IKONOWICZ: Nie ufamy sądom

angora24.pl 4 miesięcy temu

Większość spraw cywilnych odbywa się w ten sposób, iż słabsza strona w procesie jest sama, bez pełnomocnika. Brak obycia z prawem jest tak wielki, iż ludzie dzwonią do nas z płaczem, iż przegrali sprawę, a kiedy przychodzą wyroki, okazuje się, iż wygrali. Czasem sądzą, iż przysłane im przez sąd pismo strony przeciwnej to wyrok sądu.

Po ostatniej nowelizacji przepisów postępowania cywilnego sprawy o eksmisję sądy rozpatrują na posiedzeniach niejawnych, co oznacza, iż proces odbywa się korespondencyjnie. By temu zapobiec, wystarczy zawnioskować, by sąd przeprowadził dowód z wysłuchania eksmitowanego, co wymaga wyznaczenia terminu rozprawy.

Zdarzają się prawnicy, którzy wprowadzają ludzi w błąd co do ich praw, bo ich instynkt klasowy skłania ich do przyznawania racji właścicielom czy pracodawcom, choćby jeżeli ci łamią prawo. Treść tej porady jest podyktowana światopoglądem adwokata i jego niechęcią do zajmowania się tą konkretną sprawą, a nie interesem osoby, która prosi o pomoc.

Wreszcie do naszej Kancelarii przychodzą klienci, którzy przegrali z powodu braku staranności adwokatów, bo ci regularnie uchybiali np. terminom.

Terminy, które obowiązują obywatela, są krótkie i bezwzględnie obowiązujące. Sądy zaś mają terminy instrukcyjne, które dla sądu nie są wiążące. W wielu sprawach, w których eksmitowany pisze skargę na czynność komornika, sąd ma tydzień na jej rozpatrzenie, ale ponieważ jest to termin instrukcyjny, rozpatruje skargę miesiącami i choćby jeżeli przyzna skarżącemu rację, jest już dawno po eksmisji.

Polskie prawodawstwo jest podyktowane interesami tych, którzy mają, przeciw interesom tych, którzy nie mają. Te kapitalistyczne przepisy w połączeniu z upośledzeniem proceduralnym uboższej części społeczeństwa sprawiają, iż ludzie boją się sądów, które nie tylko nie są po ich stronie, ale nie są choćby bezstronne.

Idź do oryginalnego materiału