły otwarci na wzajemną pomoc”.
Sam znak może być cenną wskazówką – to w końcu potwierdzenie, iż to tu. Aż dziw, iż na tak jasny komunikat musieliśmy tyle czekać.
Wydaję mi się, iż znam swoją okolicę dość dobrze, a mimo to wchodząc na mapę na stronie gdziesieukryc.pl musiałem sprawdzać, czym dokładnie jest dany punkt schronienia. Przydałoby się doprecyzowanie, iż chodzi o szkołę, hotel lub inny charakterystyczny punkt. Nie mówiąc już o tym, iż najbliższe punkty schronienia mają „ograniczoną dostępność”: albo mają określone godziny otwarcia, albo „dostęp w ramach wzajemnej pomocy”.
Na brak szczegółów w rozmowie z PAP zwrócił również uwagę dr hab. Paweł Szmitkowski, profesor z Instytutu Nauk o Bezpieczeństwie Uniwersytetu w Siedlcach. Jak wyjaśnił, jego zdaniem powinna znaleźć się informacja, czy schronienia mamy szukać w garażu, piwnicy czy jeszcze gdzieś indziej.
Konkrety związane z szukaniem schronienia otrzymaliśmy wraz z nowymi, dodatkowymi materiałami opracowanymi przez MSWiA we współpracy specjalistami i ekspertami
Instrukcje tłumaczą, gdzie się ukryć podczas ataku z powietrza oraz jak odpowiednio przygotować domową przestrzeń. Poradnik podpowiada adekwatne reakcje i mówi jak się zachować – bez względu na to, czy jesteśmy w domu, pracy czy gdzieś na zewnątrz.
Teoria to jedno, praktyka – drugie. Związki zawodowe zwróciły niedawno uwagę, iż pracownicy nie wiedzą jak postępować po usłyszeniu syreny czy Alarmu RCB. „Nie jesteśmy w żaden sposób zaangażowani w jakąkolwiek akcję informacyjną, bo nikt nam tego nie proponował” – podkreślają związkowcy.
I tak to się kręci. Otrzymujemy Alert RCB, ale po nim nie wiadomo, co robić – poza tym, iż trzeba czekać na kolejny. Tymczasem mieszkańcy wschodnich rejonów kraju dostają komunikaty nagminnie, jeden po drugim. Coraz częściej w Lublinie wyją syreny, ale i tak przez cały czas nie wiadomo, jak nie reagować. Trzeba znaleźć „bezpieczne miejsce”, ale choćby jeżeli znamy adres, to przecież nie zawsze wiadomo, czy chodzi o parking, garaż albo inną przestrzeń.
Niedługo takie punkty będą miały specjalne oznakowanie. I będzie można powiedzieć, iż coś się zrobiło. Przecież Alert RCB ostrzegał, a naklejka informowała o punkcie schronienia. A iż dostaliśmy ją dopiero teraz? Lepiej późno niż wcale, prawda?








