Odkryłem nowy zespół na TikToku. Zapominam, iż ciągle jest wiele do poznania

konto.spidersweb.pl 3 tygodni temu

Jaka to szkoda, iż media społecznościowe tak rzadko mogą zapewnić ekscytację.

TikTok wychwycił moje zainteresowanie Portugalią i wyświetlił mi polecajkę trzech portugalskich artystów. Autor nagrania, które obejrzałem, trafił w dziesiątkę. Od paru tygodni nie mogę uwolnić się od płyty „A Invenção do Dia Claro” zespołu Capitão Fausto. Brzmi tak, jakby Portugalczycy zasłuchiwali się w muzyce Zauchy i Grechuty (ale też Beatlesów) – szkoda, iż taki miks jakoś naszym rodzimym zespołom nie wychodzi. Nie ma dnia, bym nie posłuchał czegoś od Ganso.

Ponad 2 lata temu postanowiłem, iż jeszcze nie czas zdziadzieć

Chciałem odkrywać nowe kapele, dawać się zaskakiwać, szukać i odkrywać. To chyba najwyższy czas na podsumowanie tego eksperymentu. Cóż, będę szczery: nie udał się.

Może ? Wygodnie mi w tym dobrze znanym świecie, zbudowanym przez zespoły, które znam i lubię. Jestem na tym etapie, iż nowych ulubieńców poznaję w momencie, gdy supportują mojego idola. I tak, zachwycam się nimi dlatego, iż brzmią podobnie do niego.

Ale jednocześnie są takie momenty, kiedy poznaje się nowy zespół zupełnie z zaskoczenia i jest się w nim zauroczonym po uszy, zmuszają do działania. Do oburzenia na samego siebie, iż straciło się nadzieję. Właśnie to przeżywam.

Ten entuzjazm, iż TikTok podrzucił mi nieznany zespół, którego nie miałem prawa znać, a który mnie od razu zachwycił, paradoksalnie jest dowodem na to, iż media społecznościowe nie sprawdziły się. To powinna być ich rola – ułatwienie odkrywania, a nie zamykanie w bańkach. Ta euforia ma więc drugie, smutne dno. To powinna być moja codzienność, a nie moment raz na kilka lat.

Łatwo zapomnieć o tym przywileju i szczęściu, jakie jeszcze mamy. Ciągle możemy obserwować wielu wybitnych artystów na żywo. Na wyciągnięcie ręki mamy ich płyty, nagrania, możemy się w nich zatracać. Kilka klików i niedostępny u nas singiel leci do mojej kolekcji.

Nie chcę brzmieć jak adwokat diabła

Platformy streamingowe wyrządziły wiele niedobrego. Artyści nie mogą zarabiać na swojej muzyce, bo otrzymują marne grosze. Bilety na wielkie koncerty są absurdalnie drogie, a z kolei mniejsi muzycy nie mają gdzie występować. Małych klubów brakuje, a organizacja wydarzeń mało komu się opłaca. Może i mamy wielki powrót do płyt winylowych i CD, ale co z tego, skoro nie powstają nowe sklepy, w których można byłoby je kupować.

Tak, nie powinienem się cieszyć z odkrycia nowego zespołu. To powinna być normalność, a nie szczęśliwy traf. Ale jednocześnie trudno mi ukryć tę radość.

Idź do oryginalnego materiału